Pochodzące z Polski kosmetyki do makijażu sprzedają się jak świeże bułeczki. I to nie tylko na rodzimym rynku. Dane statystyczne GUS pokazują, że trend jest rosnący — w pierwszym półroczu wyjechała z Polski kolorówka [kolorowe kosmetyki — red.] warta 2,314 mld zł. Producenci potwierdzają, że to segment, w którym sprzedaż poza Polską nie jest jedynie dodatkiem.



— W naszym przypadku sprzedaż kolorówki na rynkach zagranicznych generuje 30-40 proc. przychodów. Sprzedajemy głównie na rynki Europy Środkowej i Wschodniej, do krajów arabskich i na Bałkany. Ostatnio ożywiły się też Rosja i Ukraina, gdzie konsumenci powoli przyzwyczajają się do wyższych niż sprzed kryzysu cen. Polska kolorówka jest bardzo dobrze odbierana. Oczywiście, takie rynki jak Niemcy czy Francja nadal są dość hermetyczne — zastrzega Józef Kozłowski, prezes i właściciel producenta kosmetyków Verona Products Professional.
Biało-czerwony Wschód i…
Małgorzata Włodarczyk, pełnomocnik zarządu ds. rozwoju kosmetycznej Delii, informuje, że w eksporcie kluczowe dla spółki są kraje skandynawskie, bałkańskie, Hiszpania oraz Bliski Wschód. — Kolorówka to nasza druga kategoria eksportowa po produktach do pielęgnacji włosów. Oczywiście, nadal są w Europie kraje zamknięte na produkty nie tylko z Polski, ale generalnie z nowych rynków. Jednak ogólnie trzeba przyznać, że polskie kosmetyki do makijażu mają bardzo dobrą opinię za granicą — mówi Małgorzata Włodarczyk.
Zastrzega jednak, że ekspansja wymaga dobrego przygotowania. Po pierwsze, każdy region to konieczność wprowadzenia specjalnej palety podkładów, dostosowanej do karnacji kobiet. Po drugie, klimat również dyktuje warunki.
— Na przykład w krajach z większą wilgotnością powietrza wprowadzamy produkty wodoodporne — informuje Małgorzata Włodarczyk.
…Zachód
Eveline Cosmetics jest w czołówce polskich eksporterów kosmetyków kolorowych. — Kluczowymi rynkami pod względem wartości obrotu eksportu są dla nas Rosja i Ukraina, gdzie notujemy wzrost przekraczający 30 proc. Jeśli chodzi o rynki zachodnie, największą dynamikę odnotowaliśmy w takich krajach, jak Finlandia, Malta czy Słowenia, oraz poza Europą — w Iraku. Pod względem wartości sprzedaży na czele są też Chorwacja, Serbia, Rumunia i Bośnia — wymienia Karina Kozerska, dyrektor marketingu Eveline Cosmetics.
Dr Irena Eris w segmencie kosmetyków do makijażu działa dopiero od dwóch lat, ale również eksportuje swoją kolorówkę pod marką Provoke. — Jesteśmy obecni w kilku krajach Europy. Będziemy pojawiać się w kolejnych, ale zgodnie z naszą strategią, będziemy to robić powoli, krok po kroku — mówi Henryk Orfinger, prezes Dr Ireny Eris.
Specjalność eksportowa
Zdaniem eksperta branży, chcącego zachować anonimowość, w kolorówce dużo łatwiej się przebić w Polsce i za granicą. — Jest mniejsza konkurencja niż w części pielęgnacyjnej. W tym obszarze działa mniej firm, może dlatego, że ten segment wymaga większych inwestycji w infrastrukturę, bariery wejścia są więc większe.
Co więcej, Polacy są postrzegani wśród dystrybutorów jako eksperci od kosmetyków do makijażu — mówi nasz rozmówca. Największym eksportem wśród polskich marek może pochwalić się przemyski Inglot. Spółka nie odpowiedziała na nasze pytania dotyczące eksportu. Jednak niewątpliwie firma założona przez Wojciecha Inglota to przykład zagranicznego sukcesu, i to nie tylko w branży kosmetycznej.
Nie można jednak zapomnieć, że w statystykach GUS widoczna jest również sprzedaż międzynarodowych graczy, którzy mają w Polsce ulokowaną produkcję. Fabryki nad Wisłą mają L’Oréal, Coty czy Avon. Kosmetyki od wielu lat są na celowniku inwestorów. Transakcji nie było jednak zbyt wiele, ponieważ właściciele są raczej niechętni sprzedaży.
Ostatnią transakcją była sprzedaż Dax Cosmetics; obecnie toczy się proces sprzedaży dolnośląskiej Tołpy. W kosmetykach kolorowych fundusze nie ukrywają, że Inglot byłby dla nich łakomym kąskiem, jednak mimo że inwestorzy robili podchody pod spółkę, ostatecznie nic z rozmów nie wyszło. © Ⓟ