PLOTKI SPORTOWE

Małgorzata Zgutka
21-09-2000, 00:00

PLOTKI SPORTOWE

Gracze w boules szukają producenta sprzętu

Do rozgrywek boules potrzeba co najmniej dwóch zawodników, dwa komplety metalowych kul i boisko szerokości 3, a długości 14 m. Wygrywa ten, kto pierwszy zdobędzie 13 punktów, dorzucając swoje kule jak najbliżej niewielkiej kulki, leżącej 6-8 m od grających.

— Grą zaraziliśmy się podczas pobytu we Francji. Tajemnica jej popularności tkwi w tym, że jest to sport dla każdego — niedroga i wciągająca rozrywka. W ubiegłorocznych Pierwszych Powiatowych Mistrzostwach w Boules wzięło udział 80 osób. Na starcie tegorocznej edycji imprezy stanęło już 150 osób — opowiada Andrzej Śliż, prezes Żywieckiego Klubu Boules, radny Żywca (na zdjęciu).

Rozgrywki odbywają się na boisku na terenie żywieckiego MOSiR-u. Podczas ostatnich zawodów do gry przystąpił nie tylko burmistrz Żywca, ale i goszczący w mieście minister Jerzy Widzyk. Choć chętnych do gry nie brakuje, przeszkodą jest brak odpowiedniego sprzętu.

— Członkowie klubu sprowadzili sobie komplety kul z Francji. Kosztują one 70-80 zł i wystarczają „na całe życie”. Dysponujemy taką ilością zestawów, że możemy wypożyczać je chętnym do gry. Niełatwo je kupić, nie wytwarza ich żaden z polskich producentów. Nikt nie produkuje też specjalnych miarek, tablic wyników czy innych związanych w tym sportem gadżetów — twierdzi Andrzej Śliż.

Liczący około 60 członków Żywiecki Klub Boules zamierza nie tylko popularyzować grę w kule, ale i stać się krajowym ośrodkiem tego sportu.

— Przymierzamy się do zorganizowania mistrzostw wojewódzkich. Czekamy na powstanie klubów w innych miastach — zorganizujemy wówczas mistrzostwa kraju. Rozgrywki boules stały się już atrakcją turystyczną regionu, którą chcemy włączyć do obchodzonego co roku Tygodnia Kultury Beskidzkiej — zapowiada Andrzej Śliż. MZ

W Pszczynie powstało nowe pole golfowe

Otwarciu nowego pola golfowego w Pszczynie towarzyszył konkurs, w którym nagrodą był Audi A2. Aby go zdobyć, wystarczyło wykonać celny rzut i trafić „hole in one”, czyli do dołka, oddalonego o 130 m. Zadanie okazało się dla gości za trudne, jednak — mimo wielu prób i niezbyt sprzyjającej pogody — nie zniechęciło to śląskich i bielskich biznesmenów do gry w golfa. Wielu z nich zgłosiło chęć zapisania się do nowo otwartego Golf Klub Pszczyna.

— Już teraz mamy 70 chętnych, liczymy jednak, że w klubie będzie grało 500 członków. Mamy nadzieję, że gra stanie się nie tylko sposobem na odpoczynek i spędzenie wolnego czasu, ale będzie również sprzyjać kontaktom i rozmowom biznesowym — mówi Wojciech Pilch, prezes zarządu spółki Inter-Welm, dealera Volkswagena i Audi z Bielska-Białej, która zainwestowała w pole.

Członkostwo w Golf Klub Pszczyna kosztuje 5 tys. zł. W 2001 r. kwota ta wzrośnie do 7,5 tys. zł. Opłata roczna wynosić ma natomiast 1,3-1,4 tys. zł. Pole golfowe, którego budowa trwała dwa lata, powstało na działce, wydzierżawionej na 30 lat od gminy. Obecnie gracze korzystać mogą z dziewięciu dołków, do ich dyspozycji jest również domek klubowy. Na tym nie kończą się jednak plany właścicieli pola.

— W ciągu 2 lat na polu golfowym powstanie kolejnych dziewięć dołków. Nie zabraknie również wypożyczalni sprzętu i wykwalifikowanych instruktorów — zapowiada Edward Pilch, prezydent pola, współwłaściciel spółki Inter-Welm.

Swoje wizyty na polu zapowiedział również Tomasz Tomczykiewicz, burmistrz Pszczyny, na zdjęciu z Edwardem Pilchem, prezydentem Golf Klub Pszczyna, który popisowym rzutem zainaugurował otwarcie pola. MZ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Zgutka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PLOTKI SPORTOWE