Pociąg z drogą polisą

Przewoźnik musi mieć ubezpieczenie warte 100 mln zł — uznał kolejowy regulator. Tylko pięć z 58 firm działających na rynku ma polisę droższą niż 50 mln zł

25 z 58 licencjonowanych przewoźników kolejowych ma ubezpieczenie o sumie gwarancyjnej niższej niż 5 mln zł. Jedynie pięciu wykupiło polisę, której wartość przekracza 50 mln zł. Wkrótce sporo może się zmienić. Urząd Transportu Kolejowego (UTK) planuje wprowadzić minimalny limit ubezpieczenia OC na poziomie… 100 mln zł.

BROKEROM W TO GRAJ:
BROKEROM W TO GRAJ:
Firmy ubezpieczeniowe już przesyłają przewoźnikom oferty, powołując się na regulację UTK, która przecież jeszcze nie weszła w życie i jest przez wielu przedstawicieli branży kwestionowana — mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. [
FOT. GK]

— W rezultacie wzrosną składki, ale większość przewoźników pasażerskich przerzuci koszty na samorządy — prognozuje Michał Beim, ekspert Instytutu Sobieskiego. Potwierdzają to przewoźnicy.

— Jeśli projekt wejdzie w życie, to oczywiście wykupimy ubezpieczenie, choć z naszych konsultacji z firmami ubezpieczeniowymi wynika, że żadna nie będzie w stanie samodzielnie przedstawić nam oferty, konieczna będzie reasekuracja. Podwyższone koszty oczywiście zostaną wkalkulowane w opłatę, którą za świadczone usługi przewoźnicy otrzymują od samorządów — twierdzi Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnoślaskich.

— Podniesie to koszty samorządom i skarbowi państwa, a w efekcie za fanaberię urzędu zapłacą podatnicy. Skutkiem decyzji UTK może być także ograniczenie liczby połączeń, więc wielu pasażerów albo pojedzie zatłoczonym pociągiem albo samochodem, potęgując już i tak duże korki — uważa Marek Miesztalski, skarbnik Mazowsza, które jest właścicielem Kolei Mazowieckich.

20 mln zł rocznie

Większość przewoźników nie chce ujawniać, na jaką kwotę jest ubezpieczona, bo daleko im do spełnienia oczekiwań regulatora. Nowe wymogi UTK spełniają obecnie PKP Cargo. PKP Intercity ma ubezpieczenie na poziomie 90 mln zł. Zuzanna Szopowska zapowiada, że w najbliższych dniach spółka ogłosi przetarg i podwyższy sumę gwarancyjną. UTK da przewoźnikom czas na dostosowanie się do nowych wymagań. Do końca przyszłego roku każda firma musi mieć minimalną sumę ubezpieczenia na poziomie 20 mln zł i z każdym rokiem podnosić ją o kolejne 20 mln zł, by poziom 100 mln zł osiągnąć w 2020 r.

Eksperci obawiają się, że w nowym systemie uprzywilejowani będą duzi gracze, bo — dysponując dużym taborem — będą mogli negocjować korzystniejsze składki niż firmy mające kilka pociągów. UTK argumentuje natomiast, że dzięki równej dla wszystkich sumie gwarancyjnej wszyscy będą mieli takie same warunki działania na rynku. Zdaniem regulatora, to obecny system jest niesprawiedliwy, bo funkcjonują przewoźnicy, których roczna praca eksploatacyjna sięga miliona tzw. pociągokilometrów, a ubezpieczenie — zaledwie 4 mln zł.

Jednocześnie działają firmy, które eksploatują tabor 100 razy mniej intensywnie, ubezpieczone na 40 mln zł. Konieczność podwyższenia sumy ubezpieczenia UTK tłumaczy inwestycjami w infrastrukturę i tabor oraz rosnącą świadomością pasażerów, którzy będą przedstawiać kolejarzom coraz większe roszczenia.

„Przy obliczaniu największych możliwych szkód należy brać pod uwagę ryzyko wystąpienia wypadków z udziałem nowoczesnego taboru kolejowego oraz uszkodzenia nowej lub zmodernizowanej infrastruktury o znacznej wartości. Jednocześnie wzrost świadomości ubezpieczeniowej pasażerów wpływa na wzrost ilości oraz wysokości zgłaszanych roszczeń” — napisano w dokumencie UTK.

