Płace będą rosły tam, gdzie brakuje ludzi

DCZ
opublikowano: 08-06-2007, 00:00

W ubiegłym roku wynagrodzenia wzrosły w kraju średnio o 7 proc., a na Dolnym Śląsku nawet o 12 proc. W tym roku ma być trochę gorzej.

W ubiegłym roku wynagrodzenia wzrosły w kraju średnio o 7 proc., a na Dolnym Śląsku nawet o 12 proc. W tym roku ma być trochę gorzej.

W 2006 r. najszybciej rosły płace specjalistów i pracowników wykonawczych. Największe podwyżki były na Dolnym Śląsku — wynika z badań firmy doradczej HRK Partners — dla specjalistów średnio o 12 proc., a najmniej dla dyrektorów: 8 proc. (patrz tabela). Bardziej wyrównane, choć niższe podwyżki (o 6-7 proc.) były na Mazowszu. W Łódzkiem najwięcej, bo o 9 proc., wzrosły pensje na najniższych stanowiskach. W Małopolsce najbardziej doceniono dyrektorów, którzy dostali 7 proc. podwyżki, gdy pracownicy niższych szczebli tylko 4-5 proc. (szczegóły w tabeli).

Mniej, ale wszędzie

Zdaniem analityków wynagrodzeń w HRK Partners, w tym roku dynamika wzrostu płac będzie już niższa i wyniesie najwyżej 6-7 proc.

— Takie tempo jest najlepsze, w przeciwnym razie gospodarce grozi przegrzanie, wzrost inflacji, a firmom utrata konkurencyjności. Polska jest interesująca dla zagranicznych inwestorów z powodu niskich płac i stosunkowo dobrej jakości pracy. Jeśli płace będą rosły, a wydajność nie, to niektórzy inwestorzy mogą zrezygnować z naszego kraju — uważa Grzegorz Puczyłowski z HRK Partners.

Dobra wiadomość jest taka, że w tym roku podwyżki będą także w regionach, gdzie nie było boomu inwestycyjnego, ale gdzie brakuje rąk do pracy.

— To normalna reakcja rynku. Jeśli Dolny Śląsk, gdzie brakuje rąk do pracy, ściąga ludzi z innych regionów i daje im wyższe zarobki, to firmy z województw, skąd wyjeżdżają pracownicy, też będą musiały podnieść pensje, by ich zatrzymać. Problem ze znalezieniem pracowników ma większość pracodawców, a płaca jest jednym z najistotniejszych elementów rywalizacji o pracownika —mówi Grzegorz Puczyłowski.

Menedżerom mniej

Analitycy z HRK Partners oczekują, że w obecnym roku najszybciej wzrosną wynagrodzenia w sektorze nowych technologii i bankowości. W budownictwie na razie nie przewidują większego wzrostu. Płace menedżerów, jak w zeszłym roku, będą rosły wolniej niż wynagrodzenia specjalistów i pracowników wykonawczych.

— Tym bardziej że niektórzy menedżerowie wyższego szczebla szybko doganiają zarobki w Unii. Dzisiaj dostają o 20 proc. mniej niż menedżerowie w Wielkiej Brytanii, ale już prawie tyle samo co ci w Grecji, Hiszpanii czy Portugalii — wyjaśnia Grzegorz Puczyłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DCZ

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu