Podejrzany - resort finansów

Kamil Zatoński
07-12-2005, 00:00

Za euro płacono wczoraj nawet 3,82 zł. Dilerzy podejrzewają, że za wzmocnieniem waluty stoi Ministerstwo Finansów.

Złe wieści dla eksporterów, dobre dla zadłużonych w walutach. Kurs EUR/PLN przełamał wczoraj istotny poziom 3,85 zł, docierając nawet do 3,82 zł (najniżej od czerwca 2002 r.) Za dolara płacono 3,25 zł, a za franka szwajcarskiego 2,48 zł. Na tradycyjnie mniej płynnym rynku przed świętami nietrudno śrubować notowania złotego, co będzie na rękę przynajmniej kilku ważnym uczestnikom rynku walutowego.

Na pewno jednym z nich jest Ministerstwo Finansów (MF), które dzięki umocnieniu złotego w łatwy sposób obniża wycenę długu zagranicznego. W poprzednich latach przed końcem roku również obserwowano tego typu zabiegi.

— Rynek podejrzewa, że resort po raz kolejny wymienia środki uzyskane z emisji obligacji skarbowych na rynkach zagranicznych — mówi Marcin Bilbin, analityk banku Pekao.

Tezę tę potwierdzałaby aktywność na rynku międzybankowym dilerów Banku Gospodarstwa Krajowego, który przeprowadza tego typu operacje na zlecenie MF.

Dodatkowym czynnikiem przyspieszającym aprecjację waluty są czynniki techniczne.

— Kurs euro do złotego przebił istotny poziom 3,85 zł, z którym wcześniej dwukrotnie gracze nie zdołali się uporać, a to pociągnęło za sobą realizację kolejnych automatycznych zleceń — mówi diler jednego z dużych banków.

Jego zdaniem, przy poziomie 3,75 zł za euro wystawione są tzw. opcje barierowe, których realizacja następuje poprzez zejście kursu do wyznaczonej wartości. Czy jest to więc docelowy kurs dla euro w najbliższych tygodniach?

— Niewykluczone, że tak. Przy mniejszej aktywności graczy można będzie ją dość łatwo osiągnąć, choć nie należy raczej spodziewać się dłuższego utrzymania takiej siły złotego — dodaje diler.

Na razie jednak złoty jest bardzo silny. Wczorajsza słowna interwencja premiera Kazimierza Marcinkiewicza osłabiła go tylko na chwilę.

— Złoty umacnia się za szybko. Gdyby kurs euro wynosił 4 zł, to byłby w lepszym położeniu — mówił premier wczoraj około 14.00.

Po tej wypowiedzi kurs euro natychmiast poszedł w górę o ponad 1 gr. Złoty szybko odrobił straty. Kurs euro z powrotem spadł do poziomu sprzed wypowiedzi premiera, czyli około 3,8350 zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Podejrzany - resort finansów