Polacy próbują dogonić Unię

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2004-04-30 00:00

Polskie firmy starają się dorównać pod względem certyfikacji systemów zarządzania jakością unijnym partnerom. Ożywienie na rynku tych usług potrwa jeszcze kilka lat.

Polska jeszcze nie może się pochwalić tak rozwiniętym rynkiem certyfikacji jak kraje unijne, a nawet takie państwa jak Węgry czy Czechy. Jednak, biorąc pod uwagę dzisiejszy pęd ku wdrażaniu systemów zarządzania jakością, środowiskiem itd., w ciągu najbliższych lat powinniśmy dogonić Zachód. To „dogonienie” będzie oznaczać w praktyce wyhamowanie dzisiejszego przyrostu liczby wydawanych certyfikatów. Na razie jednak boom trwa.

— Polacy stanowią więcej niż 50 proc. łącznej populacji krajów wchodzących do UE (38,6 mln). Ciągle jednak — w porównaniu z innymi nowymi państwami członkowskimi — liczba wydawanych certyfikatów systemów zarządzania jakością na 1 mln mieszkańców jest u nas niska. Nadal jednak rośnie, co pozwala specjalistom oczekiwać dużego popytu w ciągu najbliższych kilku lat — mówi Hans Buser, sekretarz generalny międzynarodowej organizacji IQNet.

Nowe obowiązki

Od 1 maja najważniejsze zmiany wprowadzone do polskiej legislacji to obowiązek rozpoczęcia wdrażania zasad systemu zarządzania bezpieczeństwem żywności HACCP oraz wprowadzenie oznakowania CE na pewną grupę wyrobów.

W przypadku systemu HACCP — znowelizowana ustawa z 11 maja 2001 r. o warunkach zdrowotnych żywności i żywienia nie przewiduje żadnych sankcji karnych wobec opornych przedsiębiorców. W efekcie proces wdrażania tego systemu będzie się ciągnął latami. Pod tym względem nie odbiegamy jednak od poziomu przedsiębiorstw unijnych, którym implementacja HACCP także zabrała kilka lat.

Bardziej rygorystyczne jest prawo dotyczące oznakowania CE. Przedsiębiorcom, którzy nie dostosują się do wymagań zawartych w dyrektywach nowego podejścia, grozi kara grzywny wysokości 100 tys. zł — tak wynika z ustawy o systemie oceny zgodności z 30 sierpnia 2002 r. Kontrolę nad tym procesem obejmie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Jakość idzie w górę

Poza pewnymi wyjątkami wprowadzenie systemów zarządzania jakością nie wynika ani z polskich, ani z unijnych przepisów prawnych.

— Stosowanie norm jest dobrowolne. Owszem są przypadki, gdy ustawodawca uznaje, że zastosowanie konkretnej normy jako przepisu technicznego powinno być obligatoryjne, ale wtedy ma to umocowanie w źródłach powszechnie obowiązującego prawa — twierdzi Janusz Szymański, prezes Polskiego Komitetu Normalizacji.

Mimo to, jak twierdzi Mirosław Recha, dyrektor Biura Nagród Jakości, Doradztwa i Szkolenia w Krajowej Izbie Gospodarczej, polskie podmioty coraz intensywniej zajmują się problematyką jakości i wdrażaniem norm, szczególnie z serii ISO 9000 (zarządzanie jakością), 14000 (zarządzanie bezpieczeństwem środowiska), 18000 (zarządzanie bezpieczeństwem i higieną pracy). Zaczęło się oczywiście od organizacji produkcyjnych. Obecnie po certyfikaty sięga coraz więcej firm usługowych, jednostek samorządowych oraz służba zdrowia.

— Przedstawiciele polskiego przemysłu pod względem jakości produkcji poczynili olbrzymie postępy. Wiele naszych krajowych firm od dawna reprezentuje poziom zachodniej Europy. Oczywiście nadal są tacy, którzy nie rozumieją zagadnień dotyczących jakości — zwłaszcza w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw. Z czasem jednak i ich podejście się zmieni — przekonuje Mirosław Recha.