Wzrost cen paliw działa jak podatek, który Polacy muszą płacić wydobywcom, przetwórcom i dostawcom — głównie zagranicznym. Po sierpniu przeciętne wynagrodzenie skorygowane o inflację wzrosło o 3 proc. rok do roku, podczas gdy jeszcze na początku roku dynamika była bliższa 5 proc.
Sytuacja w Polsce jest jednak i tak lepsza niż w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych, gdzie realne wynagrodzenia zaczęły spadać wskutek rosnących cen energii. Według ostatnich danych w strefie euro spadają w tempie 0,5 proc. rok do roku, a w USA o 0,3 proc.
Co więcej, w Polsce na razie nie widać przełożenia niższej dynamiki płac na sprzedaż detaliczną. W sierpniu sprzedaż wzrosła wprawdzie nieco mniej od oczekiwań rynkowych, ale tendencja jest stabilna. Średnio rośnie w tempie ponad 4 proc. Mocno trzyma się sprzedaż dóbr trwałych, w tym m.in. samochodów i sprzętu RTV. W badaniach nastrojów konsumentów nie widać na razie oznak obaw o przyszłość finansową i redukowania planów zakupowych.
Inne dane z gospodarki za sierpień też były niezłe. Produkcja przemysłowa rośnie na fali wydatków w energetyce, transporcie i zbrojeniach. Pomijając wahania miesięczne, tendencja wzrostowa utrzymuje się w okolicach 5 proc. rocznie.
Coraz lepiej wygląda też budownictwo. Po sierpniu sprzedaż produkcji budowlano-montażowej rosła w tempie przekraczającym 3 proc. — niedużo jak na historyczne rezultaty, ale wyraźnie lepiej niż w zeszłym roku. Na uwagę zasługuje fakt, że w budownictwie infrastrukturalnym przyrost aktywności jest najwyższy od wiosny 2019 r. Najwyraźniej mamy do czynienia z ekspresową realizacją kontraktów z KPO.
Wszyscy obawiają się, że czeka nas trudna zima z powodu niedoboru paliw, w tym głównie oleju napędowego. Ostatnio pojawiły się też głosy, że Polska stoi przed ryzykiem braku węgla. Te obawy na razie nie znajdują jednak odzwierciedlenia w badaniach nastrojów przedsiębiorstw.
Z najnowszych badań GUS za wrzesień wynika, że nastroje w przetwórstwie, budownictwie, handlu i usługach są stabilne. Nie doszło do pogorszenia wobec miesięcy wakacyjnych. Te nastroje nie są bardzo optymistyczne, jakieś obawy o przyszłość już są w nich uwzględnione, ale panika na rynkach energii na razie nie rozlewa się po gospodarce.
