Podium należy do banków

Aneta Królak
opublikowano: 2001-03-02 00:00

Podium należy do banków

Po raz kolejny analitycy giełdowi, doradcy inwestycyjni i maklerzy wybierali giełdową spółkę roku. Zdaniem 150 specjalistów, którzy wzięli udział w sondażu Instytutu Badania Opinii i Rynku Pentor, rok 2000 zdecydowanie należał do BRE Banku.

Uczestnicy i uważni obserwatorzy rodzimego rynku kapitałowego cenią w warszawskiej instytucji przede wszystkim jej zarząd.

Wojciech Kostrzewa, prezes BRE Banku, postrzegany jest jako bankowiec, który nie boi się ryzyka inwestowania. Jeszcze w 1999 roku udowodnił, z jaką łatwością potrafi wyszukiwać na rynku kolejne okazje zarobienia pieniędzy (słynna transakcja kupna-sprzedaży akcji BIG Banku Gdańskiego). Mimo że po stronie strat szef BRE Banku może wpisać fiasko fuzji z Bankiem Handlowym czy rozczarowanie rynku po sprzedaży akcji Optimusa holdingowi medialnemu ITI, obserwatorzy zdecydowanie podtrzymują stanowisko, że dla warszawskiej instytucji Wojciech Kostrzewa stanowi wyjątkową wartość dodaną. Jego odejście, zdaniem ankietowanych analityków i doradców inwestycjynych, automatycznie obniżyłoby notowania akcji BRE Banku na GPW.

Wśród trzech finalistów plebiscytu „Giełdowa spółka roku” są dwa banki. Oba zasługują na tytuł lokomotyw sektora. Prócz BRE Banku na podium stanął Bank Pekao SA. Maria Wiśniewska, kierująca instytucją, doceniona została przez rynek za odwagę we wprowadzaniu drastycznych cięć kosztów, poprawę jakości portfela kredytowego, ale przede wszystkim za dynamikę zysków. Jeszcze dwa lata temu mało kto wierzył, że plan rozwoju Pekao SA ma szanse powodzenia. Udało się.

W Gronie liderów jest też Ryszard Krauze, szef Prokomu — spółki wzbudzającej tyleż kontrowersji, ile podziwu obserwatorów dla metod zarządzania.

Najlepsi nie przynieśli jednak najwyższych stóp zwrotu w 2000 roku. Nie to jednak leżało u podstaw oceny jakości spółek. Najwyższe stopy przynoszą spółki podatne na zakusy spekulantów. Liderzy plebiscytu są firmami stabilnymi, na których spekulanci niewiele zarobią.