Ustawa o restrukturyzacji PKP może wkrótce trafić do kosza. Sejmowa komisja infrastruktury przystąpi do prac nad nową ustawą o przedsiębiorstwach transportu kolejowego. Zagrożona jest także reforma kolei.
Posłowie komisji infrastruktury czekają na sygnał od premiera Leszka Millera, który pozwoli rozpocząć prace nad ustawą o przedsiębiorstwach transportu kolejowego. Prace nad projektem, który podważy sens dalszego istnienia ustawy o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP, powinny ruszyć jeszcze w tym półroczu.
— Starą ustawę należy wyrzucić do kosza, a w przedsiębiorstwie niezwłocznie przystąpić do konsolidacji wertykalnej — mówi Bogusław Liberadzki, wiceprzewodniczący sejmowej komisji infrastruktury i poseł SLD.
Według niego, jedyną receptą na sukces PKP jest połączenie Polskich Linii Kolejowych, Telekomunikacji, Zaplecza Technicznego, Cargo i Energetyki w jeden organizm.
Poseł SLD podważa zatem sens przekształceń PKP przeprowadzony przez gabinet Jerzego Buzka. Jego zdaniem, podział na kilkadziesiąt spółek pogłębia jedynie zapaść finansową i rynkową przedsiębiorstwa.
— Nie ma sensu dzielić przedsiębiorstwa. Rosną zobowiązania i nie opłacone wzajemne należności. Taki stan rzeczy dobija jedynie przedsiębiorstwo, pogrążając je w całkowitym chaosie. W przekształceniach PKP zapomniano o rzeczy najistotniejszej, czyli o kliencie i produkcie — mówi Bogusław Liberadzki.
Jedynie w zwartej strukturze przedsiębiorstwo może podźwignąć się z upadku, poprawiając jednocześnie marketing, jakość usługi i odzyskując należności od swoich dłużników.
— Przyszłością PKP jest obsługa kopalni, hut i koksowni — twierdzi poseł SLD.
Najważniejszym celem prowadzonej restrukturyzacji PKP jest docelowa prywatyzacja wydzielonych spółek. Ze środków uzyskanych ze sprzedaży majątku ma być spłacone zadłużenie przewoźnika, które osiągnęło astronomiczną kwotę 8 mld zł.
— 15 proc. środków pozyskanych z prywatyzacji ma trafić do Funduszu Własności Pracowniczej. Jeśli optymistycznie ustalimy wartość majątku firmy na 9 mld zł, a obecne zadłużenie na poziomie 8 mld zł i uwzględnimy fakt, że nie będzie się ono zmniejszać, lecz zwiększać, to ile środków trafi do pracowniczego funduszu? Nic — odpowiada Bogusław Liberadzki.
Jego zdaniem, koncepcja prywatyzacji firm wydzielanych z PKP nie jest — delikatnie mówiąc — do końca przemyślana.
— W dyskusji na temat prywatyzacji zapominamy o dwóch sprawach. Po pierwsze, nie jest to pomysł nowy, lecz wypróbowany już w Wielkiej Brytanii, gdzie się nie sprawdził. Rząd brytyjski pewnie ponownie scali kolej w jeden organizm. Po drugie, zapominamy o tym, kto będzie prywatyzował krajowe spółki kolejowe. Przypomnę, że najpoważniejszymi kandydatami są koleje francuskie i niemieckie, które są własnością rządów — mówi Bogusław Liberadzki.
Okiem eksperta
Koleje stracą
Jest kilka modeli reformowania kolei i na dobrą sprawę żaden z nich się nie sprawdził. Polska przyjęła model niemiecki, czyli utworzenie holdingu spółek. Dzięki takiemu rozwiązaniu być może uda się zmniejszyć straty PKP jako całości. Różnica między realizacją tego modelu w Polsce i w Niemczech jest taka, że tam reformę wprowadzano przez sześć lat, u nas przez sześć miesięcy. Stąd kłopoty z właściwym dotarciem tego mechanizmu. Jednak odwrócenie tego procesu grozi katastrofą dla PKP — niewypłacalnością i utratą płynności finansowej przedsiębiorstwa.
Wojciech Rydzkowski
profesor katedry transportu UG