Podwójna deprecjacja wartości Dow Jonesa

Marek Druś
opublikowano: 2009-03-09 00:00

Dow Jones to najbardziej znany indeks giełdowy na świecie. Analitycy wątpią, czy nadal spełnia swoją rolę.

Na Zachodzie przybywa analityków, którzy zaczynają podważać wartość i znaczenie wskaźnika nastrojów giełdowych Dow Jones. Argumentują, że kryzys osłabił zapał właścicieli mającego 112 lat indeksu do walki o jego jakość analityczną. Do niedawna bowiem nie było możliwe, aby w skład średniej Dow Jones wchodziła spółka, której akcja kosztuje mniej niż 10 USD. Powód? Notowania poniżej tego kursu mają niewielki wpływ na wartość indeksu. Przykład: gdyby kursy Citigroup, Bank of America i GM nagle spadły do zera, Dow Jones straciłby mniej niż 1 proc.

Citigroup to największe kuriozum średniej Dow Jones. Kurs banku spadł podczas czwartkowej sesji po raz pierwszy w historii poniżej 1 USD. Gdyby nie to, że władze NYSE tydzień wcześniej złagodziły warunki dopuszczenia do notowań, Citigroup groziłoby usunięcie z rynku. Dlaczego zatem spółka Dow Jones Indexes odpowiedzialna za indeksy nie koryguje składu Średniej Przemysłowej? Jej prezes John Prestbo tłumaczy, że usunięcie niektórych spółek z indeksu z powodu niskiej wyceny akcji uniemożliwiałoby "przedstawienie obrazu amerykańskiej gospodarki".

"Czytałem gdzieś, że General Motors jest metaforą dla amerykańskiej gospodarki, bo boryka się z ogromnymi problemami. Jeśli spółka jest dostatecznie ważna, aby być uważana za metaforę całej gospodarki, to czego chcieć więcej" — powiedział agencji Reuters szef Dow Jones Indexes.

Spółkę Dow Jones Co. założyli w 1882 roku Charles Dow, Edward Jones i Charles Bergstresser. Ten ostatni postanowił zostać cichym wspólnikiem. Tak cichym, że nie wszedł do nazwy indeksu. Wbrew popularnym przekonaniom pierwsza średnia nie była publikowana w stworzonej przez Dow Jones Co. gazecie "The Wall Street Journal", ale w jej prekursorze, który nazywał się "Customer's Afternoon Letter". Pierwszy indeks uwzględniał głównie spółki wzrostowe, czyli linie kolejowe, żeglugi parowej i telekomunikacyjne. Średnia Przemysłowa powstała dopiero 26 maja 1896 roku, kiedy Dow postanowił dokonać podziału na dwa indeksy (drugim była Średnia Transportowa).

Pekao warte więcej

niż Citigroup

Stało się. Wartość rynkowa Citigroup, jeszcze niedawno największej grupy finansowej świata, spadła poniżej wartości Pekao.

W wyniku ubiegłotygodniowej przeceny kurs akcji amerykańskiego Citigroup po raz pierwszy w historii spadł poniżej dolara. W tym roku kapitalizacja grupy obniżyła się już o 85 proc., a przez ostatnie 12 miesięcy — o 95 proc. Gdyby nie ostatnia decyzja giełdy NYSE, która pozwoliła na notowania akcji z kursem poniżej 1 dolara, Citigroup groziłoby nawet wypadnięcie z Wall Street. Na zamknięciu handlu za papier spółki płacono 1,02 USD. Daje to wartość rynkową 5,56 mld USD.

5,56 mld USD to obecnie równowartość około 20,7 mld zł. W piątek, po rozpoczęciu handlu na GPW, minimalnie większą wartość rynkową ma nasze Pekao, a wycena PKO BP jest tylko niewiele mniejsza (20,2 mld zł). Handlowy, kontrolowany przez Citi, jest wart 4,5 mld zł, pięciokrotnie mniej niż właściciel.

Przy okazji rzuciliśmy okiem na kapitalizacje innych światowych "gigantów". Okazuje się, że nasze blue chipy nie mają się czego wstydzić. Na przykład Strabag (budownictwo) inwestorzy wyceniają na 3,1 mld zł, a nasz PBG — 2,8 mld zł. Kapitalizacja Commerzbanku to 8 mld zł, a jego BRE Banku — 3 mld zł. Wartość rynkowa niemieckiego koncernu medialnego Axel Springer wynosi 8,5 mld zł, a polskiego TVN — 3,8 mld zł.

96

proc. Tyle od początku ubiegłego roku stracili wierni akcjonariusze amerykańskiego Citi.

Marek Druś