Polacy coraz rzadziej wymieniają komputery na nowe

PAP
opublikowano: 26-01-2013, 09:30

Na nowego laptopa wydajemy średnio 2-2,5 tys. złotych, jednak coraz rzadziej wymieniamy komputer na nowy.

Rok 2013 będzie na polskim rynku rokiem szybkiego wzrostu sprzedaży tabletów - mówi w rozmowie z PAP Juliusz Niemotko, Country Manager Acer w Polsce.

PAP.: Ile przeznaczają Polacy na zakup nowego laptopa i jak często wymieniają komputery na nowy?

J.N.: Najbardziej popularne wśród klientów są notebooki w przedziale cenowym między 2 - 2,5 tysiąca złotych. Obecnie jednak tego typu sprzęt wymieniany jest coraz rzadziej - kilka lat temu co 2-3 lata, teraz średnio co 4 lata. Wynika to z kilku powodów. Około 10 lat temu producenci procesorów co 3-6 miesięcy promowali na rynku nowy, szybszy produkt. Przekaz był jasny: ktoś, kto przykładowo miał procesor 1 GHz, chciał wymienić go na 1,5 GHz. 10 lat temu komputer, który miał dwa lata, nie dawał sobie rady z nowym systemem i nowymi aplikacjami. Dziś 5-letni komputer radzi sobie z większością nowych aplikacji, więc wydajność procesora nie odgrywa już tak wielkiej roli w komunikacji marketingowej. Producenci konkurują więc designem, wagą czy wydajnością baterii - parametrami, na które konsumenci mniej zwracali uwagę jeszcze kilka lat temu. Drugim powodem, dla którego ludzie rzadziej wymieniają laptopy i desktopy, jest obecność na rynku alternatywnych urządzeń, takich jak - tablety czy smartfony. Korzystamy z nich coraz częściej, dzięki temu laptopy fizycznie wolniej się zużywają.

PAP.: Jakie laptopy kupują najczęściej Polacy?

J.N.: Ponad 80 proc. polskiego rynku stanowią notebooki 15-calowe. Co ciekawe, zupełnie inaczej jest np. w Azji. Tam największą popularnością cieszą się - moim zdaniem znacznie bardziej wygodne - notebooki 14-calowe. Tymczasem 15-calowe notebooki są tam niszowe. Jeśli chodzi o 13-calowe laptopy - stanowią one w Polsce kilka procent rynku, są droższe, bo wyposażone często w lepsze procesory, czy baterie. 13-calowe komputery kupują konsumenci, którym zależy na mobilności, designie oraz na lepszych parametrach. Stąd wyższa cena. Polacy, kupując nowy komputer, zwracają uwagę przede wszystkim na cenę, później na markę. Na polskim rynku dominują więc międzynarodowi producenci. Są jednak na świecie rynki, na których lokalni producenci radzą sobie wyjątkowo dobrze i mają kilkunastoprocentowe udziały w sprzedaży - np. w Brazylii czy Turcji.

PAP.: Prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego i konsumpcji w Polsce w najbliższych miesiącach nie są optymistyczne. Jak to wpłynie na rynek komputerów stacjonarnych, przenośnych i tabletów?

J.N.: W 2012 roku przychody ze sprzedaży na tym rynku praktycznie pozostały na porównywalnym poziomie do przychodów ze sprzedaży w 2011 roku. W ubiegłym roku w Polsce sprzedano ok. 3,5 mln sztuk komputerów i tabletów. Spodziewam się, że w tym roku będzie podobnie. Jednak zmieni się struktura sprzedaży. Znaczną część rynku przejmą tablety, a spadnie udział laptopów i komputerów stacjonarnych. Tablet bez wątpienia staje się konkurencją dla laptopa - można na nim przeczytać poranne wiadomości, obejrzeć film, pisać e-maile czy grać. Zaawansowanych gier na tablety póki co jest mniej niż na platformy PC czy konsole, ale spodziewam się, że producenci zaczną dostosowywać nowe aplikacje do specyfiki tych urządzeń. Boom na tablety trwa w Polsce od pół roku i mówienie o tym, jaki jest ich udział w sprzedaży, obarczone jest obecnie dużym ryzykiem. Sytuacja zmienia się z miesiąca na miesiąc. Szacuję, że w 2013 r. Polacy kupią ok. 2 mln notebooków i ok. 1 mln tabletów.

PAP.: To oznacza, że notebooki za kilka lat znikną ze sklepów?

J.N.: Zdecydowanie nie. 10 lat temu prognozowano śmierć komputerów stacjonarnych, jednak finalnie do tego nie doszło. Zawsze znajdą się firmy czy osoby, które potrzebują i lubią korzystać z PC-tów. To się nie zmieni i jak sądzę podobnie może być z notebookami. Rynek jednak może podlegać dynamicznym zmianom. Przypomnę, że jeszcze kilka lat temu bardzo dobrze sprzedawały się netbooki - 9-10 calowe minilaptopy. Taki sprzęt można było zakupić za kilkaset złotych. W 2008-2009 prognozowano, że to właśnie ten rynek będzie rósł najszybciej - w 2015 r. miało to być 25 proc. udziału. Mamy 2012 r. i ich sprzedaż sukcesywnie spada, bo pojawiły się tablety i nie ma już w ofercie tańszej wersji systemu operacyjnego Windows. Netobooki stopniowo stają się niszą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane