Podatek od handlu poróżnił PiS

Pomysł na daninę od sprzedaży detalicznej wzbudził opór posłów rządzącej partii. Nie ma zgody na oddzielną stawkę weekendową i opodatkowanie franczyzy

Miliardy z banków za chwilę zaczną płynąć do kasy państwa, ale danina od handlu rodzi się w bólach. Po przedstawieniu przez Ministerstwo Finansów (MF) wizji nowego podatku pomysł krytykują sprzedawcy, eksperci i… posłowie Prawa i Sprawiedliwości (PiS).

Adam Abramowicz, poseł PiS i szef parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, dostał zadanie wypracowania kompromisu w sprawie podatku od handlu. Projekt resortu finansów jest, jego zdaniem, nie do zaakceptowania. Część propozycji musi trafić do kosza
Zobacz więcej

BITWA O HANDEL:

Adam Abramowicz, poseł PiS i szef parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego, dostał zadanie wypracowania kompromisu w sprawie podatku od handlu. Projekt resortu finansów jest, jego zdaniem, nie do zaakceptowania. Część propozycji musi trafić do kosza Grzegorz Kawecki

— Mieliśmy ogromną szansę na wprowadzenie podatku w porozumieniu z całą branżą handlową — mówi „PB” Adam Abramowicz, poseł PiS, przewodniczący parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego. Nadzieje na uniknięcie oporu handlowców i polityków PiS są nikłe, gdyż rozwiązania proponowane przez urzędników z ul. Świętokrzyskiej nie były prezentowane na konsultacjach i mijają się z celami, o których mówiła premier Beata Szydło.

Przypomnijmy. Paweł Szałamacha, minister finansów, chce, żeby nowa danina miała kwotę wolną 1,5 mln zł miesięcznie, stawkę0,7 proc. od przychodów do 300 mln zł miesięcznie, a nadwyżkę ponad tę kwotę opodatkowaną stawką 1,3 proc. Oddzielny będzie poziom opodatkowania dla handlu w weekendy i święta — 1,9 proc.

Zapisy do kosza

Adam Abramowicz twierdzi, że niektóre zapisy ustawy muszą trafić do kosza. Najgorzej ocenia pomysł specjalnego opodatkowania handlu weekendowo-świątecznego.

— Stawką będą objęte wszystkie podmioty bez wyjątku, a największy obrót sklepów jest przecież w soboty i niedziele. Ominięty jest cel wspomagania polskich małych firm, a obciążenia wielkich — podkreśla poseł PiS. Jego zdaniem, proponowane przez MF rozwiązanie uderzy po kieszeni wszystkich, bo wówczas może dać fiskusowi nawet 6 mld zł rocznie.

— Jest opinia, że to ma być wstęp do tego, żeby niedziele były wolne do handlu, ale podatek do tego się nie przyczyni — uważa Adam Abramowicz, przypominając o ruchu społecznym postulującym wolne niedziele, który zapowiada obywatelski projekt zakazujący handlu w te dni.

— Jeśli trafi do Sejmu, to się nim zajmiemy. Jest dużo argumentów, żeby niedziele były wolne — mówi poseł. Kolejny zapis, który, jego zdaniem, nie powinien nigdy znaleźć się w ustawie, to opodatkowanie franczyzodawców. — To budzi ogromne kontrowersje. Owszem, różne sieci nie mogłyby tego podatku unikać, ale nie można wylewać dziecka z kąpielą.

Podatek obejmuje bowiem z trudem budowane przez polskich przedsiębiorców sieci franczyzowe. Teraz będzie sytuacja taka, że sklep niezrzeszony ma obrót do 1,5 mln zł miesięcznie i nie płaci podatku, a sklep zrzeszony z obrotem 100-200 tys. zł ma zapłacić stawkę nawet 1,3 proc. To kuriozum i będziemy postulowali rezygnację z tego pomysłu — twierdzi poseł.