Urząd przeanalizował także wypadki, do których w ostatnich latach doszło w Polsce i innych krajach europejskich. „Obliczono, że maksymalne odszkodowanie z winy przewoźnika w tych wypadkach mogło wynieść od 14 mln EUR do 25 mln EUR” — twierdzi regulator, który w celu ustalenia sumy ubezpieczenia w Polsce przyjął najczarniejszy, czyli najdroższy scenariusz.

Regulator czy ustawodawca

Eksperci mają jednak wątpliwości, czy UTK ma prawo samodzielnie decydować o wysokości ubezpieczeń.

— W Niemczech minimalna suma gwarancyjna ubezpieczenia wynosi około 10 mln zł oraz — podobnie jak inne warunki ubezpieczenia — jest zapisana w rozporządzeniu, a nie wewnętrznych wytycznych czy decyzjach regulatora. Zaapelowaliśmy do UTK oraz nadzorującego urząd resortu infrastruktury o utrzymanie obecnego poziomu. Proponowany model stworzy barierę wejścia na rynek przez nowe podmioty, które na starcie będą musiały ponieść znaczne koszty związane z obowiązkiem ubezpieczeniowym. Ograniczy więc konkurencję i podwyższy ceny — ocenia Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej. Wątpliwości ma też DB Schenker Rail Polska.

— Ubezpieczenie podstawowe przewoźnika kolejowego w Niemczech wynosi około 10 mln zł. Tak duża dysproporcja dziwi — zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę stan infrastruktury i taboru w Polsce i w Niemczech. Poza tym, wprowadzenie jednego, zbyt wysokiego progu ubezpieczenia dyskryminuje małych graczy, a preferuje gracza dominującego na rynku przewozów kolejowych, dla którego koszt ubezpieczenia nie musi być istotną pozycją w budżecie — uważa Katarzyna Marciniak, rzecznik DB Schenker Rail Polska.

Obowiązkowe czy elastyczne

Fundacja ProKolej zamówiła ekspertyzę prawną dotyczącą nowych regulacji. Przygotował ją prof. dr. hab. Marcin Orlicki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Przeanalizował m.in. ustawę o transporcie kolejowym, stwierdzając, że nie ma w niej mowy o obowiązkowych ubezpieczeniach „w rozumieniu przepisów ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, UFG [Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym — red.] i PBUK [Polskim Biurze Ubezpieczeń Komunikacyjnych — red]”. Jego zdaniem, przepisy dotyczące kolejowego rynku nakładają na przedsiębiorców konieczność posiadania zabezpieczeń, ale ich forma może być elastyczna, a wartość ustalana w indywidualnych umowach.

OKIEM EKSPERTA

Duży może więcej

EWA CHCIUK-SZYMAŃSKA

ekspert ds. ubezpieczeń OC UNIQA TU

Branża kolejowa w zakresie ubezpieczeń OC niesie ze sobą wielorakiego rodzaju zagrożenia, m.in. odpowiedzialność cywilną za uszkodzenia infrastruktury kolejowej czy wyrządzenie szkód osobowych lub rzeczowych. Odszkodowania z tytułu OC mogą sięgać kilkuset tysięcy, a nawet kilku milionów złotych.

Przy ocenie ryzyka konkretnego przewoźnika wielkość taboru jest oczywiście brana pod uwagę, ponieważ im większy tabor i szersze pole działania, tym większe ryzyko wystąpienia szkód. Nie będzie to jedyny element oceny ryzyka i kalkulacji składki, ponieważ kluczowe będą m.in. stan techniczny taboru, rodzaj przewożonego towaru, wielkość składów, trasy, po których pociągi się poruszają, i dotychczasowa historia szkodowa klienta. Poziom sumy gwarancyjnej także będzie miał wpływ na składkę, zrozumiałe są więc obawy mniejszych przewoźników, że koszt ubezpieczenia będzie dla nich zbyt dużym obciążeniem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane