Co trzeci obywatel NRD był donosicielem i w pewnym momencie do wschodnioniemieckiej bezpieki — Stasi — wpływało tyle zeznań, że jej funkcjonariusze nie byli w stanie wszystkich przeczytać i ocenić. Przed podobnym wyzwaniem stają firmy. Zagraża im potop informacji — własnych (np. o produkcji, sprzedaży, przychodach) i z rynku (o poczynaniach konkurencji czy preferencjach klientów). Co zrobić z taką masą danych? Upakować je na coraz bardziej przeciążonych serwerach lub w chmurze? Jest lepszy sposób: analiza biznesowa, zwana z angielska business intelligence (BI). Instytucje, które sięgają po systemy tej klasy, mogą wyprzedzić branżowych rywali nawet o 20 proc. — szacują eksperci Gartnera. Skąd ta przewaga?

— Dzięki BI z milionów cyfrowych okruchów — liczb, wykresów, tabelek czy raportów, zebranych w jednym miejscu i przepuszczonych przez komputerowe algorytmy — wyłania się spójny obraz przedsiębiorstwa, otoczenia rynkowego, a nawet profil każdego konsumenta z osobna. To zaś tworzy warunki do podejmowania trafnych decyzji biznesowych — tłumaczy Jacek Borek, dyrektor zarządzający w Accenture Polska.
Czy nie lepiej polegać na wiedzy, intuicji i doświadczeniu menedżera niż na wskazaniach bezdusznego oprogra- mowania? Niekoniecznie.
— Szybko dostępne raporty business intelligence umożliwiają przeprowadzanie codziennej analizy sprzedaży, lepsze zarządzanie należnościami czy kontrolę rentowności, a to tylko niektóre z korzyści — zachwala Zbigniew Rymarczyk, wiceprezes i dyrektor sektora ERP Comarchu.
Wiedza zamiast wyczucia
Według najnowszego raportu Accenture, 87 proc. firm coraz częściej wykorzystuje inteligentne systemy analityczne do monitorowania zachowań klientów. A celuje w tym branża finansowa. — Wygra ten, kto szybciej przetworzy dane i przedstawi Kowalskiemu atrakcyjną ofertę, np.
gdy zacznie mu brakować pieniędzy na rachunku oszczędnościowym lub wie, że nieodmiennie pod koniec roku ponosi duże wydatki — wskazuje Jacek Borek. Dodaje, że kupujący mają dość spamu wlewającego się szeroką rzeką na ich skrzynki pocztowe, ale chcą być zaskakiwani ofertami idealnie pasującymi do ich gustów, potrzeb i oczekiwań. A business intelligence takie pozytywne zdziwienie gwarantuje. Firmy z branży finansowej sięgają po najnowsze rozwiązania o wysokim bezpieczeństwie, złożonym szyfrowaniu transakcjii intuicyjnym zarządzaniu rachunkiem. Typowy start-up czy sklep internetowy nie ma aż tak zaawansowanych i „szczelnych” narzędzi IT jak bank, towarzystwo funduszy inwestycyjnych lub ubezpieczyciel. Nie oznacza to jednak, że na systemach tych mniejszych firm nie można polegać.
Dla dużych i małych
— Wielkość firmy i branża nie mają znaczenia. Tam, gdzie chodzi o reputację, zgodność z prawem i lojalność klientów, nie można się obyć bez efektywnych rozwiązań analitycznych. Te zaś są na kieszeń niemal każdego przedsiębiorstwa. Przynajmniej w usługowym modelu korzystania z IT — wyjaśnia Zbigniew Rymarczyk. Jego spółka jest producentem i dostawcą rozwiązań BI. Korzystają z nich wielkie instytucje finansowe, m.in. Bank Gospodarstwa Krajowego, Bank DnB Nord, a także korporacje z innych sektorów gospodarki, np. BP, Sony czy Grupa Tauron. Co równie ciekawe: producent z Krakowa zbudował system business intelligence przeznaczony dla małych i średnich firm, który umożliwia im wgląd w wyniki w każdej chwili z dowolnego miejsca i urządzenia podłączonego do internetu (laptop, tablet, smartfon). To dowód na to, że biznesowa analityka się demokratyzuje.
— Nasz produkt o nazwie Comarch BI Cloud udostępnia w opracowanej przez nas chmurze raporty i analizy opracowane przez naszych specjalistów. Zaletą systemu jest to, że pomaga wyciągnąć biznesową wartość z danych bez względu na to, z jakiego systemu źródłowego pochodzą — tłumaczy Zbigniew Rymarczyk. Jego zdaniem, dzięki takim na- rzędziom firmowi decydenci mogą się zająć zarządzaniem, a nie żmudnym przygotowywaniem raportów na podstawie danych rozproszonych po całej firmie. A na tym przecież korzyści z business intelligence się nie kończą.