Konieczne poprawki

Adam Abramowicz przypomina, że konsultacje z branżą handlową były konstruktywne, a prace szły w dobrym kierunku. Aż do poniedziałku. — Były dwa stanowiska: małych i średnich firm z kwotą wolną i progresją opartą na siedmiu progach. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji [POHiD — zrzesza zagraniczne sieci handlowe — red.] najpierw nie chciała się zgodzić na żaden podatek i uznała, że jest to sprzeczne z prawem unijnym. Później krok po kroku była zgoda na bardziej płaską progresję z kwotą wolną i trzema progami — mówi polityk PiS.

Jego zdaniem, dzisiejszy pomysł daje pole do poprawienia stawek podatkowych, tak żeby sprzedawcy nie czuli się oszukani, a ich uwagi uwzględnione. — Wystarczy wstawić jeszcze jeden próg podatkowy między kwotą wolną 1,5 mln zł a stawką 0,7 proc., np. na poziomie 0,3 proc. Będzie wtedy do zaakceptowania dla małych i średnich firm. Sądzę, że POHiD też nie będzie oponowała — podkreśla poseł i zapewnia, że fiskus mógłby też liczyć na więcej niż 2 mld zł.

Handlowcy się buntują

Warto też wrócić do pomysłu większych wyłączeń z podatku, np. produktów objętych akcyzą. — Tutaj jednak nie będziemy się upierać. Sądzę, że posłowie komisji kultury wniosą poprawkę, żeby odpuścić książkom. My chcemy tylko, żeby podatek nie komplikował systemu i nie zwiększał biurokracji — wyjaśnia Adam Abramowicz. Szansa na przekonanie resortu finansów będzie już dzisiaj. W Sejmie zbierze się zespół, w którym o propozycji będą dyskutowali posłowie, handlowcy i przedstawiciele rządu. © Ⓟ

Organizacje zrzeszające handlowców zgodnie krytykują pomysł opodatkowania sprzedaży detalicznej przygotowany przez resort finansów. POHiD, do której należą największe sieci z zagranicznym kapitałem, nie ukrywa, że czuje się oszukana propozycją, gdyż nie uwzględnia ona przeprowadzonych w obecności premier Beaty Szydło konsultacji i poszła w nieracjonalnym kierunku. Zdaniem sprzedawców, danina jest zbyt wysoka i uciążliwa dla firm, a negatywne skutki dotkną Kowalskiego. Biznes będzie obciążony dodatkową biurokracją, a specjalna stawka od weekendowych przychodów wymusza rezygnację z handlu w te dni. Także Polska Izba Handlowa (PIH) nie ma wątpliwości, że pomysł poszedł w złym kierunku — kwota wolna jest zbyt niska i uderza w małe i średnie biznesy, podobnie jak opodatkowanie wyższą stawką sprzedaży w soboty i niedziele. PIH postuluje wyższą kwotę wolną, która obejmie przychody małych i średnich firm, mieszczące się w 45–225 mln zł, oraz rezygnację z dodatkowego opodatkowania handlu weekendowego.

OKIEM EKSPERTA

Cios w polski kapitał

RADOSŁAW PIEKARZ

doradca podatkowy i partner w kancelarii A&RT

Podatek od sprzedaży detalicznej doprowadzi do wzrostu cen, bo działa dokładnie tak jak VAT. Konkurencja tutaj nie pomoże, wbrew temu, co twierdzi Ministerstwo Finansów. Kolejna sprawa to stworzenie barier wejścia na rynek średnim podmiotom. Kwota wolna 1,5 mln zł miesięcznie to niedużo — większy sklep osiedlowy ma sprzedaż dzienną na poziomie 50-60 tys. zł, czyli załapie się na podatek. Ponadto pogorszy się sytuacja polskich sklepów. Mają niższą marżowość niż zagraniczne, więc podatek będą musiały przenieść na ceny towarów lub zamknąć działalność. W przypadku e- -sklepów prawdopodobna jest natomiast wyprowadzka np. na Słowację, ale to zależy od tego, jak będzie w ustawie ujęta definicja podatnika.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu