Po redukcji też było za dużo

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2006-01-04 00:00

Najpierw miało być 11,5-12,5 mln zł zysku w 2005 r., potem tylko 5,2 mln zł. Nawet tego ostatecznie nie udało się wypracować.

W połowie lipca zarząd Śrubeksu, jednego z największych w naszym regionie producentów śrub, wkrętów i nakładek, obniżył prognozę zysku na 2005 r. z 11,5-12,5 mln zł do 5,2 mln zł. Wczoraj spółka przyznała się, że także tego wyniku nie udało się uzyskać.

Spółce jako eksporterowi nie sprzyjało w tym roku słabe euro oraz wahania cen na rynku stali, ponadto w połowie grudnia ze stanowiska prezesa zrezygnował Wojciech Fedko.

Ile Śrubex zarobił ostatecznie w ubiegłym roku — nie wiadomo.

„Korekta wyników finansowych na 2005 r. zostanie podana do publicznej wiadomości niezwłocznie po jej oszacowaniu” — tłumaczy zarząd.

Po trzech kwartałach Śrubex miał 3,3 mln zł zysku. Prognoza została anulowana w całości. W ostatniej wersji zakładała sprzedaż na poziomie 142,8 mln zł (poprzednio 157 mln zł) i 9,2 mln zł zysku operacyjnego powiększonego o amortyzację (17,5 mln zł).

— Śrubex może przeżywać lokalne kłopoty, ale sektor, w którym działa, ma się całkiem dobrze i nieźle rokuje na przyszłość — uważa Remigiusz Sopel, analityk Internetowego Domu Maklerskiego.

Wymienia np. Ponar Wadowice czy Koelnera.

— Te firmy są rentowne w obecnych warunkach — dodaje analityk.

Jego zdaniem, w tej sytuacji anulowanie prognozy może być po części efektem wewnętrznych czynników występujących w Śrubeksie.

— Nie skazywałbym jednak tej firmy na śmierć. Mamy sporo przykładów, że spółki nie wykonały obietnic z oferty publicznej, ale wychodzą na prostą. Można wymienić np. Hygienikę czy Artmana — uważa Remigiusz Sopel.