PZU Życie ma nowego prezesa. Fotel Krzysztofa Mastalerza zajął Ireneusz Nawrocki, niedawno powołany na przewodniczącego RN PSE. Na tym roszady w największym polskim towarzystwie ubezpieczeniowym raczej się nie skończą. Kolejne zmiany mają objąć spółkę majątkową.
Wczoraj rada nadzorcza PZU Życie, największego polskiego towarzystwa ubezpieczeń na życie odwołała Krzysztofa Mastalerza ze stanowiska prezesa. Jego miejsce zajął Ireneusz Nawrocki, który od niedawna jest szefem rady nadzorczej Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Posady w zarządzie PZU Życie zachowali natomiast wiceprezesi — Frederik Hoogerbrug i Michał Górski.
Prezes PZU Życie, który jest kojarzony z lewą stroną sceny politycznej, wcześniej był m.in. przewodniczącym rady nadzorczej KGHM Polska Miedź (w latach 1994 -1997), jednego z największych polskich eksporterów.
W 1997 r. Ireneusz Nawrocki związał się z programem narodowych funduszy inwestycyjnych. Do tej pory jest szefem Trinity Managament, firmy zarządzającej NFI Jupiter i Pekao Fundusz Kapitałowy.
Wygląda jednak na to, że to nie koniec zmian w zarządzie grupy. Rynek aż huczy od plotek o rychłym odejściu ze spółki Zygmunta Kostkiewicza, który objął stery PZU po zakończeniu konfliktu MSP z mniejszościowym inwestorem — konsorcjum Eureko/BIG BG. Pojawiły się nawet informacje, że do zmian może dojść dzisiaj.
Adam Taukert, rzecznik grupy PZU, zapewnił jednak, że dzisiaj nie odbędzie się posiedzenie rady nadzorczej spółki. Według nieoficjalnych informacji, spore szanse na zajęcie fotela prezesa największego polskiego towarzystwa ubezpieczeniowego ma Zdzisław Montkiewicz, również kojarzony z lewicą. Podobno jego kandydaturę popierają wpływowi politycy SLD.
Zdzisław Montkiewicz pełnił ostatnio funkcję prezesa Prumerica Towarzystwo Ubezpieczeń na Życie. Był też wiceprezesem Międzynarodowej Grupy Ubezpieczeniowej Prudential. Jego osoba w świecie biznesu kojarzona jest jednak zdecydowanie bardziej z okresu, kiedy od 1994 r. do 1997 r. piastował funkcję szefa Ciechu.
Tymczasem PZU i PZU Życie nadal starają się uporać ze spuścizną, jaką pozostawili po sobie byli prezesi obu towarzystw: Władysław Jamroży i Grzegorz Wieczerzak.
Na bilnasie grupy cieniem kładą się m.in. ogromne rezerwy, a prywatyzacja towarzystwa utknęła w miejscu.
Poprzedni gabinet podpisał umowę z Eureko o warunkowej sprzedaży 21 proc. akcji towarzystwa, Z tego tytułu do budżetu miało wpłynąć 2,8 mld zł, a paneuropejski holding — wraz z BIG BG — zdobyłby 51 proc. walorów. Po wyborach transakcji jednak nie sfinalizowano.
Krzysztof Mastalerz, odchodzący prezes PZU Życie, za jeden ze swoich największych sukcesów uznaje zrestrukturyzowanie portfela inwestycyjnego, a przede wszystkim sprzedaż BRE obligacji Elektrimu.
— Podjąłem również działania zmierzające do wycofania z Grupy Multimedialnej. Jej aktywa są niskie, a zobowiązania wysokie — dodaje.
Krzysztof Mastalerz zapowiadał, że PZU będzie dążyć do likwidacji Grupy Multimedialnej. Jak się okazuje, nie jest to jednak łatwe.
— Nie do odzyskania są też środki zaangażowane w TDA TFI. W tej sprawie śledztwo prowadzi KPWiG. TDA TFI złamało statut, lokując środki w banku ABN Amro, który nie spełniał norm zapisanych w statucie towarzystwa — mówi Krzysztof Mastalerz.
W sumie PZU Życie na nietrafione projekty utworzyło 300 mln zł rezerw.
Wszystkie te problemy, a przede wszystkim wejście PZU na GPW, spadną teraz na barki nowego prezesa.
— Gdy pracowałem w radzie nadzorczej KGHM, przygotowaliśmy debiut giełdowy tej spółki, mam nadzieję, że moje doświadczenie zostanie wykorzystane w grupie PZU, która kryje w sobie wiele możliwości i rezerw. Będę dążył m.in. do obniżenia kosztów działalności spółki — zadeklarował Ireneusz Nawrocki.
Tymczasem życie samo dopisało wczoraj kolejny rozdział do afery Grzegorza Wieczerzaka, byłego prezesa PZU Życie.
Warszawska prokuratura chce przedłużenia aresztu dla byłego szefa spółki, podejrzanego o działanie na szkodę tej spółki. Dotychczasowy areszt kończy się 7 lutego — do tego dnia sąd ma podjąć decyzję o ewentualnym przedłużeniu aresztowania.
Wieczerzak został aresztowany na początku sierpnia ubiegłego roku. Aresztując go sąd argumentował, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że popełnił on zarzucane mu czyny i że na wolności będzie próbował mataczyć.
Były prezes PZU uparcie twierdzi, że sprawa jego aresztu ma charakter polityczny.


