PKP stają do walki o Energetykę

Katarzyna KapczyńskaKatarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2016-09-18 22:00

Kolejowa spółka wystąpiła o stwierdzenie nieważności sprzedaży PKP Energetyka. Zwycięstwo może okazać się pyrrusowe.

Sprawa prywatyzacji PKP Energetyka wraca jak bumerang. W ubiegłym roku poprzedni zarząd PKP sprzedał ją funduszowi CVC. Transakcja od początku budziła sprzeciw polityków PiS i wielu kolejarzy. PKP próbują więc anulować umowę.

NA CELOWNIKU:
NA CELOWNIKU:
PKP, którymi kieruje Mirosław Pawłowski, od dawna krytykują sprzedaż PKP Energetyka funduszowi CVC Capital Partners
M.LEGIERSKI

— Złożyliśmy w sądzie okręgowym w Warszawie pozew przeciwko PKP Energetyka Holding spółka z. o.o. o stwierdzenie nieważności całej transakcji prywatyzacji — twierdzi Mirosław Pawłowski, prezes PKP. Paulina Jankowska, rzecznik spółki, mówi, że do czasu doręczenia przez sąd pozwu stronie przeciwnej spółka nie ujawnia jego treści i nie udziela żadnych informacji.

Nieznane są więc argumenty PKP. Politycy wskazywali dotychczas, że transakcja godzi w gospodarczy interes państwa, m.in. dlatego, że PKP Energetyka jest właścicielem części infrastruktury energetycznej, niezbędnej do prowadzenia ruchu kolejowego, więc inwestycje na tych aktywach trudno sfinansować z funduszy unijnych.

Argumentów o publicznym i gospodarczym interesie państwa mogą jednak używać politycy, ale trudno się spodziewać, że powoła się na nie także spółka prawa handlowego, czyli PKP. Pytani prawnicy i eksperci, nie znając uzasadnienia pozwu, nie chcieli go oficjalnie komentować. Wskazują jednak, że nawet jeśli PKP uda się doprowadzić do stwierdzenia przez sąd nieważnościtransakcji, to zwycięstwo może być pyrrusowe.

— Powstaje pytanie, czy w tej sytuacji PKP będą musiały zwrócić funduszowi pieniądze i czy będzie to tylko kwota odpowiadająca wartości transakcji, czy też powiększona o odszkodowanie — zastanawia się jeden z prawników. Cena transakcji, po skorygowaniu o wartość długu, sięgnęła 1,41 mld zł. Część kwoty została przekazana na dokapitalizowaniePKP Intercity. Pieniądze z transakcji trafiły także do pracowniczego funduszu zasilanego z prywatyzacji spółek PKP oraz sprzedaży nieruchomości. Będą także potrzebne na spłatę kolejowych zobowiązań.

Zwrot gotówki trudno więc sobie wyobrazić. W dotychczasowym orzecznictwie dotyczącym np. stwierdzenia nieważności zbycia nieruchomości zdarzały się wyroki uznające transakcję za niebyłą, ale nie oznaczało to, że jej przedmiot wracał do sprzedającego. Jeśli tą ścieżką pójdzie stołeczny sąd, sprawa będzie jeszcze bardziej zagmatwana niż obecnie, bo kolejowe aktywa energetyczne właściwie staną się niczyje. Niezależnie jednak od tego, jaki zapadnie wyrok, złożenie pozwu zniechęci inwestorów do polskiego rynku. W branży panuje jednak przekonanie, że zarząd PKP nie miał wyjścia.

PKP Energetyka nie komentuje sprawy, koncentrując się na bieżącej działalności. — Koncentrujemy się na bieżącej pracy i zapewnieniu najlepszej jakości usług dla naszych klientów — zapewnia Krzysztof Kiełmiński, zastępca dyrektora biura komunikacji PKP Energetyka. CVC Capital Partners podkreśla natomiast, że transakcja była już wielokrotnie badana.

— Nie znamy ani treści pozwu, ani żadnych okoliczności procesu prywatyzacyjnego PKP Energetyka, które by go uzasadniały. Proces był w pełni transparentny, zgodny z obowiązującymi przepisami prawa i był przedmiotem weryfikacji prokuratury oraz Najwyższej Izby Kontroli, które nie dopatrzyły się jakichkolwiek nieprawidłowości — twierdzi Krzysztof Krawczyk, przedstawiciel funduszu.