Polacy drapią na potęgę

opublikowano: 04-01-2016, 22:00

Dziesięć lat temu na zdrapki wydaliśmy zaledwie 56 mln zł. W 2016 r. Totalizator Sportowy chce mieć z nich 1 mld zł

12 listopada 2015 r. to ważna data w najnowszej historii Totalizatora Sportowego (TS), monopolisty w sprzedaży gier liczbowych i loterii. Wtedy ruszyła sprzedaż loterii Giga Cash, pierwszej w historii państwowego giganta zdrapki, w której główna wygrana sięga aż 1 mln zł. Już pierwszego dnia nabywców znalazło prawie 100 tys. losów, a do końca listopada — kolejnych prawie 800 tys. To głównie dzięki Giga Cashowi TS osiągnął rekord zarówno dziennej (4,15 mln zł), jak i miesięcznej (74,8 mln zł) sprzedaży zdrapek. Drugi z tych rekordów długo się nie utrzyma — według szacunków spółki sprzedaż loterii w tradycyjnie najlepszym grudniu sięgnie 80 mln zł.

Zdrapki uniezależniają: Od lat wyniki Totalizatora Sportowegozależały od tego, czy we flagowej grze Lotto wystąpiłyduże kumulacje, czy nie. Rosnąca sprzedaż zdrapeksprawia, że państwowa spółka, kierowana przez Wojciecha Szpila,uwalnia się od tego „nałogu”.
Zobacz więcej

Zdrapki uniezależniają: Od lat wyniki Totalizatora Sportowegozależały od tego, czy we flagowej grze Lotto wystąpiłyduże kumulacje, czy nie. Rosnąca sprzedaż zdrapeksprawia, że państwowa spółka, kierowana przez Wojciecha Szpila,uwalnia się od tego „nałogu”.

A to oznacza, że będzie dwa razy wyższa niż w pierwszych miesiącach 2014 r. W całym kończącym się 2015 r. na zdrapki TS Polacy wydadzą ponad 700 mln zł, o około 26 proc. więcej niż rok wcześniej (niecałe 560 mln zł).

Trzy typy graczy

Władze TS są przekonane, że trend wzrostowy — trwający nieprzerwanie od dziesięciu lat — utrzyma się i w 2016 r. Liczą też, że pęknie bariera 1 mld zł. Pomóc mają kolejne zdrapki z wysokimi wygranymi, podobne do Giga Cashu, dla którego rekordowa jest nie tylko główna wygrana, ale też cena losu — aż 20 zł. W ofercie TS wciąż najwięcej jest zdrapek za 1, 2, 3 lub 5 zł, ale stopniowo wprowadzane są droższe — od 2013 r. po 10 zł, a od 12 listopada 2015 r. — 20 zł.

— Gracze mają różne oczekiwania. Pierwszy typ gra dla samej gry — naszą odpowiedzią są tzw. zdrapki rotacyjne, z dużą liczbą niskich wygranych. Drugi poszukuje dodatkowej zabawy — dla takich klientów mamy np. zdrapki z krzyżówkami czy innymi łamigłówkami. Wreszcie trzeci segment to klienci podobni do grających w Lotto, których kusi głównie wizja wysokiej wygranej.

Odpowiedzią na ich zapotrzebowanie są takie zdrapki jak Giga Cash — tłumaczy Konrad Komarczuk, dyrektor departamentu innowacji i rozwoju produktów w TS. Z badań zleconych przez TS wynika, że najważniejszą motywacją, by kupić zdrapki, jest możliwość natychmiastowego sprawdzenia wyniku. Kolejne to m.in. ciekawość, niska cena i właśnie wysokość głównej wygranej. Wśród zdrapkowiczów przeważają kobiety (56 proc.). Co ciekawe, nadreprezentowana jest też

grupa osób z wyższym wykształceniem, która stanowi aż 40 proc. graczy.

Nowości nie spod lady

Dla TS najistotniejsze jest jednak to, że zdrapki przyciągają osoby młode. Ludzie przed czterdziestką stanowią 61 proc. wszystkich graczy, a wśród tych, dla których zdrapki były pierwszą grą państwowego giganta, aż 6 na 10 osób ma nie więcej niż 29 lat. To m.in. dla nich TS wypuszcza coraz więcej zdrapek. W 2006 r. na rynek trafiło zaledwie 5 nowych loterii o nakładzie 80 mln sztuk.

W 2010 r. — już 25 o nakładzie 176 mln sztuk, a w 2015 r. — aż 37 o rekordowym nakładzie ponad 370 mln sztuk. Dziesięć lat temu w sprzedaży było 18 zdrapek, dziś można wybierać spośród 73. Każda jest na rynku średnio od 6 do 9 miesięcy. — Nowość dla graczy jest tak istotna, że często tę samą loterię drukujemy w kilku różnych kolorach.

Zdrapki mają też coraz bardziej atrakcyjny i wymyślny wygląd, rozmiar, styl czy temat — mówi Konrad Komarczuk. Podkreśla, że kluczowe dla rozwoju kategorii są też ekspozycja i aktywna sprzedaż. — Kiedyś loterie sprzedawano niejako spod lady, a dziś to najbardziej wyeksponowany produkt w naszych placówkach. Kolektorzy prawie zawsze proponują też klientom zdrapkę zamiast reszty pozostałej z zakupu gier liczbowych. Szkolimy naszych agentów w sklepach i na stacjach benzynowych, by podobnie było u nich — mówi Konrad Komarczuk.

Sprzedaż napędzają też automaty ze zdrapkami, ustawiane m.in. w galeriach handlowych. Na początku 2014 r. dawały 800 tys. zł miesięcznie, rok później już 1,5 mln zł, a dziś 2 mln zł. Nic dziwnego, że do trzystu maszyn TS chce w najbliższych tygodniach dołożyć kolejne sto. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu