Plaga napadów na banki nęka Włochy

MWIE, Bloomberg
opublikowano: 2010-07-15 10:22

Jeżeli chodzi o kapitalizację włoskie banki zajmują miejsca poza europejską czołówką. Jest jednak jedna konkurencja, w której dystansują zagranicznych odpowiedników – to liczba napadów.

W zeszłym roku zanotowano we Włoszech 1744 napadów na banki – sześć razy więcej niż w Niemczech i aż 20 razy więcej niż na Wyspach Brytyjskich.

Im więcej gotówki przepływa przez oddziały, tym więcej jest napadów – diagnozuje Pierfrancesco Gaggi, szef działu infrastruktury we włoskim zrzeszeniu bankowców. Tymczasem Włosi, przyzwyczajeni do gotówki, zawierają przeciętnie zaledwie 66 transakcji bezgotówkowych rocznie, jedną trzecią średniego poziomu dla strefy euro.

Włoskie banki przodują zatem jeżeli chodzi o liczbę oddziałów, z których większość to małe placówki zlokalizowane na osiedlach mieszkaniowych. Właśnie te placówki najczęściej padają ofiarą rabusiów, których większość to kompletni amatorzy.

Przy bezrobociu sięgającym 9 proc. i gospodarce dopiero podnoszącej się po najcięższej recesji po drugiej wojnie światowej napady na banki przez zdesperowanych ludzi są na porządku dziennym – stwierdził Mario Furlan, założyciel mediolańskiej fundacji CityAngel, zajmującej się środowiskami zagrożonymi patologiami społecznymi.

Przykładem jest ostatnia historia 41 – letniej matki, która dokonywała napadów, zostawiając w samochodzie przed bankiem swoje 7 – miesięczne dziecko. Nie mam stałej pracy – tłumaczyła policji kobieta ujęta przy czwartej, tym razem nieudanej, próbie napadu.