POJAWIĄ SIĘ PORÓWNANIA W REKLAMIE

Tomasz Krzyżanowski
opublikowano: 1999-06-09 00:00

POJAWIĄ SIĘ PORÓWNANIA W REKLAMIE

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji może zmienić kształt ogłoszeń

Być może już wkrótce zamiast anonimowych zwykłych proszków i past do zębów w reklamach będzie można posługiwać się porównaniami produktów rzeczywiście istniejących. Przyszła nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji dopuści bowiem taką możliwość.

Podobnie jak we wszystkich innych sferach, polskie ustawodawstwo musi się dostosować do unijnego, również w sprawach reklamy. Mamy na to czas do 2002 roku.

— Obecnie obowiązująca ustawa o przeciwdziałaniu nieuczciwej konkurencji pochodzi z 1994 roku i wtedy była zgodna z dyrektywami Unii. Potem jednak Unia zmieniła zdanie — mówi Agnieszka Pomierna-Andrychowska, wicedyrektor Departamentu Polityki Konsumenckiej w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Zmiana w prawie krajów Piętnastki polegała na dopuszczeniu reklamy porównawczej, która wcześniej była dozwolona jedynie w specjalnych przypadkach. Obecnie można jej zabronić tylko z ważnych powodów społecznych.

— W reklamie porównawczej proszek firmy X nie jest lepszy od abstrakcyjnych „zwykłych” lub „innych” proszków, ale od konkretnego produktu firmy Y. Taka reklama może pomóc klientowi w orientacji na rynku, ale producenci z pewnością będą ją stosować niezwykle ostrożnie. Decydując się na reklamę porównawczą, firma musi mieć pewność, że ich produkt jest rzeczywiście z jakichś przyczyn lepszy od wyrobów konkurencji. Jeżeli inne firmy poczują się reklamą pokrzywdzone, mogą oddać sprawę do sądu. Ten zleci ekspertyzę wybranym przez siebie biegłym, którzy stwierdzą, czy reklama jest zgodna z prawdą i czy nie narusza dobrego imienia innych firm. Najmniejszy błąd może się więc skończyć wysokim odszkodowaniem, a co gorsza kompromitacją producenta — zaznacza Agnieszka Pomierna-Andrychowska.

Poza kontrolą

Firmy produkujące środki czystości zapewniają, że wszystkie rozwiązania, które reklamuje się jako nowe i podnoszące jakość produktu, są wcześniej starannie testowane. Pozostaje im wierzyć na słowo, bo w Polsce nie ma praktycznie instytucji, która by to weryfikowała.

— Urząd musiałby zatrudnić armię dodatkowych ludzi, aby sprawdzać, czy reklamowany produkt rzeczywiście działa lepiej dzięki nowej formule — mówi Iwona Zaczek z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Wszelkiego rodzaju mikrogranulki, systemy podwójnego wybielania i dodatkowej ochrony nie muszą być rejestrowane, nie zajmuje się więc nimi również Urząd Patentowy. Każdy nowy produkt bada oczywiście Państwowy Związek Higieny, jednak wyłącznie pod kątem jego bezpieczeństwa, a nie skuteczności. Gdyby ktoś powziął podejrzenie, że system nie jest tak doskonały, jak głosi reklama, może oddać produkt do zbadania, na przykład do Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji. W PCBC zadeklarowano jednak, że nikt nie zgłaszał się do nich z takim wnioskiem.

Powyższa sytuacja nie oznacza jednak, że Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie ma możliwości reagowania w przypadku reklam nieuczciwych lub po prostu uwłaczających zdrowemu rozsądkowi. Jakiś czas temu jedna z firm reklamowała swoje batoniki, które miały mieć taką samą wartość odżywczą jak szklanka mleka.

— Zwróciliśmy się do ekspertów z ministerstwa zdrowia, którzy stwierdzili, że jest to niemożliwe. Obecnie czekolada jest reklamowana jako „pełna mleka” — mówi Agnieszka Pomierna-Andrychowska.

W przypadku, gdy UOKiK uzna jakąś reklamę za przejaw nieuczciwej konkurencji, ma dwie możliwości: może od razu wystąpić do sądu lub wezwać producenta do wycofania lub zmiany reklamy. Agnieszka Pomierna-Andrychowska przyznaje, że urząd częściej wybiera tę drugą drogę, bo jest ona tańsza, szybsza i skuteczniejsza. Istotnym czynnikiem wpływającym na treść reklam jest również wzajemna kontrola konkurujących ze sobą firm. Jednak wzajemne pretensje załatwiane są dyskretnie, bo sądowy proces kładzie się cieniem na całej branży. Wiadomo nieoficjalnie, że jakiś czas temu jeden z producentów depilatorów twierdził w reklamie, że golenie nie musi boleć. Do jej wycofania zmusiła go konkurencja.

Samoochrona

Mimo tych czynników regulujących, najwięcej i tak zależy od zdrowego rozsądku konsumentów przy wyborze reklamowanych produktów. Tym bardziej że w przypadku gdy po użyciu produktu poniesie on jakąś stratę, to ma niewielkie szanse, by wyegzekwować od producenta odszkodowanie. Polskie prawodawstwo nie zna instytucji powództwa zbiorowego, która polega na tym, że poszkodowani przy pomocy organizacji konsumenckiej występują ze wspólnym wnioskiem przeciwko producentowi. Polscy cywiliści, nie negując zalet takiego rozwiązania, podkreślają, że jest ono obce naszej tradycji prawnej. Nie należy się więc spodziewać, by w najbliższym czasie powództwo zbiorowe trafiło do polskiego prawodawstwa.

WBREW ROZSĄDKOWI: Wciąż jeszcze zdarzają się reklamy w jawny sposób urągające zdrowemu rozsądkowi. Kiedy reklama głosi, że można bez wysiłku schudnąć o kilkanaście kilogramów, używając specjalnych wkładek do butów, wzywamy producenta, by zaprzestał jej rozpowszechniania — mówi Agnieszka Pomierna-Andrychowska z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. fot. Borys Skrzyński