Podwykonawcy protestują, wykonawcy dróg się tłumaczą

Kooperanci upadłego Poldimu domagają się zaległych pieniędzy, władze DSS obwiniają Chińczyków.

Ponad 60 przedsiębiorców, którzy zaangażowali się w budowę trasy A4 Brzesko- -Wierzchosławice, domagało się wczoraj zapłaty należności. Próbują odzyskać pieniądze po upadku Poldimu, jednej ze spółek należących do wykonawczego konsorcjum. Roszczenia szacują na 8 mln zł.

Bez rezultatu

Z podwykonawcami spotkali się przedstawiciele Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), która jest inwestorem wartej 641 mln zł trasy. Jednak rozmowy nie przyniosły przełomu.

— Nie możemy zapłacić bezpośrednio usługodawcom, ale chcemy im pomóc. Bierzemy pod uwagę kilka rozwiązań — przeniesienie zaległych płatności Poldimu na innych konsorcjantów, potrącanie należności z faktur konsorcjum czy zajęcia komornicze — mówi Urszula Nelken, rzecznik GDDKiA.

Jednak zanim dyrekcja podejmie decyzję, musi porozmawiać z pozostałymi członkami konsorcjum (Heilit Woerner i Strabag). Spotkanie odbędzie się w przyszłym tygodniu. Wiadomo jednak, że nie wszyscy kontrahenci Poldimu otrzymająpieniądze. Lech Witecki, szef GDDKiA, mówił niedawno „PB”, że na wielu odcinkach firmy, które realizują prace, nie mają umów z generalnymi wykonawcami. Wówczas GDDKiA nie może wobec nich regulować płatności.

Wiedzą, jak to jest

Z niespłaconymi podwykonawcami identyfikują się także Dolnośląskie Surowce Skalne (DSS) — firma, która upadła z powodu strat poniesionych przy budowie części autostrady A2 między Łodzią i Warszawą. „Jako podwykonawca firmy COVEC chiński wykonawca, po którym DSS przejęły kontrakt na A2 — przyp. red. — znaleźliśmysię w identycznej sytuacji (…). Łączna wartość niespłaconych przez COVEC zobowiązań względem DSS wynosi w sumie około 50 mln zł” — napisali przedstawiciele upadłej spółki. Dziś samo DSS także zalega z wypłatami wobec podwykonawców. W sumie zobowiązania wobec partnerów z A2 szacuje na 72 mln zł, ale w tej kwocie są, zdaniem przedstawicieli spółki, także roszczenia podwykonawców, którzy — nie mogąc dostać kasy od Chińczyków — próbują wyegzekwować ją od DSS. DSS, których notowania zawieszono w tym tygodniu, podają także, że na budowie feralnego autostradowego odcinka straciły 70 mln zł — m.in. z powodu wzrostu cen asfaltu i paliw. Przedstawiciele branży przekonują, że wina leży także po stronie DSS.

— Byli firmą dostarczającą kruszywa i na tym się znali. Przeinwestowali, niepotrzebnie wchodząc na rynek wykonawczy — mówi prezes jednej z dużych firm budowlanych.

— DSS zaufały Chińczykom i zainwestowały w przygotowanie realizacji inwestycji jako podwykonawca COVEC. Po zejściu Chińczyków z placu budowy musiały przejąć kontrakt. W przeciwnym razie upadłyby znacznie wcześniej — uważa jeden z branżowych ekspertów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Podwykonawcy protestują, wykonawcy dróg się tłumaczą