PODSŁUCHY STAŁY SIĘ NIEUCZCIWYM ORĘŻEM

Grzegorz Zięba
opublikowano: 1999-09-14 00:00

PODSŁUCHY STAŁY SIĘ NIEUCZCIWYM ORĘŻEM

Istnieją w Polsce firmy, które potrafią zainwestować w ochronę przed inwigilacją nawet 2 mln zł

Ze środków, jakimi posługują się służby specjalne, coraz częściej korzystają przedsiębiorcy. W walce o rynek używane są techniki inwigilacyjne. Firmy również starają się bronić przed tym, korzystając z profesjonalnego sprzętu wykrywającego takie przecieki.

— Problem wzajemnego inwigilowania się firm jest bardzo poważny. Na razie wiele z polskich przedsiębiorstw nie zdaje sobie do końca sprawy z tego, jak łatwo jego tajemnice mogą być wykradane przez konkurencję — mówi Piotr Cieśliński z firmy Sipe zajmującej się sprzedażą sprzętu podsłuchowego.

— Tak naprawdę to z możliwości, jakie przynosi współczesna technika inwigilacyjna, zdają sobie sprawę głównie firmy zachodnie. Około 90 proc. z nich stale się przed tym zabezpiecza. One od dawna wiedzą, jakimi środkami posługuje się wywiad gospodarczy. Same często używają takich metod do śledzenia poczynań konkurencji. U nas większość firm dowiaduje się po niewczasie, że jest infiltrowana — twierdzi Piotr Skrzypczak z polskiego przedstawicielstwa American Security Systems Association.

Jak na talerzu

Brak odpowiedniego zabezpieczenia informacji może okazać się bardzo bolesny dla przedsiębiorstwa.

— Pomagaliśmy jednej firmie z branży spożywczej w ujawnieniu założonych podsłuchów. Wcześniej przygotowywała ona w ścisłej tajemnicy kampanię reklamową wafli. Okazało się, że główne założenia i elementy tego przedsięwzięcia zostały wykradzione przez konkurencję, która wykorzystała je bez skrupułów. Cała kampania przepadła, a firma poniosła ogromne straty — opowiada Piotr Skrzypczak.

Poważnym problemem jest również infiltracja przedsiębiorstw i różnego rodzaju instytucji przez środowiska przestępcze. Wiele spektakularnych napadów i kradzieży wskazywało na to, że bandyci posiadali dokładne informacje o działalności i stanie zabezpieczeń rabowanych firm.

— Często w mediach pojawiały się opinie, że prawdopodobnie mieli oni swoje „wtyczki” w konkretnej firmie. Nie musiała to być zawsze prawda. Na rynku jest tyle urządzeń umożliwiających dokonanie wglądu w działanie danej instytucji, że można bez problemu śledzić jej poczynania — twierdzi Piotr Cieśliński.

Portfel szpiega

Kto chce podsłuchać lub podejrzeć konkurenta, może użyć do tego bardzo specjalistycznego sprzętu. Wszystko zależy od możliwości finansowych. Najtańszy podsłuch renomowanej firmy amerykańskiej można kupić za 1600 zł. Istnieje jednak sporo takich urządzeń znacznie tańszych, ale o wiele gorszych parametrach. Pluskwę na bazarze można kupić nawet za 10 zł. W miarę dobry posłuch to koszt 200-300 zł.

— Najlepsze są posłuchy cyfrowe, ale ich koszt sięga 5 tys. zł. Bardzo dobry sprzęt może kosztować nowe 8 tys. zł. Może to się wydać dziwne, ale znacznie tańsze są kamery do podglądu. Po prostu są wykorzystywane w telewizji przemysłowej i znacznie więcej ich się produkuje, co zmniejsza cenę — tłumaczy Piotr Skrzypczak.

Na rynku są również dostępne wysoko wyspecjalizowane urządzenia podsłuchowe, takie jak mikrofony laserowe w cenie 80-120 tys. zł. Odtwarzają one głos z wibracji szyby, za którą odbywa się rozmowa. Podobno można również zamówić urządzenie umożliwiające podsłuch telefonów GSM w cenie około 1 mln zł. Tańszy, ale bardzo groźny, jest sprzęt do infiltracji komputerów. Odbiera on fale emitowane przez monitor. Można w ten sposób śledzić, z całkiem znacznej odległości, to, co jest wyświetlane.

— Jak widać, przed takim supersprzętem broni nas na szczęście bardzo wysoka cena. Jednak w walce o rynki zbytu czasem opłaca się wydać nieuczciwemu konkurentowi całkiem duże pieniądze — dopowiada Piotr Skrzypczak.

Nie całkiem bezbronni

Przedsiębiorcy jednak nie muszą się czuć całkiem bezbronni w zetknięciu z taką techniką. Istnieje wiele możliwości zapobiegania inwigilacji.

— Podstawową sprawą dla każdego przedsiębiorcy jest zabezpieczenie rozmów telefonicznych. Tak zwany scrambler umożliwia szyfrowanie rozmowy przez telefon. Są również szyfratory faksów. Hitem ostatniego czasu jest przyrząd do wykrywania podsłuchów OSC 5000. Może wykrywać sygnał radiowy czy wizyjny. Niektóre przedsiębiorstwa decydują się na tworzenie specjalnych pomieszczeń chronionych przed podsłuchem. Jednak jest to bardzo droga inwestycja. Ostatnie, jakie zbudowaliśmy dla pewnej firmy, kosztowało 120 tys. zł — zaznacza Piotr Skrzypczak.

Dogonić Zachód

Sprzęt do inwigilacji i do ochrony przed nią nie jest tani, ale coraz więcej firm zaczyna zdawać sobie sprawę, że są to wydatki konieczne. Wśród polskich przedsiębiorstw taka świadomość jest jeszcze rzadkością. Jednak pewnie już wkrótce problem ten będzie tak powszechny jak na Zachodzie.

— Tam firmy na same zabezpieczenia majątku wydają średnio 10 proc. jego wartości. Chociaż i u nas są instytucje, które potrafią poświęcić nawet pół miliona dolarów na gruntowne zabezpieczenie się przed inwigilacją — dodaje Piotr Skrzypczak.