Plansze komiksowe nie są tylko sztuką

  • Ewa Bednarz
13-11-2014, 00:00

Rynek ekscytuje sprzedaż Action Comics #1, pierwszego komiksu z Supermanem za 3,2 mln USD, ale to plansze komiksowe warto mieć w portfelu

Rynek plansz komiksowych rozwija się od niedawna, ale jego dynamika jest imponująca. Od lat 90., gdy plansze po raz pierwszy trafiły do renomowanych domów aukcyjnych, obroty pojedynczych licytacji liczone są już w milionach dolarów, a kolekcje mają w swoich zbiorach nie tylko muzea, ale również tak poważne instytucje jak Biblioteka Kongresu w Waszyngtonie.

Rynek z potencjałem

W Polsce też zaczyna się dziać. Wprawdzie ArtKomiks.pl, internetowa galeria sztuki komiksu, działa zaledwie od dwóch lat, a specjalistyczne aukcje zaczęto organizować dopiero w tym roku, ale już widać zainteresowanie. Na pierwszej zorganizowanej w Desie Unicum szkic do okładki komiksowej Kajtka i Koka — „Zwariowana wyspa 2” licytowano od 4 tys. zł, a kupiono za 25,3 tys. zł — przy czym cena wywoławcza odpowiadała kwocie, za którą plansza została kupiona zaledwie rok wcześniej.

— Rok, dwa lata temu prace Mieczysława Wiśniewskiego do „Kapitana Klossa” można było kupić za kilkaset złotych, teraz trzeba wydać kilka tysięcy. Ten przykład nie jest odosobniony — potwierdza Marek Kasperski, twórca portalu ArtKomiks.pl i zarządzający komiksowym portfelem w Wealth Solutions.

Niewtajemniczeni mogą mylić rynek kolekcjonerski komiksu i oryginalnych plansz komiksowych. Różnice są tymczasem spore. Komiks jest wydawnictwem — plansza komiksowa taką samą pracą artystyczną jak każda inna. Może to być rysunek tuszem, ołówkiem, akwarela, a nawet akryl czy olej. Artyści tworzą je ręcznie, czasem udział w powstawaniu dzieła ma kilka osób, każda praca jest jednak unikatem. W Belgii czy we Francji komiks ma wartość dobra narodowego, ale plansza ma też wartość inwestycyjną.

— Jedną z najbardziej spektakularnych transakcji z myślą o zysku jest kupno i odsprzedaż po 20 latach zestawu oryginalnych okładek do serii komiksowej „Watchmen”. W 1993 r. na aukcji Sotheby’s zapłacono za niego 26 tys. USD, a w 2013 r., gdy pojawił się w domu aukcyjnym Heritage, został wylicytowany za prawie 492 tys. USD — przypomina Marek Kasperski.

Młodsi będą drożsi

W Polsce mamy klasykę, czyli Kapitana Żbika, Klossa i Tytusy, ale też takich twórców jak Grzegorz Rosiński, których zna cały świat. — Prace Grzegorza Rosińskiego sprzedawane są m.in. w domach aukcyjnych Christie’s czy Artcurial. Osiągają tam ceny 30-45 tys. EUR, a popyt rośnie, można więc spodziewać się jeszcze bardziej spektakularnych wyników — mówi Marek Kasperski. Są też prace innych tworzących obecnie artystów. Można je kupić nawet poniżej tysiąca złotych i to one, zdaniem twórcy ArtKomiksu, dają szansę na najwyższy zysk, jeżeli ktoś taki zakup rozpatruje tylko pod kątem inwestycyjnym. Nie ma wątpliwości, że rynek plansz komiksowych ma duży potencjał. Niewykluczone, że z czasem zacznie rozwijać się w tempie, którego nabrał rynek amerykański.

— Jeden z amerykańskich kolekcjonerów napisał mi niedawno, że kiedy w latach 90. zaczynał swoją przygodę z planszami komiksowymi, za równowartość prac mógł wynająć studio muzyczne na godzinę. Dość szybko było go stać na tydzień, potem miesiąc. Teraz, gdyby chciał sprzedać swoją kolekcję, mógłby ze studia nie wychodzić nawet przez rok — śmieje się Marek Kasperski, przypominając, że tak samo było z Ambroisem Vollardem, marszandem, który w swoich czasach kupował prace czołowych impresjonistów nawet po 15 franków, czego dzisiaj zapewne wielu mu zazdrości.

Tytus zamiast obrazu

Rozwojowi rynku i wzrostowi zainteresowania inwestycjami w plansze komiksowe będą sprzyjały aukcje, bo jak mówi Marek Kasperski: Desa Unicum, sprzedająca na co dzień choćby prace Nowosielskiego, udowadnia, że można sprzedawać również prace artystów komiksowych, a komiksy nie są tak niepoważne, jak niektórzy twierdzą.

Kupować można jednak nie tylko na aukcjach. W internetowej galerii ArtKomiks. pl zgromadzonych zostało ponad tysiąc oryginalnych prac autorów tworzących komiksy na rynku amerykańskim, frankofońskim czy polskim.

— Mamy klasykę i autorów współcześnie tworzących, a prace kupowane są z pewnych źródeł — na aukcjach sztuki, bezpośrednio od autorów lub ich spadkobierców. Jesteśmy klientem najbardziej renomowanych domów aukcyjnych specjalizujących się w sztuce komiksu. W przypadku prac związanych z komiksem polskim pracujemy głównie bezpośrednio z artystami, których mamy przyjemność reprezentować — tłumaczy Marek Kasperski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Plansze komiksowe nie są tylko sztuką