Jeśli trybunał przychyli się do wniosku Eureko, Polska zapłaci 35,6 mld zł odszkodowania. Minister skarbu zapowiada negocjacje.
Koniec złudzeń. Jeśli minister skarbu nie dogada się z Eureko, przyjdzie nam słono zapłacić.
— Wielkość roszczenia, które zostało złożone przez Eureko w arbitrażu, wynosi 35,6 mld zł — powiedział przed sejmową komisją skarbu Aleksander Grad, minister skarbu.
Jeśli międzynarodowy trybunał arbitrażowy uzna wysokość żądania za uzasadnioną, każdy z 24,6 mln płacących PIT będzie musiał wydać blisko 1450 zł. 35,6 mld zł to dwa razy więcej, niż wyniosła dziura w budżecie w 2007 r.
— Sytuacji winni są politycy, którzy lekceważyli umowę. Poprzedni rząd nie wykazywał woli porozumienia, w połowie 2007 r. straciliśmy resztki złudzeń, że umowa będzie realizowana i PZU trafi na giełdę — mówi Michał Nastula, prezes Eureko Polska.
Będą targi
Małym pocieszeniem jest to, że polski rząd zamierza się targować.
— Do końca lutego mamy czas na ocenę roszczenia i własną wycenę. Nie wyobrażam sobie, żeby skarb państwa miał zapłacić tak wielką kwotę — dodał Aleksander Grad.
Holenderska grupa domaga się odszkodowania za to, że Polska nie wywiązała się z umowy prywatyzacyjnej PZU. W listopadzie 1999 r. Eureko kupiło 30-procentowy pakiet akcji PZU. W umowie zapisano, że największy ubezpieczyciel zostanie wprowadzony na giełdę, a inwestor będzie miał możliwość dokupienia 21 proc. akcji i przejęcia nad nim kontroli. Kolejne polskie rządy blokowały realizację umowy, twierdząc, że przy prywatyzacji PZU doszło do nadużyć. Dziś do skarbu państwa należy 55 proc., a Eureko 33 proc.
W sierpniu 2005 r., gdy Holendrzy wygrali pierwszą fazę postępowania arbitrażowego, szacowali odszkodowanie na 6 mld zł. Skąd ten nagły wzrost żądania?
— Oszacowaliśmy wartość PZU na 70,2 mld zł. Przy założeniu, że umowa zostałaby zrealizowana, tzn. PZU byłoby spółką giełdową, nietarganą wpływami politycznymi. Gdyby doszło do realizacji umowy prywatyzacyjnej, nasz pakiet wart byłby 44,1 mld zł. Tymczasem mamy 33 proc. akcji wartych 14 mld zł. Różnica pomniejszona o to, co wydalibyśmy na zakup dodatkowych akcji, powiększona o należne dywidendy, których nie dostaliśmy, i podatek, który w myśl holenderskiego prawa będziemy musieli zapłacić po otrzymaniu odszkodowania, daje 35,6 mld zł — mówi Michał Nastula, prezes Eureko Polska.
Możliwy kompromis
Wysokość odszkodowania zakłada, że Eureko pozostanie mniejszościowym akcjonariuszem PZU. Na szczęście dla podatników wciąż jest możliwe, że do wypłaty odszkodowania nie dojdzie. W ubiegłym tygodniu resort skarbu i Eureko wznowiły rozmowy o ewentualnej ugodzie. Powołano nawet specjalny zespół roboczy. Pytanie tylko, czy nie będzie za późno.
— Podtrzymujemy chęć osiągnięcia kompromisu, zanim trybunał wyda wyrok — mówi Michał Nastula.
972
km Tyle autostrad można wybudować za równowartość odszkodowania dla Eureko.