Podatek od lokat to tylko mniejsze zło

Jacek Fedor
23-11-2001, 00:00

Podatek od lokat to tylko mniejsze zło

Zdaniem Mirosława Gronickiego, głównego ekonomisty BIG Banku Gdańskiego, wprowadzenie podatku od zysku z lokat bankowych było mniejszym, ale koniecznym złem. Obciążenie dotknie konsumentów. Jego wpływ na koniunkturę gospodarczą będzie nieznaczny. I to jeden z nielicznych jasnych punktów tego podatku.

- Joanna Wrześniewska (Polsat): Jak Pan ocenia politykę informacyjną rządu wobec podatników?

- Mirosław Gronicki: Jako dość chaotyczną. Z jednej strony mamy informacje niepełne, z drugiej strony — część z nich jest spóźniona. Najgłośniejszą sprawą, jaka ostatnio odbiła się echem w kraju, jest podatek od dochodów z lokat bankowych. Rzeczywiście przygotowanie tego podatku było pośpieszne, a informacja lakoniczna. W sumie mamy produkt, który za bardzo spójny nie jest. Ale taka była potrzeba chwili.

- A sama idea opodatkowania zysków z oszczędności jest Panu bliska czy obca?

- Uważam, że w konkretnej sytuacji gospodarczej, w jakiej Polska jest tej chwili, było to konieczne. Lepiej podnosić podatki, które są neutralne dla koniunktury gospodarczej, niż np. wprowadzać podatek importowy.

- Minister finansów nazwał podatek od oszczędności najmniej uciążliwym dla gospodarki. To prawda?

- Jest uciążliwy dla konsumentów. Z jednej strony zniechęca do oszczędzania w bankach, ale popyt krajowy może być większy, bo więcej pieniędzy może trafić na rynek.

- Na co oszczędzający będą wydawać te pieniądze? Na nowe mieszkania?

- Wiem do czega Pani pije — chodzi o podatek od budownictwa nowych mieszkań. Minister Belka wspomniał o zwrotach zapłaconego VAT. Jeżeli wiemy na czym stoimy, to możemy spokojnie przewidywać przyszłość. Budownictwo mieszkaniowe w sytuacji gospodarki rozwiniętej i takiej, w której stopy procentowe są niskie, jest kołem zamachowym gospodarki. Kiedy stopy procentowe są bardzo wysokie, wówczas pojawia się kłopot ze zdobyciem pieniędzy — głównie kredytów — na inwestycje budowlane i maszyna się zacina.

- Wspomina Pan o drogich kredytach. W Polsce nie ma sytuacji, że po obniżce stóp procentowych banki obniżają stopy kredytów. Dlaczego?

- Jak jest recesja, to więcej klientów jest niezdolnych do obsługiwania kredytu. Ryzyko się powiększa. Obniżek cen pożyczek, jakie widziałaby RPP, nie będzie. Na razie. Właśnie ze względu na ryzyko ogólne.

- O ile mogą teraz spaść stopy?

- 100-150 punktów bazowych.

Notował Jacek Fedor

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Fedor

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / Podatek od lokat to tylko mniejsze zło