Po wyjściu z giełdy Sokołów nie zamierza spocząć na laurach. Wręcz przeciwnie. Dużo inwestuje i szykuje się do kolejnych przejęć.
W branży mięsnej tylko trzem firmom udało się dotąd osiągnąć lub przekroczyć miliard złotych ze sprzedaży za jeden rok (patrz wykres). Jedną z nich jest Sokołów, niedawno wycofany przez skandynawskich właścicieli z giełdy. Dzięki nim firma zamierza mocno przyspieszyć rozwój.
Duże wydatki
— W 2007 r. zamierzamy zainwestować w naszych zakładach 54 mln zł. Kupimy m.in. nowe linie do produkcji wędzonek i kiełbas. Zmodernizujemy też działy rozbioru mięsa w Jarosławiu, Tarnowie i Kole. Poza tym 40 mln zł chcemy w najbliższych latach wydać na inwestycje w przejętym niedawno zakładzie Pozmeatu. Trzeba tam zmodernizować i wyposażyć część przetwórczą — mówi Bogusław Miszczuk, prezes Grupy Sokołów.
Kolejne wielomilionowe inwestycje planowane są w związku z modernizacją siedmiu należących do grupy ferm hodowlanych. Chodzi nie tylko o ich unowocześnienie, ale także o przestawienie ich z hodowli tuczników na hodowle zarodowe, dzięki którym do współpracujących z firmą hodowców trafią świnie o dobrych cechach genetycznych.
— We współpracy z polskimi hodowcami będziemy rozwijać program tuczu kontraktowego. Obecnie otrzymujemy w ten sposób ponad 35 proc. surowca do produkcji. Docelowo chcemy osiągnąć 80 proc. — zapowiada prezes Sokołowa.
Nowe przejęcia
Sokołów chce jednak rozwijać się nie tylko organicznie.
— Rozglądamy się już za kupnem kolejnego zakładu, który wniesie do naszej grupy dodatkową wartość. Musi być nowoczesny, z dobrym zapleczem surowcowym i korzystnie zlokalizowany. Prowadzimy już w tej sprawie rozmowy, które być może zostaną sfinalizowane pod koniec roku — mówi Bogusław Miszczuk.
Udziały Sokołowa w rynku mięsa czerwonego szacowane są dziś na 6-8 proc. Właśnie na nim firma widzi największy potencjał wzrostu.
— Polski rynek pozostaje dla Sokołowa kluczowy, choć będziemy nadal, w miarę możliwości, rozwijać eksport, który w 2006 r. miał blisko 30- -procentowy udział w sprzedaży. Ogranicza go m.in. fakt, że Polska nie ma jeszcze uregulowanych relacji handlowych (obrotu mięsem) z wieloma dużymi krajami, takimi jak Chiny czy Indie. Duży potencjał tkwi także w rynkach afrykańskich — dodaje szef Sokołowa.
Idzie konsolidacja
Stanisław Zięba, przewodniczący Rady Gospodarki Żywnościowej, uważa, że do Animeksu, Sokołowa i Dudy, które dziś wiodą prym w branży mięsnej w ciągu najbliższych lat, dołączy jeszcze jedna lub dwie duże firmy, które wyrosną w drodze konsolidacji sektora.
— Konsolidacja w branży mięsnej jest nieunikniona, zwłaszcza w przypadku ubojów — mówi Stanisław Zięba.