Pluskwa milenijna zawiodła nadzieje

Mariusz Zielke
08-02-2001, 00:00

Pluskwa milenijna zawiodła nadzieje

Rynek systemów wspomagających zarządzanie przedsiębiorstwem musi się rozwijać

Mimo że rok 2000 nie należał do najlepszych dla całego rynku IT, producenci systemów wspomagających zarządzanie są dobrej myśli. Nie ma bowiem wątpliwości, że firmy muszą wdrażać nowoczesne rozwiązania informatyczne. Sporo nowych klientów może przysporzyć spółkom IT obowiązek rozliczania się z ZUS drogą elektroniczną.

Trudno w tej chwili oszacować, w jakim stopniu zapaść na rynku IT dotknęła w 2000 roku dostawców zintegrowanych systemów wspomagających zarządzanie. Poza firmami z czołówki — SAP, Oracle, IFS — które odnotowały znaczny wzrost przychodów z dostaw licencji i usług, większość domów software’owych nie może zaliczyć ubiegłego roku do udanych. Rozbudzone w 1999 roku (z powodu Y2K, czyli tzw. pluskwy milenijnej) nadzieje spowodowały, że producenci oprogramowania liczyli na zwiększone zapotrzebowanie również w 2000 roku. Stąd wzrost zatrudnienia, przejęcia mniejszych firm, rozbudowa oferty i związane z tym szkolenia pracowników oraz znaczące nakłady na rozwój systemów.

Internetowa pluskwa

Na to wszystko nałożyła się jeszcze rewolucja internetowa. Wzrost wartości spółek high tech na światowych rynkach, który przeniósł się również do nas, spowodował, że w marcu nie było spółki informatycznej, która nie uległaby sieciowej modzie. Jeżeli nawet firmy nie zakładały oddziałów i spółek internetowych, to spore nakłady finansowe i ludzkie angażowały w rozwój systemów e-biznesowych. Każdy szanujący się producent oprogramowania wzbogacał swój system o moduły e-commerce lub dostosowywał rozwiązania do obsługi poprzez sieć i wypożyczania przez Internet. Doszło do tego, że nazwy całych platform, ofert i firm kończono rozszerzeniem.com czy.pl, (mySAP.com, matrix.pl). Takie marketingowe działanie niektórym przyniosło pożądany skutek, innym jednak odbiło się czkawką. Szczególnie mniejsze firmy odczuły to w momencie, gdy trzeba było korygować prognozy wyników. Firmy tłumaczą, że inwestycje internetowe będą procentować w przyszłości, gdyż od epoki.com nie ma odwrotu.

— Dostosowanie pakietów do wykorzystania w sieci jest koniecznością. Dzięki temu klienci mają możliwość skorzystania z różnych dróg budowania przewagi konkurencyjnej poprzez informatyzację — mówi Ignacy Miedziński, prezes BPSC, który wspólnie z zakładem Zeto oferuje pakiet ERP Impuls w modelu ASP.

Inni otwarcie przyznają się do zaniedbań. Np. Informix, producent systemów bazodanowych, ostatnio potwierdził, że firma zbytnio skupiła się na rozwiązaniach na potrzeby Internetu, co odbiło się na podstawowej działalności i stąd decyzja o wydzieleniu oddziału zajmującego się systemami dla sieci.

Niepokorny klient

Zawiodły oczekiwania związane z nowymi rozwiązaniami — systemami klasy CRM (Customer Relationship Management), służącymi do zarządzania relacjami z klientem, oraz z outsourcingiem, czyli utrzymywaniem systemów na zewnątrz. O outsourcingu i wypożyczaniu oprogramowania przez Internet (tzw. usługi Application Service Provider) dużo się na razie mówi, mało kto rzeczywiście taką ofertę wprowadził do cennika, a jeśli nawet — cieszy się ona znikomym zainteresowaniem. Softbankowi np. udało się namówić gdańską Stocznię Północną na obsługę na zewnątrz, jednak na tym skończyło się zainteresowanie klientów wspólną propozycją warszawskiego integratora i IFS — jednego z największych producentów systemów ERP. Na ocenę współpracy Softbanku z Computer Associates jest jeszcze za wcześnie, gdyż firmy dopiero budują spółkę, która ma oferować usługi ASP.

Mimo wszystko, nikt nie ma wątpliwości, że rozwój Internetu będzie ważnym czynnikiem rozwoju całego rynku teleinformatycznego.

— Internet będzie stymulował rozwój informatyki. W 2000 roku nadmierne okazały się oczekiwania w związku z nową ekonomią. Każda firma promowała rozwiązania internetowe i CRM, ale niewiele produktów spełniało oczekiwania klientów. To się zmienia. Wraz z rozwojem produktów branżowych oferta będzie coraz bardziej przystosowana do wymagań konkretnych klientów — mówi Grzegorz Kozłowski, prezes SAP Polska.

Model outsourcingu i ASP dopiero się kształtuje. Dostawcy rozwiązań muszą borykać się nie tylko z problemami infrastruktury i łączy, ale też — i to głównie — z problemami psychologicznymi. Przekonanie klientów, że taki model rozwoju informatycznego jest mniej ryzykowny i mniej kosztowny niż posiadanie systemów u siebie, nie jest łatwe. Dostawcy zdają sobie sprawę, że wymaga to referencji i dobrych opinii od prekursorów. Comarch, który uruchomił projekt usług ASP i outsourcingu Casper, traktuje rok 2001 jako czas testu.

— Jesteśmy przekonani, że model ASP nie może polegać tylko na udostępnieniu aplikacji w Internecie bez dodatkowej obsługi ze strony dostawcy. Firma korzystająca z tego typu usług musi mieć gwarancje działania systemu bez względu na okoliczności i problemy na łączach. Dlatego chcemy w tym roku wspólnie z klientami opracować najlepszy sposób współpracy, a nie szukać jak największego rynku zbytu — przekonywał Janusz Filipiak, prezes Comarchu, podczas prezentacji projektu Casper.

Casper jest przeznaczony głównie dla biur rachunkowych. Zdaniem większości specjalistów, w modelu ASP sprawdzać się będą głównie systemy branżowe, dostosowane do potrzeb określonego klienta.

Mariusz Zielke

m.zielke@pb.pl tel. (22)611-62-59

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Pluskwa milenijna zawiodła nadzieje