Pokolenie Y zmienia uczelnie

Alina Treptow
opublikowano: 2011-03-16 06:54

Rozmowa z dr Kingą Padzik, specjalistą ds. zarządzania zasobami ludzkimi ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej

"Puls Biznesu": Czy wyższe uczelnie zmieniły metody nauczania?

Kinga Padzik: Przez ostatnie 10 lat sporo się zmieniło. Przede wszystkim metody nauki stały się bardziej praktyczne. Szkoła Wyższa Psychologii Społecznej (SWPS), której jestem pracownikiem, jest bardzo nastawiona na biznes, z którym stara się współpracować. Myślę, że to ogólnokrajowa tendencja. Coraz więcej szkół zaczyna podejmować takie działania. Wśród wykładowców, oprócz naukowców, są praktycy biznesu — doradcy, trenerzy, którzy pracują dwutorowo: zarówno w biznesie, jak i na uczelni. Dzięki temu, wiedzą co się dzieje na rynku, jakie są wymagania i przekazują to studentom.

A wymagania wobec studentów się zmieniły?

Jak mówiłam, staliśmy się bardziej praktyczni. I elastyczni. Dla przykładu, kiedyś na egzaminach zabronione były kalkulatory czy tablice ze wzorami. Później ktoś poszedł po rozum do głowy i stwierdził, że to nie ma sensu. My poszliśmy o krok dalej, za erą informatyzacji. Mówimy, że uczenie się na pamięć nie ma sensu, jeśli za tydzień młodzi ludzie nic z tego nie będą pamiętać. Najważniejsze, to wiedzieć, gdzie szybko znaleźć potrzebną informację i potrafić ją zweryfikować. Tego się teraz uczy.

Takie podejście wymusiło pokolenie Y?

Wymusiło to życie. Chociaż pokolenie Y, które nie przepada za regułami, odegrało pewną rolę. Zniknął argument: "Bo taki jest system, taka jest procedura". Co prawda, systemowo nie było żadnych zmian, bo to studenci muszą się dostosować. Ale nasi wykładowcy zmienili podejście. Osoby z pokolenia Y charakteryzują się większą autonomią i dużą odpowiedzialnością za swoje zadania. Są niezależne i oczekują dużej elastyczności. Wyszliśmy im naprzeciw. Na moich zajęciach studenci mają wcześniej materiały i pytania na egzamin, mogą nimi dysponować również na egzaminie, bo nie chcę, by uczyli się na pamięć. Najważniejsze, żeby potrafili z nich korzystać w wyznaczonym czasie. Większy nacisk kładzie się na to, żeby człowiek umiał się odnaleźć w danej sytuacji, miejscu i wyszedł z tego obronną ręką. A jak to zrobi, to już jego sprawa. W końcu to przecież właśnie takie osoby poradzą sobie na rynku pracy.

Jakich przydatnych umiejętności uczy się studentów?

Po pierwsze, każda uczelnia uczy pracy w grupie. Program jest tak ułożony, że młodzi ludzie pracują razem, przygotowują prezentacje, rywalizują. Nabywają tej umiejętności samoistnie, w sposób naturalny. Uczy się szeroko pojętej sztuki komunikacji, do której zalicza się umiejętność manipulacji, przewidywania i sterowania przebiegiem rozmowy. To umiejętności szczególnie przydatne w biznesie. Niezależnie od tego, czy to będzie praca grupowa nad projektem, mediacje, negocjacje, czy rozmowa kwalifikacyjna. W ramach specjalizacji typowo biznesowych podchodzimy do nauczania wieloaspektowo: uczymy, jak pracować po stronie firmy zamawiającej, np. jak rozpoznać ofertę, dostrzec jej mankamenty i nie dać się na nią namówić. Z drugiej strony, pokazujemy, jak sprawa się przedstawia po stronie doradców, czyli uczymy też, jak tę ofertę dobrze przygotować i sprzedać.

Jakiej wiedzy brakuje młodym pracownikom?

Wiedzy o sobie. O drugim człowieku, o komunikacji. Taka wiedza daje nieprawdopodobną przewagę. Menedżerowie po uczelniach technicznych czy ekonomicznych latami nadrabiają jej brak poprzez codzienną pracę czy szkolenia. Na tym polu przewagę mają uczelnię o profilu psychologicznym, które ujmują całą specyfikę pracy z ludźmi. Zapewniają nie tylko wiedzę i konkretny fach, ale i umiejętność skutecznej komunikacji. Ich absolwenci nie muszą się uczyć na błędach, które w pracy z ludźmi mogą mieć katastrofalne skutki.

To rzeczywiście takie istotne?

Problemem jest to, że żyjemy w psychologicznym średniowieczu. Nie uczymy się o sobie, o swoich emocjach czy reakcjach. Przekłada się to na pracę zawodową, w której wiedza psychologiczna jest równie istotna, co techniczna czy ekonomiczna. Jest niezwykle przydatna w rozwiązaniu konfliktów, a także w ich przewidywaniu i zapobieganiu. Młodzi ludzie są dobrze przygotowani technicznie, ale brakuje im umiejętności interpersonalnych. Popadają więc w konflikty, czują się w firmie źle, a najgorsze, że nie potrafią znaleźć rozwiązania. Jeśli nie chcą być ulegli, to walczą, ale zbyt ekstremalnie, szkodząc sobie samym.

Wiedza psychologiczna jest tak samo istotna jak ekonomiczna czy techniczna. Uczelnie uczą więc sztuki komunikacji.
Wiedza psychologiczna jest tak samo istotna jak ekonomiczna czy techniczna. Uczelnie uczą więc sztuki komunikacji.
None
None