Mam rękę do interesów. Już niedługo wszystkie moje firmy będą rentowne — mówi Roman Karkosik.
„Puls Biznesu”: Czemu zainteresował się pan rynkiem stalowym? Czyżby sentyment? Zaczynał pan przecież od handlu złomem?
Roman Karkosik: Tak naprawdę zaczynałem od małego barku w domu — taka mała gastronomia.
— Od kawiarenki do stalowych rur? Może, podobnie jak wielu innych inwestorów, wyczuł pan wielkie inwestycje w branży paliwowo-energetycznej?
— Patrzę na to nieco inaczej. Złom jest sprzedawany po 1,4 tys. zł za tonę, a grube blachy po blisko 2 tys. zł za tonę. Huta Batory ten sam złom, tylko przerobiony na rury, sprzedaje po 3,5 tys. zł za tonę. Inwestycja zwróci mi się pewnie w ciągu dwóch lat.
Skąd ta pewność?
— Bo jestem skazany na sukces.
Czym jest dla pana sukces?
— Zarabianiem pieniędzy. Już niedługo wszystkie moje firmy będą rentowne.
Co wtedy? Czy sprzeda pan swoje spółki, kiedy skończy się hossa?
— Kupuję firmy od dwudziestu lat i dotychczas jeszcze żadnej nie sprzedałem, choć oczywiście wszystkie są na sprzedaż, jeśli oferta będzie atrakcyjna.