Tuż po ataku Rosji na Ukrainę gwałtownie spadły przewozy kolejowe przez przejścia graniczne Polski ze wschodnimi sąsiadami. Sankcje wpłynęły np. na ograniczenie dostaw węgla z Rosji, a wycofanie się kilku dużych operatorów logistycznych z Jedwabnego Szlaku przez Rosję i Białoruś skutkowało zmniejszeniem przewozów kontenerowych z Chin. Po I półroczu tego roku PKP Cargo sygnalizowały spadek w segmencie intermodalnym o 50 proc., a byli też przewoźnicy skarżący się na ruch mniejszy aż o 75 proc.
Na granicy z Białorusią utrzymuje się spory ruch
Powakacyjne dane są mniej pesymistyczne, a na rynku wciąż coraz głośniej mówi się o powrocie firm do realizacji operacji logistycznych przez Rosję i Białoruś. Z szacunków PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK) wynika, że w okresie styczeń wrzesień 2022 r., granicę między Polską a Białorusią pokonało 8 tys. pociągów, o 1,47 tys. składów mniej niż rok wcześniej. Spadek spory, ale mniejszy niż spodziewany w pierwszych tygodniach wojny.
- Nie są przewożone towary objęte sankcjami, natomiast wciąż stabilna jest sytuacja w transporcie kontenerowym towarów po Jedwabnym Szlaku przez Rosję i Białoruś. Niektórzy duzi operatorzy intermodalni wycofali ze świadczenia na nim usług, ale pojawili się nowi. Są także ograniczenia dla przewozów drogowych wprowadzane zarówno przez Unię Europejską, jak i Rosję, co może skutkować przeniesieniem części ładunków na kolej. Po pierwszych tygodniach wojny w branży kolejowej szacowano, że w tym roku przewozy intermodalne mogą zmniejszyć się o około 30 proc., a bieżące dane wskazują, że spadek może być kilku-, może kilkunastoprocentowy. Kluczowe będą wyniki na koniec października, bo wówczas będzie można ocenić, jak dużo towarów Polacy i inni konsumenci z Europy zamówili w Chinach towarów na święta – mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

Zakupy w Chinach wciąż popularne w Europie
Podobnie sytuację oceniają przedsiębiorcy.
- Obserwujemy spadek przewozów intermodalnych przez Rosję i Białoruś, ale początkowo spodziewaliśmy się, że będzie on znacznie głębszy niż jest obecnie. Zmniejszyły się zwłaszcza przewozy w segmencie automotive realizowane przed wojną na rynek rosyjski. Wciąż natomiast utrzymują się przewozy po kolejowym Jedwabnym Szlaku przez Rosję i Białoruś, choć po wycofaniu się z niego niektórych operatorów logistycznych obserwujemy także wzrost przewozów kontenerowych z polskich portów – informuje Ireneusz Kluczyk, członek zarządu Metrans Rail.
Bartosz Miszkiewicz, prezes firmy SymLog, informował już na łamach „PB”, że w pierwszych tygodniach wojny przewozy Jedwabnym Szlakiem przez Rosję i Białoruś spadły o połowę, ale od czerwca klienci zaczęli wracać, bo trudno znaleźć dla niego alternatywę. Przewozy statkami albo innymi szlakami lądowymi są znacznie bardziej czasochłonne, a samolotami sporo droższe.
- Niektórzy klienci początkowo się wycofali. Zrezygnowały np. koncerny z branży automotive oraz niektórzy operatorzy logistyczni. W efekcie poprawiła się przepustowość. Początkowo spadły też ceny. My też zastanawialiśmy się czy etycznie będzie zostać czy zrezygnować. Zostaliśmy i klienci do nas wrócili, także klienci z Ukrainy, którym zależy na sprawnej dostawie towarów – podkreślał Bartosz Miszkiewicz w PB.
Zaznaczył jednak, że obecnie popyt hamuje, co zwiastuje obniżki frachtu.
Prognoz dotyczących rozwoju sytuacji na wschodnich przejściach granicznych nie chce natomiast snuć Ireneusz Kluczyk.
- Wszystko zależy od tego w jakim kierunku będą zmierzać działania wojenne, czy Białoruś włączy się militarnie i jakie wywoła to konsekwencje gospodarcze. Duże znaczenie dla prognoz ma także inflacja, skutkująca ograniczeniem popytu. Dlatego też raczej sceptycznie oceniam możliwość dalszego rozwoju przewozów intermodalnych, zwłaszcza przez Rosję i Białoruś – dodaje Ireneusz Kluczyk.
Spadek przewozów kolejowych przez granicę z Białorusią jest mniejszy niż się spodziewano. Głęboki zjazd zanotowały natomiast firmy transportowo - logistyczne na bezpośredniej granicy z Rosją. Z danych PKP PLK wynika, że w okresie styczeń-wrzesień 2022 r. do Polski wjechało przez nią 800 pociągów, wobec 1,5 tys. składów w tym samym okresie 2021 r. Eksperci twierdzą, że niemal zaprzestano przewozu węgla, ale wciąż napływa z Rosji np. gaz LPG.
