Początek sesji w USA bez wyraźnego trendu

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 2005-11-21 16:07

Pierwsza faza notowań na amerykańskich giełdach jest mocno nerwowa. Wzrost napięcia to w głównej mierze zasługa bardzo pesymistycznych prognoz odnośnie pogody w kolejnych tygodniach. Zapowiadany atak zimy z miejsca wymusił wzrost cen ropy i paliw, co z kolei ożywiło spekulacje odnośnie wyników finansowych spółek.

Pierwsza faza notowań na amerykańskich giełdach jest mocno nerwowa. Wzrost napięcia to w głównej mierze zasługa bardzo pesymistycznych prognoz odnośnie pogody w kolejnych tygodniach. Zapowiadany atak zimy z miejsca wymusił wzrost cen ropy i paliw, co z kolei ożywiło spekulacje odnośnie wyników finansowych spółek.

W centrum uwagi inwestorów znalazły się walory największego na świecie producenta samochodów, koncernu General Motors. Rynkowy potentat zapowiedział bowiem ostrą restrukturyzacje. Na pierwszy ogień ma pójść pięć fabryk w Stanach Zjednoczonych, które zostaną zamknięte. W wyniku wdrożenia programu naprawczego prace stracić ma do 30 tys. pracowników. Giełda pozytywie przyjęła plany spółki, co owocuje ponad 2 proc. wzrostem notowań.

Lekko rosną kwotowania wydawcy kart kredytowych American Express. Zwyżka to rezultat podniesienia z neutralnie do kupuj rekomendacji przez analityków UBS.

Udany dzień zalicza też producent samolotów Boeing. W ostatnich dniach spółka podpisała umowy na dostawy modeli 727 i 787 za około 19 mld USD.

Pod kreską toczą się natomiast notowania producenta sprzętu sportowego, Nike. JP Morgan obniżył rating papierów spółki.