Oczywiście taki optymizm może dość szybko źle się skończyć. Zeszły rok
teżrozpoczynał się w dobrych nastrojach, a co było dalej wie chyba każdy. Teraz
oczywiście silnych spadków niekoniecznie musimy doświadczyć, ale korekta
już
rynkowi się zdecydowanie należy. Nie sprzyja jej na razie bycza
atmosfera, ale nastroje mają to do siebie, Że szybko potrafią się zmienić.
Dzisiaj optymizm rozpalały wskaźniki PMI dla przemysłu, które trzymają swoje
wysokie poziomy powyżej magicznej bariery 50 pkt. Mamy więc do czynienia ze
wzrostem produkcji, która jest silnie skorelowana z rynkami akcyjnymi. już
tradycyjnie ze szczególną uwagą przyglądano się wskaźnikowi chińskiemu, który
przy poziomie 56,9 pkt. jest umiejscowiony najwyżej od kwietnia 2004 roku.
Polski indeks pozostał bez zmian, a amerykański wzrósł do poziomy 55,6, czyli
zdecydowanie powyżej prognoz. Dobry obraz psuły jedynie wydatki na inwestycje
budowlane, które spadły nieco bardziej od oczekiwań.
Ostatecznie pierwszy dzień nowego roku zakończył się bliskim podejściem pod
zeszłoroczne szczyty indeksu WIG20. Testowanie owych poziomów w tym tygodniu
jest bardzo prawdopodobne, ale dynamiczne przebicie już zdecydowanie mniej.
Nieco lepiej wygląda pod tym względem indeks amerykański. Kto by pomyślał, ale
Wall Street
ostatnimi czasy jest silniejsza od niejednych rynków
wschodzących.
Na rynku walutowym obserwowaliśmy dynamiczne wzrosty eurodolara, które podobnie jak początek nowego roku faworyzowały złotego. Taki obraz sytuacji doprowadził w południe do testowania dolnego ograniczenia trendu bocznego na poziomie 4,07, który zakończył się odbiciem w kierunku 4,10 za euro. Otwarcie handlu w Nowym Jorku wzmogło jednak popyt na naszą walutę co owocowało kolejnym, ale już mniejszym umocnieniem. Droga w kierunku 4 złotych za euro jest więc wyjątkowo trudna, jeśli nie niemożliwa w obecnym czasie.
Komentarz przygotował: Łukasz Bugaj, Analityk Xelion. Doradcy
Finansowi