Poczta Polska (PP) może zmniejszyć sieć — ale nie musi. 24 maja weszło w życie rozporządzenie ministra administracji i cyfryzacji, na mocy którego tzw. operator wyznaczony — dostarczający przesyłki do każdego zakątka kraju, czyli w polskich realiach jeszcze przez co najmniej trzy lata PP — musi utrzymywać sieć 6762 placówek w całym kraju. Liczba ta wynika z wyliczeń Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji (MAiC) — zgodnie z rozporządzeniem operator publiczny musi mieć teraz jedną placówkę na średnio 6 tys. mieszkańców miast i gmin miejsko-wiejskich, w gminach wiejskich natomiast placówkę na 85 km kw. powierzchni. Wcześniej PP była zobowiązana do utrzymywania co najmniej 8240 punktów w całym kraju (na koniec 2012 r. miała ich dokładnie 8459). Czy nowe rozporządzenie oznacza, że zatrudniający dziś ok. 90 tys. osób operator publiczny zamknie co piąty działający urząd i agencję pocztową? Zbigniew Baranowski, rzecznik PP, podkreśla, że „placówki mają ogromny potencjał” i ich zamykanie nie jest przesądzone.
Zdecyduje ekonomia
— Przepisy, które regulują problem gęstości sieci, wywołały niedawno falę spekulacji co do ewentualnych zmian w liczbie placówek narodowego operatora. Jednak określają one jedynie wskaźniki rozmieszczenia placówek pocztowych, nie narzucająnatomiast konkretnej liczby punktów, które firma ma utrzymać lub zlikwidować. Zatem to od PP zależy kształt sieci. O wszelkich zmianach dotyczących placówek będą decydować: rachunek ekonomiczny i oczywiście wymogi prawa — mówi Zbigniew Baranowski.
Na pierwszy rzut oka rachunek ekonomiczny jest bezlitosny. Na świadczeniu usług powszechnych i utrzymywaniu olbrzymiej sieci PP co roku traci pieniądze — i to znaczne. Według planu strategicznego spółki, prognozowane na ten rok straty z tej działalności sięgną 228 mln zł (193,4 mln zł w przyszłym roku oraz 171,7 mln zł w 2015 r.). MAiC szacuje, że nawet gdyby PP zmniejszyła sieć do obowiązkowych 6762 placówek, to i tak 22 proc. z nich pozostałoby nierentownych. Najgorzej jest z placówkami na wsiach, zwłaszcza w miejscowościach,które nie są siedzibami gmin — według danych spółki, na które powoływało się MAiC, 91 proc. takich urzędów pocztowych jest „nierentowna lub wysoce nierentowna”, a ich średnie obroty są aż 50 razy mniejsze niż średnia dla placówek miejskich. PP uważa jednak, że sieć — nawet przynosząca dotkliwe straty — to jeden z jej największych atutów.
— Dzięki placówkom możemy oferować nowoczesne usługi pocztowe oraz bankowe i ubezpieczeniowe. To zaś może poprawić ich efektywność i nawet w miejscach, gdzie są one dziś niedochodowe, sprawić, że staną się rentowne — mówi Zbigniew Baranowski. Nawet bez tego straty PP są częściowo zasypywane dzięki „funduszowi kompensacyjnemu”. Składają się na niego: dzięki zyskom z innych źródeł sam operator publiczny (wedługszacunków MAiC, wyłoży na to 79 mln zł w tym roku), pozostali operatorzy pocztowi (dają łącznie 4 mln zł) i budżet państwa. Zgodnie z prognozami, z pieniędzy podatników na fundusz pójdzie 12,2 mln zł w tym roku, 18,6 mln zł w przyszłym i 22,3 mln zł w 2015 r.
Ze wsi do miasta
Według danych Urzędu Komunikacji Elektronicznej, w ostatnich latach liczba placówek pocztowych w przeliczeniu na głowę mieszkańca w skali całego kraju szybko rosła. Jeszcze w 2007 r. statystyczna placówka obsługiwała 3726 Polaków, tymczasem pięć lat później było już o prawie 20 proc. lepiej (jedna placówka na 2997 konsumentów). Suche liczby nie mówią jednak całej prawdy — wzrosty były głównie zasługą niepublicznych operatorów, walczących o rynekw największych miastach, tymczasem z najmniejszych miejscowości urzędy pocztowe znikały, zamykane na cztery spusty lub zastępowane tańszymi w utrzymaniu agencjami pocztowymi. To się raczej nie zmieni.
— Tam, gdzie jest największe zapotrzebowanie na usługi pocztowe, Poczta zwiększa liczbę placówek — dzieje się tak np. w dużych miastach. W samej Warszawie w tym roku dodatkowo powstanie przynajmniej 20 placówek. Jednocześnie staramy się, aby nowe miejsca były jak najbardziej dogodne dla klientów — czyli np. w centrach handlowych — mówi Zbigniew Baranowski.
PP otworzyła już kilka placówek w nowym modelu (bez okienek, z samoobsługowymi strefami usługowymi), a do końca roku ma ich mieć ponad 50.