Dobra gleba, cień, wiedza i dużo, dużo cierpliwości, to według Sławomira Chmiela wystarczy, by uprawiać żeń-szeń w Polsce.
Stoisko Plantacji Żeń-Szeń Sławomira Chmiela na niedawno zakończonej konferencji zielarskiej Interherba 2004 w Poznaniu otaczał tłumek ciekawskich. Wielu z nich kupowało żeń-szeniowe nasiona i herbatki oraz suche „korzenie życia”, jak określa się tę dalekowschodnią roślinę. Ceny specyfików wahają się od 10 do 59 zł. Właściciel plantacji zachwala walory żeń-szenia na wszystkie strony.
— Prowadzę tę plantację od początku lat 90., przez kilkanaście lat miałem tylko 3 reklamacje — mówi Sławomir Chmiel.
Rodzinne przedsięwzięcie
Plantacja w Suchodołach zajmuje 3 tys. mkw. i jest największa w Polsce. W jej prowadzenie zaangażowana jest kilkuosobowa rodzina Chmielów. Na razie roczna produkcja żen-szenia nie przekroczyła tony, ale wkrótce ma się to zmienić. Sławomir Chmiel deklaruje, że docelowo plantacja ma zostać powiększona do kilku hektarów.
— Środowisko plantatorów żeń-szenia w Polsce jest nieliczne, bo to unikalna roślina. Czynimy starania, które mają na celu poszerzenie rynku producentów, to stworzy nowe perspektywy handlowe. Rozważamy m.in. powołanie stowarzyszenia producentów żeń-szenia — mówi Sławomir Chmiel.
Plantator z Lubelszczyzny oprócz własnej produkcji — sadzonek, marynatów, nalewek czy suszonych korzeni żeń-szenia — dostarcza także surowiec dla firm przetwarzających żeń-szeń, głównie firm farmaceutycznych.
W Polsce żeń-szeń nie występuje naturalnie, mimo to można go z powodzeniem uprawiać zarówno w warunkach domowych, jak i na skalę przemysłową.
Warto czekać
Według Sławomira Chmiela, najlepiej to robić z przygotowanych wcześniej rocznych czy dwuletnich sadzonek. Zanim żeń-szeń osiągnie odpowiednią zawartość składników leczniczych, mija 5-6 lat. Po wysuszeniu i pokrojeniu korzeni można je zażywać, najlepiej żując. W Polsce uprawa żeń-szenia traktowana jest jako dziedzina produkcji rolnej i nie wymaga żadnych zezwoleń.