Po kapitał na nowe sklepy

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2005-03-24 00:00

Głównym celem planowanej w II kwartale oferty publicznej Żabki jest przyspieszenie tempa rozwoju. Rocznie ma przybywać 300 placówek.

Kontrolowana przez Mariusza Świtalskiego spółka ma ambitny plan uruchomienia w całej Polsce kilku tysięcy (maksymalnie 7,5 tys.) niedużych sklepów pod szyldem Żabka, a w dalszej perspektywie — ekspansję za granicą. Dziś ma już ponad 1,5 tys. sklepów. Rozwój sieci ma nabrać tempa po zaplanowanej na II kwartał ofercie publicznej akcji.

Drugi bieg

— W ostatnich latach sieć naszych sklepów powiększała się o blisko 250 placówek rocznie. Dodatkowe środki uzyskane na giełdzie pozwolą nam zwiększyć tempo do minimum 300 każdego roku — mówi Krystian Czarnota, prezes spółki Żabka Polska.

Koszt uruchomienia jednego sklepu wynosi średnio 145 tys. zł. Do tego dochodzą jeszcze koszty wyszkolenia ajenta, który prowadzi sklep w ramach własnej działalności gospodarczej.

Część pieniędzy z giełdy ma zasilić kapitał obrotowy spółki. W planach na 2006 r. jest też budowa nowego centrum logistycznego. Prezes nie ujawnia wartości planowanej oferty publicznej. Analitycy szacują, że będzie mieścić się w przedziale 80-100 mln zł. Wiadomo jednak, że do sprzedaży trafią wyłącznie akcje nowej emisji oraz że udział Mariusza Świtalskiego w akcjonariacie spółki spadnie poniżej 50 proc.

— Na obecnym etapie ani Mariusz Świtalski, ani fundusze AIG nie planują wyjścia z inwestycji. Na temat szczegółów oferty publicznej będziemy mogli wypowiadać się dopiero po opublikowaniu prospektu — mówi prezes.

Przynęta zarzucona

Po rynku krążyły pogłoski, że przejęciem Żabki interesuje się duży zagraniczny inwestor. Okazuje się, że było w tym sporo prawdy.

— Naszą spółką stale interesują się podmioty branżowe i instytucje finansowe. Właściciele uznali jednak, że obecnie najlepszym rozwiązaniem będzie jej upublicznienie — dodaje Krystian Czarnota.

Mariusz Świtalski sprzedał już dużym zachodnim graczom dwie stworzone przez siebie sieci handlowe (Eurocash oraz Biedronka). Akcje za jakiś czas na pewno będzie chciał sprzedać obecny inwestor Żabki, czyli fundusze AIG.

W branży nie wszyscy jednak wierzą w ambitne projekcje Żabki.

— Sądzę, że spółka zdoła jedynie podwoić obecną liczbę sklepów w kraju. Polacy wolą robić zakupy w większych, kilkusetmetrowych sklepach osiedlowych i supermarketach. Ponadto na rynku coraz mocniej będą się rozpychać sieci dyskontowe — komentuje prezes jednej z największych firm handlowych w Polsce.