Inteligentne przedmioty przestały już być jedynie wymysłem twórców science fiction. To nowa rzeczywistość, rodząca się wokół nas. Jak wynika z raportu przygotowanego przez Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB Polska, obecnie w Polsce blisko 40 proc. internautów posiada już urządzenia, które mogą funkcjonować w formule internetu rzeczy. Jednak w pełni świadomych tego jest tylko 11 proc. z nich. Co dokładnie kryje się pod nazwą internet rzeczy (Internet of Things)?



Ożywiona przestrzeń
Mówiąc najprościej, jest to ekosystem, w którym wyposażone w sensory przedmioty komunikują się z komputerami czy smartfonami, kreując w ten sposób nowe funkcjonalności dla przedmiotów codziennego użytku. Zastosowanie dla nich już teraz znajdujemy w przemyśle, produkcji, transporcie, inteligentne systemy stają się integralną częścią miast, pojedynczych
budynków, prywatnych mieszkań, zaczynają sprawować kontrolę nad naszym zdrowiem. I tego nurtu zatrzymać już się nie da. — W sumie 86 proc. polskich internautów posiada dostęp do bezprzewodowych urządzeń, które odgrywają kluczową rolę w rozwoju internetu rzeczy. Wskaźnik uwzględnia domowe Wi-Fi bądź urządzenia mobilne. Największy dostęp do bezprzewodowych urządzeń mają osoby pomiędzy 25. a 45. rokiem życia (ponad 90 proc.). Właśnie w tej grupie — z biznesowego punktu widzenia — drzemie duży potencjał — zaznacza Paweł Kolenda, dyrektor ds. badań w IAB Polska.
Twierdzi, że na razie w kraju największy potencjał nabywczy mają urządzenia z zakresu smart home (zaznaczyć jednak należy, że stan obecnego posiadania tego typu sprzętu jest marginalny, ledwie kilkuprocentowy). Deklaracje internautów wskazują jednak, że w przyszłości mogą być oni zainteresowani zwłaszcza sprzętem do sterowania oświetleniem, ogrzewaniem, klimatyzację, monitoringiem wideo czy systemami zarządzania zużyciem energii.
Mniej korzystnie sytuacja wygląda w przypadku inteligentnych rzeczy osobistych (wearables). Wyjątkiem są akcesoria związane z ochroną zdrowia. Polacy deklarują posiadanie inteligentnych urządzeń AGD/RTV, ale wskazują znacznie częściej na drukarki, aparaty cyfrowe, odtwarzacze MP3 lub MP4 niż na lodówki, odkurzacze, ekspresy do kawy itp.
Dla własnego komfortu
Jednak nabywcy inteligentnych urządzeń to tylko jedna część tej technologicznej układanki, po drugiej stronie są producenci inteligentnych systemów. To również polskie firmy, w tym np. Ifinity, która do warszawskich budynków publicznych wprowadziła wiele sensorów skonfigurowanych z aplikacją — użytkownikom, w tym osobom niewidomym, pomagają poruszać się po urzędach. A internet rzeczy można wykorzystać również w innych dziedzinach.
— Polka, która była uczestnikiem Singularity University, projektu służącego rozwiązywaniu problemów więcej niż miliarda ludzi na świecie, użyła technologii sensorów do wykrywania chorób i nieprawidłowości w stanie zdrowia kobiet — przypomina Bartek Pucek z Ifinity. Mowa o pomysłodawczyni inteligentnej podpaski, która samoczynnie wykrywa obecność chorób ginekologicznych, dzięki analizie krwi menstruacyjnej.
— Przykładów z zakresu internetu rzeczy nie musimy szukać daleko. W Warszawie działa firma Braster, które pracuje nad urządzeniami do zdalnego badania piersi. Internet rzeczy dotyczy praktycznie każdego przedmiotu, usługi czy nieożywionej materii, która może zostać włączona w ten ekosystem — zaznacza Wincenty Kokot, menedżer do spraw rozwoju w GoldenSubmarine.
Największy dostęp do bezprzewodowych urządzeń mają osoby pomiędzy 25 a 45 rokiem życia (ponad 90 proc.). Właśnie w tej grupie — z biznesowego punktu widzenia — drzemie duży potencjał.
Paweł Kolenda, dyrektor ds. badań w IAB Polska.