„Ludzie niepokorni, twardzi. Leśnicy, drwale, wozacy, palacze węgla drzewnego i kierowcy ciężarówek. Gospodarze schronisk. Artyści, odmieńcy, hipisi (…) i chodzące legendy. Naprawiacze świata. (…) Zmieniły się czasy i ludzie. Wyblakły legendy. Ubywa przyjaciół i barwnych postaci bieszczadzkiego krajobrazu” – „Bieszczady”, Eta Zaręba.

W myśl zasady podróżnika Matthew Karstena: „inwestycja w podróże, to inwestycja w siebie” stara się łączyć przyjemne z pożytecznym.
– Łączę pracę z pasją. Przy okazji czerpię przyjemność i radość z poznawania regionalnej kuchni od osób, które ją tworzą i pielęgnują. Cenię sobie pracę i relacje z ludźmi. Ich pasje i doświadczenia są inspiracją także dla mnie. Wielu przedsiębiorców Lewiatana oprócz działalności handlowej prowadzi firmy powiązane np. z turystyką. Mam znajomych i przyjaciół, którzy się tym zajmują na Podlasiu, Roztoczu, Wybrzeżu czy w Beskidach – mówi Robert Rękas.
Podróżowanie to jego sposób na stres. Dużo czasu spędza w samochodzie, odwiedzając regionalne spółki i sklepy w różnych częściach kraju. To okazja do poznawania ciekawych miejsc, zabytków, próbowania przysmaków lokalnej kuchni.
– Tak odkrywam różne zakątki Polski, która zmienia się i pięknieje. Sporo jeżdżę też na rowerze. To wspaniały sposób na poznawanie nowych miejsc. Polska to różnorodny kraj, często nieodkryty przez nas – uważa prezes Lewiatana.
Lubi przygotowania do podróży. Kupuje przewodniki, mapy, książki, sprawdza szlaki w internecie.
– Zawsze będąc w nowym miejscu, staram się dowiedzieć o nim jak najwięcej. Nie ukrywam, mam sentyment do papierowych przewodników. Szczególnie przy dłuższych i wymagających podróżach. Kupuję więc przewodniki, studiuję i mam je przy sobie w trakcie podróży. Lubię podróżować po świecie. Zwiedzać, poznawać kulturę, tradycję odwiedzanych miejsc. To ciekawe i inspirujące. Wybierając kierunki zagraniczne, poszukuję nowych krajów i miejsc. Odwiedziłem już wiele pięknych zakątów świata – twierdzi Robert Rękas.
„Wszechobecne błoto, ciężkie, gęste, nieustępliwe. Jeśli deszcz to bez końca. Panoszące się wszędzie zielsko. Wezbrane potoki. San leniwy lub groźny. Jesienne, płonące buki i zapach butwiejących liści” – „Bieszczady”, Eta Zaręba.

Uwielbia wędrówki w Bieszczadach. Przyznaje, że chociaż nie są szczególnie wymagające, to tak jak każde góry potrafią zaskakiwać. Dlatego zawsze ma w plecaku rzeczy niezbędne do tego, by nie dać się zaskoczyć i móc sobie poradzić w trudnych warunkach.
– Moim punktem wypadowym jest mała miejscowość Muczne. To przepiękny, cichy zakątek Bieszczadów. Schowany w lesie, na styku z granicą ukraińską. Ostatnio ten rejon rozsławił serial „Wataha”. Stamtąd lubię wyruszać na bieszczadzkie szlaki: przez Bukowe Berdo na Tarnicę i kolejne szczyty. W zimie dodatkowym atutem tego miejsca są przepiękne trasy do biegania na nartach. To moja nowa pasja. Przygotowuję się do nadchodzącego sezonu na nartorolkach – zapowiada prezes Lewiatana.
Pytany, skąd wzięła się pasja do podróżowania po Polsce, wspomina dzieciństwo i rodzinne wyjazdy nad morze. Zawsze wiązały się z karkołomną wyprawą przez Polskę. Pobyt nad morzem rekompensował jednak trudy przejazdu z południa na północ kraju.
– Jak większość nastolatków byłem harcerzem. Miło wspominam ten czas, szczególnie obozy w Bieszczadach i na Roztoczu. Wypady z przyjaciółmi do Polańczyka, Wetliny czy nad Jezioro Solińskie. Nigdy mi się nie znudziły, zawsze odkrywam w nich coś nowego, wyjątkowego. To miejsce, w którym mogę złapać oddech. Wszystkie szlaki w Bieszczadach są wspaniałe, ale ja polecam trasę Bukowe Berdo – Tarnica i oczywiście przepiękne Połoniny Wetlińską i Caryńską. Najchętniej wracam w Bieszczady, pewnie z sentymentu, bo urodziłem się w Sanoku. Ale też ze względu na spokój – tu można się wyciszyć. W ogóle lubię góry, są majestatyczne, potężne, piękne. To cele, które chciałoby się zdobywać, ucząc się przy tym pokory i wytrwałości. Według mnie te aspekty budują przewagę gór nad innymi terenami Polski – wskazuje Robert Rękas.
„Zrujnowane i świadomie dewastowane cerkwie. Zarośnięte ukraińskie i żydowskie cmentarze. Łuski po pociskach i zardzewiałe krzyże. Resztki fundamentów w zdziczałych sadach. Zapadłe piwnice i studnie. Bojkowskie drogi” – „Bieszczady”, Eta Zaręba.

Mimo pandemii udało się otworzyć w tym roku prawie 150 nowych sklepów Lewiatana.
– Wiele z nich z nowymi przedsiębiorcami, którzy zdecydowali się dołączyć do naszej organizacji. To dla nas ważne. Pokazuje, że działania, które podejmujemy w pandemii, w tym utworzenie Funduszu Pomocy Lewiatańczykom o wartości 10 mln zł, budują zaufanie i poczucie bezpieczeństwa przedsiębiorców w trudnych czasach. Mocno koncentrujemy się na współpracy z lokalnymi producentami i dostawcami. Nasi przedsiębiorcy rozumieją potrzebę posiadania w ofercie regionalnych produktów, które są synonimem wysokiej jakości, niskiego przetworzenia, a przede wszystkim zaufania do lokalnego producenta. Jako sieć współpracujemy z ponad 10 tys. regionalnych producentów i dostawców – podkreśla Robert Rękas.
Lewiatan Holding wydał przed świętami książkę kucharską „Gotuję z Lewiatanem. Wybieram lokalne smaki” poświęconą kuchni regionalnej. To również element prowadzonej przez firmę kampanii „Wybieram lokalne”. Jej celem jest pokazanie, że warto kupować od polskich producentów i rolników, a także podkreślenie znaczenia lokalnych więzi. Książka łączy tradycję i babcine receptury z nowoczesnym podejściem dopasowanym do współczesnych trendów gastronomicznych. Oprócz przepisów kulinarnych zawiera receptury domowych nalewek, dżemów i przetworów.
– Zachęcam wszystkich do spróbowania sił w przygotowaniu tych dań i kulinarnej podróży po lokalnych smakach Polski. Odważniejszym i lubiącym nieoczywiste połączenia polecam przepis na rybę w piernikach – radzi Robert Rękas.
Każdy z 10 rozdziałów książki otwierają ambasadorzy. To bohaterowie związani z regionem: restauratorzy, kucharze i przedstawicielki Kół Gospodyń Wiejskich, którzy dbają, by miejscowe potrawy, których przepisy przekazywano z pokolenia na pokolenie, nie uległy zapomnieniu.
