Rezultat polskich negocjacji akcesyjnych w rozdziale „podatki” trudno uznać za sukces. Dla niektórych odpowiedniejszym określeniem jest nawet „porażka”, ale winę za nią ponoszą też środowiska biznesu.
Negocjacje Polski w sprawie podatków sprowadzały się właściwie do okresów przejściowych na wprowadzenie unijnych stawek podatku VAT i akcyzy. (Tylko bowiem te dwa podatki mają w Unii ujednolicone zasady). Z pozoru więc sprawa wydawałaby się prosta — odnośnie do VAT należało ustalić, którą branżę „zarżnie” wprowadzenie 22-proc. stawki podatku od towarów i usług. Identycznie trzeba było postąpić w przypadku wyrobów akcyzowych, a potem negocjować dla nich jak najdłuższe okresy przejściowe. I o ile w stosunku do akcyzy rząd skutecznie zastosował tę nieskomplikowaną receptę, o tyle dla podatku od towarów i usług okazało się to zadaniem zbyt trudnym.
Najbardziej spektakularne okazały się kwestie VAT w budownictwie i na maszyny rolnicze. Obie pojawiły się już po zamknięciu negocjacji podatkowych w marcu tego roku. Sprawa budownictwa jest powszechnie znana (czytaj obok). Jednak równie niefrasobliwe było nasze podejście do opodatkowania maszyn rolniczych i środków do produkcji rolnej. Rząd zgłosił postulat zastosowania do nich stawki obniżonej (a w przypadku środków produkcji — zerowej) dopiero przy okazji negocjacji rolnych. I tutaj Unia poszła na ustępstwa. Niestety, symboliczne — dostaliśmy 3-proc. stawkę na środki produkcji rolnej.
Sprawę pokpiły również poszkodowane branże, które w porę nie zorientowały się, co się święci i nie wywarły na rząd dostatecznego nacisku. Siłę skutecznego lobbingu zaprezentowali np. restauratorzy. Propozycję zastosowania do usług gastronomicznych obniżonej stawki polscy negocjatorzy zgłaszali na długo przed zamknięciem rozdziału podatkowego. I dostali, co chcieli.
Kto zatem jest bardziej winny — roztrzepani negocjatorzy czy niezorientowani przedsiębiorcy? Z całą pewnością ci drudzy. To oni bowiem będą musieli naliczać wyższy podatek. A dodatkowy VAT trafi przecież do państwowej kasy, do której tak chętnie sięga rząd.