Podpis elektroniczny zdynamizuje gospodarkę
Rozwój gospodarki, a w szczególności e-biznesu w Polsce, zależy od zrównania skuteczności prawnej podpisu elektronicznego z podpisem własnoręcznym. W Sejmie znajdują się dwa projekty ustaw na ten temat, poselski oraz rządowy.
Nowoczesne techniki porozumiewania się na odległość stworzyły możliwość wymiany dokumentów bez osobistego kontaktu kontrahentów. Pojawia się zatem pytanie, czy zawieranie umów za pośrednictwem elektronicznych środków przekazu jest ważne, skuteczne i poprawne z punktu widzenia obowiązujących przepisów.
Co prawo na to
Z art. 60 kodeksu cywilnego wynika, iż oświadczenie woli może być złożone drugiej stronie w dowolnej formie (ustnie, pisemnie).
Wyjątki od tej zasady polegają na konieczności zachowania formy szczególnej.
Z punktu widzenia umów zawieranych za pomocą elektronicznej wymiany informacji zastrzeżenia budzi wymóg zachowania formy pisemnej dla późniejszych celów dowodowych, który w razie zaistnienia sporu między stronami takich transakcji w poważny sposób utrudniłby przeprowadzenie dowodu na okoliczność zawarcia umowy.
Bez względu na typ czynności, formę pisemną dla celów dowodowych przewiduje art. 75 § 1 kodeksu cywilnego. Chodzi tu o tzw. czynności prawne rozporządzające i zobowiązujące, gdy wartość przedmiotu umowy jest większa niż 2 tys. zł. Przy świadczeniach okresowych decyduje ich wartość za jeden rok, a jeżeli mają one trwać krócej niż rok — wartość za cały czas ich trwania.
Zasady zachowania formy pisemnej określono w art. 78 k.c. Mówi on, że aby forma pisemna była zachowana, wystarczy aby strony złożyły własnoręczne podpisy na dokumencie. Jeżeli strony nie podpisują się wspólnie, to do zawarcia umowy wystarcza wymiana dokumentów, z których każdy obejmuje treść oświadczenia woli jednej ze stron i jest przez nią podpisany. Podpis na dokumencie służy przede wszystkim identyfikacji jego wystawcy, powiązania danej osoby z treścią umowy.
Prawny wymóg własnoręcznego podpisu powoduje, że nieskuteczne jest składanie podpisu w inny, technicznie dopuszczalny i poprawny sposób. Jest to prawna blokada rozwoju elektronicznego obrotu prawnego.
Wyjątek od reguły własnoręcznego oświadczenia woli określa art. 7 prawa bankowego. Zgodnie z nim, oświadczenia woli składane w związku z dokonywaniem czynności bankowych mogą być wyrażane za pomocą elektronicznych nośników informacji. Związane z czynnościami bankowymi dokumenty mogą być więc wyrażane za pomocą elektronicznych nośników informacji, pod warunkiem, że zostaną należycie utrwalone i zabezpieczone. Prawo bankowe jednak nie reguluje sposóbu, formy, rodzajów, metod oraz środków utrwalania i zabezpieczania tych dokumentów. Dlatego wprowadzono zasadę, że czynność prawna dokonana w formie elektronicznych nośników informacji spełnia wymagania formy pisemnej.
Dzięki temu regulacja art. 7 prawa bankowego legalizuje i dopuszcza dokonywanie operacji finansowych dzięki systemom teleinformatycznym.
Niestety w żadnym przepisie prawa bankowego nie jest poruszona kwestia podpisu elektronicznego. Rozwój elektronicznej formy przekazu jest ściśle uzależniony od postępu informatyki i zabezpieczeń elektronicznego dokumentu przed zafałszowaniem. Niezmiernie ważne jest też zapewnienie bezpieczeństwa przekazu identyfikacji osób podpisujących dokumenty. Zmiany prawa w tym zakresie są więc konieczne.
Jedno jest pewne. Kluczem do legalnego i bezpiecznego elektronicznego obrotu prawnego jest unormowanie kwotki podpisu cyfrowego.
Obecnie w Sejmie znajdują się dwa projekty ustaw o podpisie elektronicznym, poselski oraz rządowy. Obydwa regulują zasady zrównania skuteczności prawnej podpisu elektronicznego z podpisem własnoręcznym. Zasadniczo jednak różnią się one w kwestii nadzoru państwa nad działalnością podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne.
Posłowie a rząd
Projekt poselski przewiduje posługiwanie się certyfikatami zwykłymi e-podpisów. Byłyby one elektronicznymi zaświadczeniami, służącymi do weryfikacji podpisu elektronicznego. Ich zadaniem byłoby określanie osoby składającej podpis i potwierdzanie jej tożsamości. Wystawca miałby wydawać, zawieszać i unieważniać certyfikaty, określać dane elektroniczne znacznikiem czasu oraz prowadzić rejestr certyfikatów. Na prowadzenie działalności w zakresie wystawiania certyfikatów nie byłoby wymagane zezwolenie.
Drugim rodzajem certyfikatów byłyby certyfikaty kwalifikowane, wydawane przez wystawcę posiadającego uprawnienie pochodzące od Krajowego Urzędu Akredytacji. Należy zaznaczyć, że projekt ten przewiduje, iż w stosunkach z jednostkami sektora publicznego konieczne będzie posługiwanie się podpisem elektronicznym z certyfikatem kwalifikowanym.
Projekt rządowy również rozróżnia certyfikaty zwykłe i kwalifikowane. Według jego zapisów, podmiot wystawiający certyfikaty kwalifikowane będzie zobowiązany do uprzedniego uzyskania statusu akredytowanego lub kwalifikowanego podmiotu świadczącego usługi certyfikacyjne. Zarówno o udzieleniu akredytacji jak i o wpisie do rejestru kwalifikowanych podmiotów świadczących usługi certyfikacyjne decydować ma właściwy minister spraw wewnętrznych. Właśnie ze względu na zbyt szerokie kompetencje ministra spraw wewnętrznych projekt rządowy poddawany jest krytyce.
Wytyczne prawa europejskiego w tym zakresie, sprecyzowane w Dyrektywie Wspólnoty Europejskiej z dnia 13 grudnia 1999 roku, podkreślają funkcję i rolę „zaufanej trzeciej strony”, zwanej też dostawcą usług certyfikacyjnych. Wytyczne te podkreślają normowanie tych kwestii przez prawo wewnętrzne państw, jednak zalecają nie ograniczanie konkurencji w celu nie doprowadzania do powstania monopolu usług certyfikacyjnych.
Wprowadzając na grunt polski ustawę o podpisie elektronicznym, najważniejsze jest oczywiście zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom obrotu. Jednakże istotne jest również uniknięcie zbiurokratyzowania systemu uzyskiwania certyfikatów oraz uprawnień do ich wystawiania.
Wysunąć należy zatem postulat, by uchwalona ostatecznie ustawa zapewniła bezpieczeństwo obrotu i jednocześnie nie stała na przeszkodzie rozwojowi polskiej e-gospodarki.
Justyna Świątkowska-Tokarz
prawnik z kancelarii Beata Gessel i Wspólnicy