W górę
Cezary Stypułkowski
Multibank, czyli detaliczne ramię grupy BRE Bank, drugi kolejny rok wygrał prestiżowy ranking „Jakość na bank 2013” przygotowany przez TNS Polska. Nie tylko wygrał, lecz poprawił poprzedni wynik punktowy oraz zwiększył dystans do rywali (na drugim miejscu — Millennium). Oceniający polski sektor bankowy podkreślili, że załoga zwycięzcy jest bardzo zaangażowana w sprzedaż nowatorskich produktów i potrafi przedstawiać je w taki sposób, że potencjalny klient przekonany jest o własnej wyjątkowości. Prezes Cezary Stypułkowski to historia polskiej bankowości i rynków finansowych od początku przemian ustrojowych (m.in. w latach 1991- 2003 prowadził Bank Handlowy, a BRE Bank od 2010), ale trzyma rękę na pulsie innowacyjności. Reorganizacja całej grupy BRE zaowocuje zastąpieniem zwycięskiej marki Multibank ujednoliconą nazwą mBank — ma to być Facebook finansów. Ale ta elektroniczna ekspansja absolutnie nie oznacza zaniku czy osłabiania znaczenia tradycyjnych oddziałów BRE Banku.
Zbigniew Sosnowski
Twórca i właściciel firmy Kross z Przasnysza był Przedsiębiorcą Roku 2004 i reprezentował Polskę w światowym finale tego konkursu Ernst & Young. Obecnie jego firma jest trzecim producentem rowerów w Europie. Ale na dwóch kółkach biznesowy świat Zbigniewa Sosnowskiego się nie kończy. Wspólnie z Robertem Marczakiem i włoską firmą dysponującą patentem wybudował w Przasnyszu wytwórnię przewodów technologicznych do kolektorów słonecznych, przekształcających energię promieni na ciepło. Inwestycja pochłonęła 10 mln EUR, ale firma już eksportuje do Niemiec, Austrii i Włoch. To przykład przełożenia haseł o innowacyjności na konkrety. Kolektory najwyższej jakości cieszą się większym zainteresowaniem w wymienionych krajach niż w Polsce. Powodem jest zapewne ich cena, jako że w indywidualnych zakupach Polacy głównym kryterium wyboru uczynili cenę, podobnie jak w publicznych przetargach. Przedsiębiorca z Przasnysza na zbyt nie narzeka, ale dziwi go takie podejście do zakupu ważnego urządzenia, nie uwzględniające jakości.
W dół
Hanna Gronkiewicz- Waltz
Prezydent Warszawy i wiceprzewodnicząca Platformy Obywatelskiej dokonała wielkiej sztuki — zwróciła przeciwko sobie także część tych mieszkańców stolicy, którzy w roku 2010 złożyli w ręce jej oraz PO władzę absolutną. Na razie trudno wyrokować, czy w referendum za odwołaniem pani prezydent frekwencja przekroczy konieczny próg, ale już samo zebranie w krótkim czasie podpisów wymaganych dla przeprowadzenia głosowania jest klęską Hanny Gronkiewicz-Waltz. Absolutnie tego nie równoważy gładkie uzyskanie absolutorium za rok 2012, jako że za głosowali wyłącznie radni PO. Niezależnie od referendalnej frekwencji wśród głosów wyjętych z urn proporcja opowiadających się za odstawieniem pani prezydent do broniących jej rozłoży się zapewne 90:10. Mieszkańcy mają wiele zastrzeżeń, ale tak naprawdę nie chodzi o jakieś odosobnione wpadki — zalanie przez wodę przelotowej trasy czy opóźnienie drugiej linii metra. Władza absolutna generalnie się wypala, odsłaniając najgorsze oblicze — zadufanie i nieliczenie się z jakąkolwiek, choćby najbardziej merytoryczną krytyką. Rządząca Polską drugą kadencję ekipa pod wodzą Donalda Tuska za sprawą Warszawy ma problem…
Wojciech Fibak
Spośród wszystkich polskich sportowców zrobił największą karierę biznesową, przez wiele lat umiejętnie inwestując pieniądze zarobione na korcie w nieruchomości, akcje i dzieła sztuki. Ale prowadził również działalność w sektorze… nazwijmy to obyczajowym. Nazwisko naszego milionera występowało w medialnych skandalach na skalę międzynarodową, związanych z kojarzeniem młodych dziewcząt z zasobnymi, znacznie starszymi panami. Po pewnym czasie wypalało się to i cichło. Ale najnowsza sprawa tego typu w Polsce eksplodowała niczym obyczajowy granat. Skali wstydu i wizerunkowego upadku Wojciecha Fibaka nie zmniejsza okoliczność bardzo istotna prawnie — specyficzne usługi dla wyższych sfer prowadził czysto po koleżeńsku, niemal charytatywnie…
Sukces
Idealiści demaskują nieczystą grę państwa
W zimnej wojnie wywiadów od czasu do czasu zdarzają się spektakularne przejścia na drugą stronę, które zdradzanym przynoszą wielkie straty. Ostatnio coraz częściej sensację wzbudzają podobne zewnętrznie, ale mające inny charakter wolty młodych ludzi, którzy nie chcą dłużej być trybikami grającej nieczysto machiny państwa. Do niedawna przodował w tej kategorii Bradley Manning, amerykański żołnierz, który przekazał masę dokumentów portalowi WikiLeaks i jego założycielowi Julianowi Assange'owi. W czerwcu zaś wybuchła równie sensacyjna sprawa informatyka Edwarda Snowdena, który zdemaskował amerykański system inwigilacji elektronicznej PRISM, prowadzonej przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego. Ujawniane w taki sposób materiały przede wszystkim obnażają hipokryzję polityków. Państwo oczywiście ma prawo podejmować czynności służące bezpieczeństwu jego obywateli, jednak powinno uczciwie poinformować, że to robi — bez szczegółów. W ocenie systemu PRISM zarysowała się zresztą ogromna różnica między władzami Stanów Zjednoczonych a Unii Europejskiej. Po tamtej stronie Atlantyku wszystko służy walce z terroryzmem i podobnymi zagrożeniami, po naszej zaś akcentuje się ochronę prywatności. W każdym razie w USA aparat państwa jest bezwzględny wobec odważnych ludzi odsłaniających jego ciemne sprawki. Manningowi grozi dożywocie, Assange skrył się w ambasadzie Ekwadoru w Londynie, a Snowden na razie zniknął w Hongkongu, szukając jakiegoś miejsca na świecie na stały azyl.
Porażka
Postęp cywilizacyjny kontra ideologia
Eksplozja protestów społecznych w Turcji obala pewien mit. Rządzący już ponad dziesięć lat, po trzech zwycięstwach wyborczych, premier Recep Tayyip Erdogan wraz z jego islamistyczną Partią Sprawiedliwości i Rozwoju udanie równoważył postęp gospodarczy i cywilizacyjny z religią. Turcja uzyskiwała imponujące wskaźniki i Unii Europejskiej coraz trudniej było odrzucać jej akcesję. U nas w roku 2012 premier Erdogan został laureatem nagrody Business Centre Club. I nagle szok — postanowił zbudować w Stambule meczet na miejscu centralnego parku Taksim Gezi. Zupełnie, jakby odreagowywał lata 1994-98 na stanowisku burmistrza tej metropolii, gdy musiał porzucić pomysł ponownego przekształcenia Hagia Sofia w meczet. Siłowe tłumienie spokojnych demonstracji załamuje wskaźniki gospodarcze oraz praktycznie przekreśla unijne aspiracje premiera.
