Dlaczego niektóre firmy wyprzedziły inne w walce o najlepszych i najzdolniejszych pracowników? Zadbały o swój wizerunek.
— Firmy zaczynają walczyć o pracowników podobnie jak walczą o klientów. Dostępność technologii się wyrównuje, więc o sukcesie zaczynają decydować ludzie — ich inicjatywa, pomysłowość i efektywność. By pozyskać najlepszych, trzeba inwestować w wizerunek atrakcyjnego pracodawcy — uważa Michał Kalinowski, prezes firmy doradczej Uniwersum Communications.
Nigdzie ich nie ma
Z badań tej firmy wynika, że dla 75 proc. szefów HR na Zachodzie pozyskiwanie i zatrzymanie talentów jest priorytetem. 90 proc. korporacji aktywnie buduje swój wizerunek. To tym ważniejsze, że spada lojalność pracowników. Przeprowadzone przez Uniwersum badanie „Society for HR Management” pokazało, że 83 proc. zatrudnionych myśli o szukaniu nowej posady. Tymczasem na rynku coraz bardziej brakuje specjalistów. Średni czas obsadzania stanowisk wzrósł przez ostatnie 15 lat z 37 do 51 dni. Ale jest także inny problem.
— Są firmy deklarujące, że dbają o wizerunek, o ludzi. A jednocześnie ich pracownicy zasypują nas, head-hunterów, dziesiątkami CV. Znam też duże firmy, które przez lata nie zmieniły taryfikatora wynagrodzeń. Ich szefowie uważają, że bez trudu przyciągną najlepszych ludzi ze względu na renomę i markę. Ale mogą się przeliczyć, bo dla osób ambitnych prestiż bez pieniędzy nie ma specjalnego znaczenia — zauważa Magdalena Kozłowska, project manager w firmie Conseiller Doradztwo Personalne w Gdyni.
Jak wygrać
— Dbanie o wizerunek zwiększa szanse zdobycia talentów o 20 proc. Dobrze jednak zwrócić na siebie uwagę czymś bardziej oryginalnym niż tylko folder czy spotkanie ze studentami — radzi Michał Kalinowski.
Niesztampowe działania?
— Kiedy Google w Stanach Zjednoczonych szukał informatyków, rozwiesił billboardy ze skomplikowanymi zadaniami matematycznymi. Dzięki temu zgłosili się ci, na których firmie najbardziej zależało. Peugeot organizuje dni kariery podczas targów motoryzacyjnych, więc trafia do najbardziej zainteresowanych pracą w takiej firmie — opowiada Michał Kalinowski.
W Polsce lepiej z budowaniem wizerunku jest w koncernach międzynarodowych.
— Dzięki odpowiednim płacom, bonusom, premiom i pakietom socjalnym, m.in. ubezpieczeniu, opiece medycznej, tzw. lunch ticket, pokazują, że zależy im na ludziach. Niektóre prześcigają się w pomysłach na ułatwianie życia pracownikom i ich silniejsze związanie z firmą — zakładają np. przedszkola i żłobki — wymienia Magdalena Kozłowska.
Także niektóre polskie firmy zauważyły, że warto uchodzić za dobrego pracodawcę. Nastąpiło to stosunkowo niedawno — wraz z coraz większymi problemami kadrowymi.
Na Zachodzie często obniża się koszty budowania wizerunku, współpracując z niekonkurencyjnymi firmami (np. doradcza i produkcyjna, handlowa i reklamowa). Ale pierwszy krok to zdobycie sympatii i zaufania własnych pracowników.
— Bez tego nastąpi sprzeczność między oficjalnymi informacjami z broszur rekrutacyjnych czy ogłoszeń a informacją nieformalną: plotkami, rozmowami z rodzinami pracowników itp. I firma stanie się niewiarygodna — ostrzega Michał Kalinowski.