Polacy chcą drogi budować, Niemcy - remontować

opublikowano: 07-01-2011, 13:07

Inwestycje w nowe trasy czy gruba kasa na  już zbudowane — która idea zwycięży w Unii? Bogate kraje unijne zamiast budować nowe drogi, chcą więcej pieniędzy wydawać na utrzymanie starych. Poprzemy je. Za  kilka lat.

Drogowa dyrekcja realizuje inwestycje za 60 mld zł. Dzięki unijnym funduszom. Resort infrastruktury stara się, by w przyszłej perspektywie finansowej UE po 2014 r. Bruksela znów sowicie sypnęła groszem na budowę w Polsce nowych tras. Nie jest łatwo.

Kura czy jajko

— Niemcom zależy, by priorytetem nie były, jak do tej pory, nowe inwestycje, lecz zwiększenie funduszy na utrzymanie już istniejącej sieci — mówi przedstawiciel polskiego Ministerstwa Infrastruktury.

Trudno się dziwić, Niemcy przecież już dawno zbudowali szybkie trasy, a Polska ma jeszcze wiele do zrobienia.

— Kiedy już zbudujemy sieć, będziemy całym sercem popierać starania naszych zachodnich sąsiadów — dodaje przedstawiciel polskiej administracji drogowej.

Kasa na bieżące utrzymanie przydałaby się jednak Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad już teraz. W latach 2010-15 jej budżet na bieżące utrzymanie i drobne remonty przekroczy 9 mld zł. Kilka miesięcy temu Andrzej Maciejewski, wiceszef GDDKiA, wyceniał w "PB" potrzeby do 2013 r. na 13 mld zł.

Wydamy, to dostaniemy

Europolitycy podkreślają, że to, ile pieniędzy i na co otrzymamy w przyszłej perspektywie budżetowej, zależy od wykorzystania puli na lata 2007-13.

— Na transport i środowisko wydaliśmy 22 proc. dostępnych funduszy, a upłynęło 54 proc. czasu — przestrzega Bogusław Liberadzki, który w Parlamencie Europejskim pracuje w Komisji Transportu i Turystyki oraz w Komisji Kontroli Budżetowej.

Dodaje, że nasze priorytety transportowe zostały zapisane już w traktacie akcesyjnym.

— Z budową nowej infrastruktury Polska jest mocno spóźniona, a znaleźliśmy się w historycznym momencie, kiedy walczymy w ogóle o istnienie Unii. Kraje bogate starają się jak najmniej płacić do wspólnego budżetu, a jak najwięcej pieniędzy przeznaczać na działania, na których same skorzystają — podkreśla Bogusław Liberadzki.

— Priorytetem Unii są sieci transeuropejskie. Niemcy szkielet mają już zbudowany i ponoszą duże koszty jego utrzymania — wtóruje mu Janusz Piechociński, poseł PSL, wiceszef Sejmowej Komisji Infrastruktury.

Nie dziwi się więc, że bogate kraje Unii mają inne niż Polska priorytety.

— Walczą o pieniądze na badania naukowe czy wdrażanie nowych technologii, podczas gdy nam nadal zależy na finansowaniu budowy autostrad, dróg ekspresowych czy obwodnic, bo miasta rozwijają się wzdłuż dróg — dodaje poseł Piechociński.

Jaka koncepcja podziału unijnych funduszy zwycięży, dowiemy się pewnie w tym roku. Wówczas rząd zabierze się do weryfikacji programu drogowego na lata 2010-15, który do 27 grudnia 2010 poddany był społecznym konsultacjom.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane