
Kiedy Martyna Paprocka i Marcin Stański zastanawiali się nad założeniem własnej firmy, pojawiła się myśl – dlaczego nie miałby to być biznes związany z grami planszowymi, którymi się pasjonują.
– Znaleźliśmy projekt unijny wspierający młodych przedsiębiorców, dzięki któremu udało się nam zdobyć dofinansowanie. Wiedzieliśmy, że rynek gier w Polsce się rozwija, a gracze szukają miejsc, w których mogą się spotykać i na tym oparliśmy nasz pomysł – mówi współtwórczyni Planszówkowych Astronautów.
Pasja zaowocowała nie tylko lokalem przy Piotrkowskiej, lecz także recenzjami, planszówkowym Instagramem i filmami na Tik-Toku, które zdobywają nawet 50 tys. obserwujących. Martyna Paprocka związała się również wydawnictwem gier Portal Games, co, jak uważa, poszerzyło jej wiedzę na temat rynku, jego potrzeb i wydawniczych nowości.
Granie poza domem

W lokalu oprócz głównej sali są dwa kameralne pomieszczenia dla osób, które potrzebują ciszy podczas gry. Zdaniem założycieli Planszówkowych Astronautów zalet grania poza domem jest kilka. Jedna z głównych to cena gier, które kosztują nawet kilkaset złotych – a tu można je przetestować.
– Gracze stają się wybredni. Przed kupieniem gry do kolekcji wolą ją wypróbować, niż wydać np. 400 zł na tytuł, który im się nie spodoba – uważa Marcin Stański, współtwórca Planszówkowych Astronautów.
Drugim aspektem jest prywatność i chęć spotykania się poza domem.
– Nie wiadomo, jak długo będzie trwała rozgrywka, ile czasu trzeba będzie spędzić razem, a nie zawsze w domu jest duży stół potrzebny do grania. W Polsce działają już lokale, które łączą funkcję pubu z miejscem do grania w planszówki. My jednak mamy ambicję promowania tzw. ciężkich tytułów, które wymagają nawet dwóch godzin na zapoznanie się z instrukcją. Często to nasz czas, bo uczymy się wcześniej gry, aby wyjaśnić jej zasady graczom. Chcemy być miejscem stricte planszówkowym, dodatkowo oferującym ciasto, kawę, herbatę, piwo – podkreśla Marcin Stański.

Nawet gry, które fachowcy postrzegają jako proste, wymagają od początkujących graczy zapamiętania reguł i myślenia o strategii.
– Jeżeli ktoś nigdy nie grał, to prosta gra go przytłoczy. Z czasem jednak będzie osiągał kolejne poziomy – wtedy proste gry stają się bardzo proste, a trudne okażą się łatwe. Zaczynając tę przygodę, gracze kupują kilka planszówek i grają kilkanaście czy 20 partii. Im ktoś głębiej wchodzi w temat, tym częściej szuka nowych gier. To wciąż nisza, ale z ogromnym potencjałem. W pandemii powstało dużo gier i coraz więcej osób zaczęło w nie grać, wciąż przybywa też wydawnictw i pubów dla graczy. Według mojej oceny Polska, Czechy i Niemcy są liderami w tej branży – mówi współtwórca Planszówkowych Astronautów.
Kolekcja kilkuset pudełek

W domu Martyny i Marcina pudełka z grami zaczęły zajmować coraz więcej miejsca. W takiej sytuacji wielu kolekcjonerów dojrzewa do sprzedaży części zbiorów.
– My nie sprzedaliśmy żadnej gry, a według listy, którą prowadzę w Excelu, jest ich już ponad 350… – przyznaje Martyna Paprocka.
Gier przybywa także w lokalu, w którym rozpakowywane są kolejne paczki przysyłane przez wydawnictwa. Właściciele podzielili tematycznie gry umieszczone na regałach. Są tytuły nawiązujące do popularnych filmów i książek, gry przeznaczone dla początkujących i zaawansowanych. Według ich obserwacji w weekendy królują gry towarzyskie, w tygodniu gracze wybierają częściej gry ekonomiczne, przygodowe, w których rozgrywka trwa nawet kilka godzin.
– Mamy wrażenie, że ta tendencja się rozwija. Szczerze mówiąc, trudno mi sobie przypomnieć, kiedy ostatnio dostaliśmy albo kupiliśmy grę towarzyską… – zastanawia się Marcin Stański.
Pierwszy był „Mroczny zamek” – gra kooperacyjna, w której trzeba było współpracować. Potem zaczęli wybierać gry, w których mogą ze sobą rywalizować. Jednym z autorów kultowych gier jest Vital Lacerda. Martyna Paprocka uważa jego produkcje za najbardziej wymagające.
– To są najtrudniejsze gry ekonomiczne. Zanim zasiadłam do „Weber Machine”, przygotowywałam się przez dwa dni, szukając w internecie wskazówek. Obejrzałam też film z półtoragodzinną rozgrywką, a i tak, siadając następnego dnia do stołu, poświęciłam przeszło godzinę na odtworzenie zasad gry. To wciąż było za mało – wyjaśnia pasjonatka.
Jej marzeniem jest kolekcja wszystkich gier Vitala Lacerdy.
Zgrana społeczność

Choć oboje wynieśli doświadczenie zawodowe z różnych firm, przyznają, że pierwszy raz mają poczucie, że robią coś, co kochają. Chcą też zdziałać więcej dla świata gier bez prądu.
– Organizujemy spotkania planszówkowe, sesje mistrzów gier RPG, czyli gier fabularnych, w których gracze wcielają się w role fikcyjnych postaci, pomagamy w nawiązywaniu kontaktów między graczami, organizujemy wydarzenia poświęcone określonym grom – tak było przy kooperacyjnej grze „Czas Cthulhu”, powstała też grupa fanów gry karcianej „Horror w Arkham” – wylicza Marcin Stański.
Założyciele Planszówkowych Astronautów cieszą się, że kolekcjonerzy mniej znanych lub trudnych gier przychodzą do ich lokalu, by podzielić się wiedzą z innymi graczami.
– Przykładem może być „Netrunner”, gra karciana rozgrywana w przyszłości. Grupa graczy przyniosła nam tę karciankę, byśmy mogli udostępniać ją innym. To kolejny element budowania społeczności graczy, włączamy w nią również najmłodszych – w trakcie roku szkolnego otwieraliśmy się trzy godziny wcześniej dla dzieci Szkoły w Chmurze. Co tydzień grupa miała tu sesję RPG. Rodzice mówią, że gry planszowe odklejają dzieci od monitorów, uczą zdrowej rywalizacji, współpracy, myślenia strategicznego – wskazuje Martyna Paprocka.
Marcinowi Stańskiemu marzy się stworzenie półki gier klasyków, okazów muzealnych, gier bitewnych, figurkowych.
– Chcemy pasją do planszówek zarażać łodzian. Wiemy, jaką potrafią sprawiać przyjemność, a moim marzeniem i ambicją jest stworzenie własnej, autorskiej gry planszowej – puentuje.

