Podatki za grunt rujnują lotniska

Marlena Gałczyńska
opublikowano: 2004-02-05 00:00

Jeszcze dwa lata temu lotniska płaciły nawet 3 mln zł podatku za grunt. Zmiany w prawie te koszty zmniejszyły, ale niektóre porty nadal mają problemy.

Podatek za grunt to dla portów lotniczych niekiedy bariera nie do pokonania. Doskonale wiedzą o tym lotniska, dla których w ostatnich latach opłacenie na rzecz gminy podatku gruntowego stawiało pod znakiem zapytania w ogóle możliwość dalszej działalności.

Ostatnio Agencja Mienia Wojskowego, zarządca lotniska wojskowego w Modlinie, rozpisała przetarg na dzierżawę lub sprzedaż lotniska. Utrzymanie obiektu kosztuje rocznie 870 tys. zł (wg danych AMW). Agencja wyceniła obiekt do sprzedaży bezprzetargowej na 70 mln zł, a stawkę miesięcznej dzierżawy — na 116,5 tys. zł. Z drugiej strony, Modlin został zgłoszony jako lokalizacja pod nowe lotnisko.

Efekty przekształceń

Największe problemy z ustaleniem wielkości i płaceniem podatku gruntowego mają lotniska przekształcone z obiektów wojskowych, oraz te, które nie mają oficjalnego podmiotu zarządzającego. Podmiot zarządzający może zwrócić się z wnioskiem do Urzędu Lotnictwa Cywilnego o kwalifikację terenów pod lotniskiem i wskazanie, która ich część będzie potraktowana jako strefa ściśle lotnicza — a zatem zwolniona z podatku gruntowego.

Lotnisko oraz Port Lotniczy Szczecin-Goleniów w całości położony jest na terenie gminy Goleniów, która jest jednocześnie poborcą podatku od nieruchomości. Całkowity obszar lotniska wynosi 360 ha, z tego w ścisłej strefie lotniczej znajduje się 250 ha. Pozostałe 110 ha to nieużytki: głównie tereny porośnięte 30-40-letnim lasem, chaszcze i bagna.

— Lotnisko Szczecin-Goleniów w 1998 r. przeszło pod administrację cywilną. Wtedy zaczęły się problemy. Kiedy przenosząc zarząd lotniska projektowano nowy podział terenów, nikt prawdopodobnie nie zastanawiał się nad zagadnieniem spójności funkcjonalnej, powiązań infrastruktury i połączeń komunikacyjnych z obiektem. Chociaż w wytyczony teren włączono znacznie większy obszar, niż faktycznie zajmuje lotnisko. Obecne prawo zwalnia w dużym stopniu tereny stricte lotnicze z podatku od nieruchomości (w naszym przypadku 250 ha). Z koleio gmina, aby to sobie zrekompensować, winduje podatek do maksymalnego poziomu — za pozostałe 110 ha. Płacimy 47 gr za metr ziemi, czyli 4,7 tys. zł za hektar — mówi Maciej Jarmusz, prezes Portu Lotniczego Szczecin-Goleniów.

Zatem 110 ha oraz kilka powojskowych zabudowań kosztuje lotnisko rocznie prawie 513 tys. PLN. To jednak nie najwyższa stawka w historii tego portu. 2-3 lata temu to było 2,5 mln zł.

— Dla lotniska z dużym ruchem zaplecze 110 ha byłoby błogosławieństwem, dla nas to przysłowiowy gwóźdź do trumny. Paradoks polega na tym, że gmina nałożyła najwyższy podatek za grunt, który nie nadaje się pod inwestycje, np. las został zakwalifikowany jako teren komercyjny — dodaje Maciej Jarmusz.

Współpraca buduje

— Nowa ustawa o podatkach i opłatach lokalnych z 2002 r. zmniejszyła wydatki portów lotniczych na grunty. Wyłączyła też z podatku grunty leżące w ścisłej strefie lotniczej. Ławica płaci teraz 0,5 mln zł, nie zaś 3 mln zł — prawie sześciokrotnie mniej. Korzystna sytuacja Ławicy wynika jeszcze z innych względów — ze szczególnego układu z miastem Poznań — mówi Krzysztof Pawłowski, prezes Portu Lotniczego Poznań-Ławica.

W przypadku Ławicy działa mianowicie formuła partnerstwa portu z miastem, które sukcesywnie zwiększa swoje udziały w spółce.

— Ten układ został stworzony na bazie kilku umów cywilnoprawnych. Początkowo miasto Poznań miało w porcie 4,5 proc. udziałów, obecnie — 24 proc. i nadal je zwiększa. Przejmuje kolejne udziały o takiej wartości, jaką lotnisko powinno oddać w charakterze podatku. Nie jest to proste przejęcie: podatek za udziały, ale zabieg ten korzystnie odbija się na kondycji finansowej lotniska — wyjaśnia Krzysztof Pawłowski.

Raj podatkowy

Optymalnie sprawę podatku gruntowego rozwiązał łódzki Lublinek. Lotnisko ma obszar 149 ha, a będzie miało 250 ha.

— Obecnie podatku od nieruchomości nie płacimy. Gmina uznała nasz wniosek o uznanie całości obiektu jako części lotniczej. Plany rozbudowy obiektu podzieliliśmy natomiast na trzy etapy. Pierwszy chcemy zacząć w tym roku. Powiększymy obiekt i zainwestujemy w infrastrukturę. Koszt szacujemy wstępnie na 95 mln zł — przekonuje Leszek Krawczyk, prezes spółki Port Lotniczy Łódź-Lublinek.

Okiem eksperta

Przełamać stereotypy

Wysokie opłaty za grunty to niejednokrotnie wynik pewnych stereotypów myślenia o lotniskach, jakie utarły się wśród samorządowców lokalnych. Często postrzegają oni porty lotnicze jako wysoko dochodowe przedsięwzięcia gospodarcze — w każdej sytuacji. Stąd pogląd, że inwestowanie w lotniska ze środków lokalnych jest nieuzasadnione. Zapomina się, że wsparcie działalności lotnisk może przynieść większe korzyści. Przykład — uzyskiwanie przez gminy przychodów pośrednich generowanych przez pasażerów czy z tworzenia w porcie i wokół niego miejsc pracy. Szybsza urbanizacja przestrzeni wokół lotniska przyciąga inwestorów i prowadzi do... wzrostu wartości gruntów.

Paweł Łatacz były zastępca dyrektora naczelnego ds. planowania strategicznego PPL