PKP zablokowały podział Energetyki

PKP Energetyka nie może wydzielić majątku dystrybucyjnego i paliwowego. Prywatna spółka nie dostała zgody… państwowych PKP.

Trwa zła passa PKP Energetyka, którą w ubiegłym roku kupił od PKP fundusz CVC Capital Partners. Urząd Transportu Kolejowego (UTK) chce odebrać spółce certyfikat bezpieczeństwa, a Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) bada, na jakich zasadach, po prywatyzacji, na jej majątku mogą być wykonane unijne inwestycje.

Na domiar złego plany restrukturyzacji spółki pokrzyżowały PKP. Energetyczna firma chciała wydzielić aktywa dystrybucji energii trakcyjnej oraz stacje paliw zasilające lokomotywy i składy spalinowe.

— Część stacji paliw oraz majątku dystrybucyjnego jest zlokalizowana na gruntach PKP, z którymi mamy umowę dzierżawy. Nie otrzymaliśmy od nich zgody na poddzierżawę tych nieruchomości podmiotom, do których chcieliśmy przenieść nasze aktywa — twierdzi Wojciech Orzech, prezes PKP Energetyka. PKP nie odpowiedziały „PB” na pytanie, czemu nie zgodziły się na propozycję dawnej spółki córki. Kolejowej grupie nie dziwi się jednak Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. Jego zdaniem, PKP Energetyka nie zdefiniowała precyzyjnie celów biznesowych przedsięwzięcia, więc kolejarzom trudno jest ocenić jego wpływ na rynek, a co za tym idzie, wolą uniknąć zmian, których efektu nie potrafią przewidzieć. PKP Energetyka zapewniała, że chce wydzielić część dystrybucyjną, by upodobnić strukturę do innych grup energetycznych, dzięki czemu jej działanie i rozliczenia finansowe będą bardziej przejrzyste, nie będzie można zarzucić jej finansowania skrośnego, czyli finansowania kosztów jednej działalności przychodami z innej działalności. Spółka chciała także sprzedać segment paliwowy podmiotowi wyznaczonemu przez skarb państwa. — Uznaliśmy, że to aktywa istotne dla bezpieczeństwa energetycznego państwa, mogące zasilać tabor w sytuacji zagrożenia, więc gotowi byliśmy go sprzedać — mówi Wojciech Orzech. Dla energetycznej spółki działalność paliwowa nie jest natomiast kluczowa. Brak zgody PKP uniemożliwia sprzedaż paliwowego biznesu. Branżowi specjaliści wskazują, że kolejowej grupie trudno zgodzić się na zmianę umowy dzierżawy i wydzielenie — faktycznie strategicznego— biznesu paliwowego. Nie mogą bowiem z góry zakładać, że PKP Energetyka porozumie się z rządowymi urzędnikami, którzy zlecą na przykład giełdowym spółkom, takim jak Orlen czy Lotos, odkupienie stacji paliw. Nie wiadomo bowiem, na jakich zasadach miałaby się ona odbyć i jak byłaby ustalona cena. Za kilka lat służby kontrolne mogłyby więc zakwestionować transakcję. Porozumienie PKP Energetyka z rządowymi urzędnikami jest zresztą mało prawdopodobne, bo od miesięcy kwestionują oni prywatyzację spółki i chcą odzyskać nad nią kontrolę.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 20.07.2016 r.

KRAJOBRAZ PO PRYWATYZACJI: PKP Energetyka liczy na inwestycje unijne warte 700-800 mln zł. Urzędnicy boją się jednak finansować modernizację majątku spółki, nad którą stracili kontrolę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane