Po czterech dniach wzrostu, w tym po czwartkowym skoku o 1,5 dol, w piątek cena ropy w USA umocniła się na poziomie wyższym niż 47 dolarów za baryłkę. Główne przyczyny powrotu tendencji wzrostowej to zapowiedzi utrzymania się napięć rynkowych w 2005 r., sformułowane przez Międzynarodową Agencję Energetyki (IEA) oraz obawy przed ewentualną redukcją wydobycia ropy przez OPEC tej wiosny.
Na New York Mercantile Exchange cena lekkiej ropy amerykańskiej z dostawą w marcu wzrosła w piątek o 6 centów, do 47,16 dol. za baryłkę. Kilka godzin wcześniej w Londynie wskaźnikowa dla rynku europejskiego cena ropy Brent wzrosła o 32 centy i zamknęła się na wysokości 44,80 dol. za baryłkę.
IEA, która doradza najbardziej rozwiniętym krajom w zakresie polityki energetycznej, przewiduje w najnowszym raporcie, że wzrost podaży z krajów naftowych spoza OPEC, w tym z Rosji, producenta nr 2 na świecie, będzie w tym roku prawdopodobnie mniejszy niż się spodziewano, a jednocześnie wyższy niż w poprzednich prognozach będzie globalny popyt na ropę.
Podobna sytuacja w ubiegłym roku, a zwłaszcza wyraźny wzrost światowego zapotrzebowania na ropę, spowodowała gwałtowny wzrost światowych cen tego surowca, aż o 34 procent w skali rocznej.