Udanie rozpoczęli piątkowe notowania inwestorzy handlujący na amerykańskich giełdach. Indeksy rosną od otwarcia w czym dużą zasługę mają drożejące surowce.
To swego rodzaju paradoks, bo przecież im wyższe ceny surowców, paliw, energii i materiałów tym wyższe koszty uzyskania przychodów i niższe zyski dla większości przedsiębiorstw. Więc gdzie w tym zachęta do kupowania akcji? Ale chodzi w tym wypadku o przyszłe zyski koncernów paliowych i spółek surowcowych. Ożyły bowiem nadzieje, na poprawę ich rentowności. A że ich udział w giełdowych indeksach jest znaczący, stąd mierzona wzrostem głównych wskaźników kondycja rynków wydaje się polepszać.
Wzrost cen ropy to „zasługa” pożaru na jednym z pół naftowych w Kalifornii. W ślad za ropą podąża kurs Exxon Mobil, jedynej spółki naftowej w średniej Dow Jones.
Wzięciem cieszą się akcje koncernów motoryzacyjnych. Na rynek dotarły spekulacje, że zrestrukturyzowane (w domyśle obcięte) zostaną wydatki związane z opieką zdrowotną. To może poprawić kondycję finansową takich potentatów jak General Motors czy Forda, gdyż związane z tym koszty idą w miliardy dolarów.
Dodatkową zachętę do nabywania tych walorów stanowi najświeższy raport Deutsche Banku w którym podniesiono rekomendację. Na lepszą ocenę dla całego amerykańskiego sektora motoryzacyjnego zdecydował się z kolei bank Goldman Sachs.
Po kreską toczy się handel papierami spółek chemicznych, które tracą na drożejącej ropie. Na minusie znajduje się kurs m.in. DuPont i Dow Chemical.
WST