Fuzje i przejęcia są procesami, które rozpalają rynek. Znacznie mniej emocji budzi proces odwrotny, czyli tzw. rozłączenie (ang. spinoff).
Często proces ten jest dla inwestorów mało zrozumiały. Dlatego dobrą radą dla wszystkich, którzy spotkają się z podziałem spółki na dwie inne, jest przeprowadzenie własnego badania w celu uzyskania jak największej ilości informacji na temat nowo powstałych firm. Często inwestor posiadający akcje spółki, która dzieli się na dwie firmy lub wydziela jakąś działalność tworząc nową firmę, traktuje akcje nowego podmiotu jak dywidendę z tytułu posiadania akcji spółki matki lub jako dodatkowe pieniądze. Takie podejście jest jak najbardziej korzystne dla tych, którzy podejmą się dokładnego sprawdzenia sytuacji fundamentalnej i perspektyw nowej spółki. Po dwóch, trzech miesiącach od rozłączenia warto sprawdzić, czy kierownictwo nowo powstałej spółki dokonuje zakupów jej akcji, jeśli tak, byłby to dodatkowy sygnał, że kierownictwo wierzy w perspektywy rozwoju firmy.
Jeden z najbardziej spektakularnych „spinoff” miał miejsce w USA na początku lat osiemdziesiątych, a dotyczył spółki AT&T, która wydzieliła ze swoich struktur aż siedem firm: Ameritech, Bell Atlantic, Bell South, Nynex, Pacific Telesis, Southwestern Bell i US West, tak zwanych Baby Bells.
Sam AT&T nie był zbyt inspirującą spółką, za to nowe firmy dostarczyły inwestorom sporo korzyści finansowych. Średni zysk z tytułu trzymania w swoim portfelu Baby Bells wyniósł od listopada 1983 r. do października 1988 r. 114 proc., a po uwzględnieniu wypłaconych dywidend ponad 170 proc. Zauważmy, że wynik ten obejmuje krach z 1987 roku. Taki wynik był dwa razy lepszy od całego rynku i od wszystkich znanych funduszy inwestycyjnych.
Baby Bells przejęły od AT&T; lokalne i regionalne połączenia telefoniczne, jak również otrzymywały 0,5 USD za każdego dolara za połączenia długodystansowe generowane przez AT&T.; Warto również dodać, że nowe firmy miały już zakończony etap dużych inwestycji w nowoczesny sprzęt, więc nie istniało zagrożenie, że w najbliższych latach rynek zalany zostanie nowymi emisjami akcji na pozyskanie środków do inwestycji, rozwadniającymi zyski. Samo AT&T; zostało ze starymi problemami, do tego doszła nowa konkurencja, ponieważ oprócz Baby Bells pojawiły się takie firmy jak Sprint i MCI.
Inwestorzy, którzy posiadali akcje AT&T, mieli 18 miesięcy na podjęcie decyzji co z nimi zrobić: czy je sprzedać, czy trzymać i zostać beneficjentem nowych akcji Baby Bells. A może po otrzymaniu akcji Baby Bells sprzedać akcje AT&T? Ci, którzy pokusili się o głębszą analizę, powinni byli sprzedać akcje AT&T i zostawić akcje Baby Bells, a nawet więcej — mając wolne środki finansowe dokupić jeszcze akcji Baby Bells.
Ciekawe jest również to, że 2,96 mln akcjonariuszy AT&T otrzymało bardzo obszerne materiały wyjaśniające plany Baby Bells. Również pracownicy AT&T doskonale wiedzieli, na co się zanosi i co oznacza taka zmiana dla rynku, a oprócz pracowników mamy jeszcze pokaźna grupę dostawców i kooperantów AT&T. Ciekawe ilu z nich skorzystało z tej wiedzy?
Na naszym rynku doszło ostatnio do takiego podziału w przypadku Optimusa. Spółka dzieli się na Optimus Technologie i spółkę prowadzącą portal internetowy Onet.pl. Polecam inwestorom zainteresowanie się tymi firmami. Samym Optimusem ostatnio mało chyba kto się interesuje, co najlepiej przedstawia wykres kursu i obrotów. Gdy powstaną już dwie firmy, z uwagą należy przyglądać się raportom kwartalnym tych spółek i doniesieniom o bieżącej działalności. Po oficjalnym powstaniu dwóch firm ich zarządy z pewnością przedstawią nową i dokładniejszą strategię działania. Ciekawe jak zareaguję na nią inwestorzy i analitycy?