Przez parę minut wydawało się, że strona popytowa podejmie próbę kontrataku, ale potencjału nie wystarczyło jej na zbyt długo. Nie mogło być jednak inaczej biorąc pod uwagę bardzo silne spadki na czołowych europejskich parkietach. O powadze obecnej sytuacji świadczy przy tym gwałtowny spadek notowań ropy i miedzi (najniżej od ponad 2,5 roku). W przeciwnym kierunku podążają natomiast wyceny złota, które uznawane jest na „bezpieczną” lokatę w okresie zawirowań.
Spośród notowanych w Warszawie spółek sytuacja nie uległa zmianie. W dalszym ciągu lokomotywą spadków są – podobnie jak w Europie – banki i spółki surowcowe. Bardzo mocno tracą na wartości dwa czołowe banki PKO BP i Pekao SA. Wtóruje im KGHM, który nie może ubić dna. „Krajową miedź” trzeba będzie wydobywać z „bardzo głęboka.
Relatywnie dobrze na tle spadającego rynku zachowuje się PKN Orlen i to mimo znaczącego spadku notowań kontraktów na ropę. Gorzej wiedzie się Lotosowi.
Z kolei Bomi z nawiązką oddało cały wczorajszy zarobek, tracąc ponad 12 proc. Właściciel supermarketów zmienił prezesa.
Ogromne, jak na ta porę sesji są obroty. Wskazują na paniczne pozbywanie się akcji. Przekroczyły już poziom 440 mln zł. Ktoś jednak musi kupować przecenione walory.