Polacy nauczyli się korzystać z dotacji

Monika Niewinowska
opublikowano: 2004-12-13 00:00

Polscy przedsiębiorcy potrzebowali trochę czasu, żeby uwierzyć, że dotacje unijne rzeczywiście istnieją i nie kryją w sobie pułapek.

Jeszcze dwa lata temu największą trudnością dla pracowników Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości było przekonanie przedsiębiorców, że warto korzystać z unijnych dotacji. Właściciele firm wietrzyli podstęp — nie mogli uwierzyć, że ktoś chce dać im pieniądze nie oczekując nic w zamian. Nic dziwnego. Początek ery kapitalizmu nauczył Polaków ostrożności w stosunku do różnego rodzaju okazji. Jednak — jak to czasem bywa — złe dobrego początki. Dziś przedsiębiorcy wręcz szturmują PARP i Regionalne Instytucje Finansujące, a niebezpieczeństwo niewykorzystania środków przeznaczonych na ich wsparcie zamieniło się w permanentny nadmiar wniosków o dofinansowanie.

Doradztwo

Pierwsze dotacje miały na celu obniżanie kosztów usług doradczych. Przedsiębiorcy byli tym trochę rozczarowani.

— Na początku biznesmeni dzielili się na dwie grupy: tych, którzy nie wierzyli w dotacje i tych, którzy oczekiwali, że dostaną od nas pieniądze, a to, co z nimi zrobią, pozostanie wyłącznie ich sprawą. Dużo czasu zajęło nam uświadomienie społeczeństwu, na czym polega pomoc unijna — tłumaczenie, że wspierane są konkretne działania i że do otrzymania pieniędzy potrzebny jest projekt — wspomina Mirosław Marek, prezes PARP.

Z biegiem czasu popularność dotacji doradczych zaczęła rosnąć. Największe uznanie zyskał sobie program „Wstęp do jakości”, który dotował wdrażanie systemów zarządzania jakością oraz jego krajowe uzupełnienie „Dotacja na uzyskanie certyfikatu”. W sumie ze wsparcia na ten cel skorzystało dotychczas około 7 tys. firm. Ze środków Unii Europejskiej i polskiego budżetu trafiło do nich ponad 50 mln zł.

Powodzeniem cieszyły się też programy wspierające wdrażanie systemów informatycznych. Skorzystało z nich grubo ponad tysiąc przedsiębiorców, którzy otrzymali ponad 40 mln zł.

Bardzo pomocne w popularyzacji programów doradczych okazały się firmy akredytowane przy PARP jako wykonawcy tychże usług.

— Akredytacja przy PARP była dla nas furtką do pozyskania nowych klientów. Pomagamy im w przygotowaniu wniosku i dokumentacji niezbędnej do otrzymania dotacji. Ci, którym uda się przejść przez ocenę PARP, wdrażają nasz system, można powiedzieć, za pół ceny. Gdyby nie programy pomocowe, wielu przedsiębiorców nie myślałoby nawet o wdrożeniu systemów informatycznych, gdyż uważali je za zbyt drogie —mówi Piotr Stalęga z firmy Macrosoft — jednego z wykonawców akredytowanych do programów przedakcesyjnych Phare.

Inwestycje

Prawdziwym hitem na rynku dotacji okazały się jednak kolejne edycje Funduszu Dotacji Inwestycyjnych. Mimo licznych ograniczeń wynikających z przepisów unijnych, chętnych za każdym razem było więcej niż pieniędzy.

— Fundusz Dotacji Inwestycyjnych pojawił się w Polsce cztery razy — dwie edycje miały zasięg ogólnokrajowy, a dwie były dostępne tylko w wybranych województwach. W sumie skorzystało z niego blisko 6 tys. przedsiębiorców. Otrzymali oni około 120 mln EUR. 2 grudnia minął zaś pierwszy termin składania wniosków o dotacje inwestycyjne, finansowane z funduszy strukturalnych. Wnioski złożyło blisko 6,5 tys. osób — mówi Mirosław Marek.

Dotacje z funduszy przedakcesyjnych wspierały zakupy nowych maszyn i urządzeń, sprzętu komputerowego, a w przypadku restauracji i hoteli — mebli i wyposażenia. Obecnie zasięg dofinansowania jest szerszy, a poziom wyższy.

Szkolenia i doradztwo

Przedsiębiorcy korzystali również z dotacji obniżających koszty szkoleń, kursów i studiów podyplomowych. Tylko w roku 2003 swoje kwalifikacje podniosło za sprawą wsparcia unijnego 12 tys. pracowników i menedżerów małych i średnich przedsiębiorstw. W tym samym czasie z bezpłatnego doradztwa w punktach konsultacyjno doradczych Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości skorzystało ponad 100 tys. przedsiębiorców.