Plan prawie jest - pora na realizację

Adam Sofuł
opublikowano: 2008-04-07 00:00

Resort skarbu kończy prace nad czteroletnim programem prywatyzacji. Nie bez przeszkód, bo w piątek kolegium resortu nie przyjęło ostatecznej wersji programu, ale ma być on gotowy w nadchodzącym tygodniu. Wątpliwości może budzić nadal dość długa lista spółek, które nie będą prywatyzowane (w tym paliwowi giganci), z czego można wysnuć wniosek, że ministerstwo chce dokończyć prywatyzację, nie narażając się na ryzyko asysty komisji śledczych. Czteroletni program prywatyzacji ma przynieść około 27 mld zł, co jest sumą pokaźną, ale nie oszałamiającą.

Stworzenie czteroletniego planu prywatyzacji można obecnej ekipie zapisać na plus — o potrzebie napisania takiej strategii wspominali politycy (oczywiście ci, którzy nie widzą w przekształceniach własnościowych niczego złego) od dobrych kilku lat. Na narzekaniach na brak strategii z reguły się kończyło i chwała tej ekipie, że podjęła trud jej stworzenia.

Polskim problemem nie jest jednak tworzenie śmiałych planów, ale ich realizacja. Z planami — by wspomnieć budowę autostrad — nigdy nie było problemu. Nawet jeśli plany resortu uznamy za zbyt skromne, to gdyby udało się je zrealizować, byłby to wielki sukces. Zwłaszcza po ostatnich latach prywatyzacyjnej niemocy. Prywatyzacja to nie tylko i nie przede wszystkim wpływy budżetowe, ale wprowadzanie zdrowszych reguł w gospodarce. Politycy pewnie będą narzekać, bo półka z konfiturami znacznie się skróci, ale może przyszedł wreszcie czas, by poskromić te apetyty.

Adam Sofuł